Dla niewtajemniczonych: Punisher to komiksowy bohater wydawnictwa Marvel. Nie posiada on żadnych nadludzkich mocy, jest za to nieustannie bardzo, bardzo wkurzony. Naprawdę nazywa się Frank Castle i jest wojskowym weteranem; pracował później w policji, ale zalazł za skórę jednemu z bossów półświatka. Ten zarządził na niego zamach, w którym zginęła cała rodzina Franka - ale on uszedł z życiem. Od tego czasu Castle ma gdzieś literę prawa i ściga przestępców jako klasyczny vigilante, sędzia, ława przysięgłych i kat w jednej osobie. Świątecznie? Jasne!
Cała historia zaczyna się w obskurnym barze, gdzie siedzący przy kontuarze ksiądz zapija się w trupa. Dlaczego? Co tu dużo mówić, stracił wiarę w magię Bożego Narodzenia!
Ciężka sprawa, skoro nawet komercyjny Mikołaj nie wierzy już w święta. Ksiądz unosi się coraz bardziej, aż w końcu doczepia się do grupki typów spod ciemnej gwiazdy siedzących przy stoliku pod ścianą i zarzuca im z pijacką agresją, że oni też na pewno w nic nie wierzą. Szemrane typy nie spuszczają mu nawet łomotu; to półświatek z klasą, sugerują mu tylko, że powinien już zabrać swoje problemy na zewnątrz. Na odchodnym mamy miłe pożegnanie:
W knajpie jest już spokój, więc gangsterzy zaczynają dyskutować: głowie konkurencyjnej rodziny ma urodzić się właśnie dziecko, więc piją kolejkę za to, żeby przyszło na świat martwe. Księża jak księża, ale tego Mikołaj już nie zniesie.
Zgorzkniałym Mikołajem był w rzeczywistości Punisher! Ręka w górę, kto didn't see that coming. Jedna egzekucja mafiozów to jednak dla Punishera kropla w morzu; kroją się już grubsze afery. Denaci z baru tylko pili za śmierć dziecka z konkurencyjnej rodziny, ale picie to mało; inne zbiry kierują się zasadą, że jeśli coś ma być zrobione, trzeba to załatwić własnoręcznie. Wpadają więc do szpitala...
...i jadą serią po oddziale noworodków! Rzeź niewiniątek, chciałoby się powiedzieć, a my już widzimy, czym dokładnie błyszczy ten komiks. Moi drodzy, tak wyglądałaby znana biblijna historia, gdyby działa się obecnie! I występowała w niej mafia. Oraz Punisher.
Oto jednak niespodzianka! Dzieciątko jeszcze się nie urodziło, rodzice dopiero co docierają do szpitala. Zbiry z automatami dostrzegają swoją pomyłkę i jednemu z nich robi się dosyć nieswojo:
Na szczęście, jego niesmak nie trwa długo, gdyż na scenę wchodzi...
Punisher punishuje i decyduje, że nie może zostawić bezbronnych rodziców na łasce mafijnych zakapiorów. Rekwiruje więc taksówkę, pakuje ich do wozu i przyciska gaz do dechy.
W rezydencji mafioza, który zlecił zabójstwo, Święta też nie przebiegają wesoło. Jest bardzo niezadowolony z niepowodzenia akcji, obija więc swojego pachołka kijem do golfa i wykorzystuje jego otwarte usta jako kolejny dołek. Przede wszystkim decyduje się jednak zaangażować do roboty Trzech Cyngli ze Wschodu.
Tymczasem, aby uniknąć pościgu, Punisher i rodzice ukrywają się w stajni pod miastem. Nie są z tego zbyt zadowoleni, ale kobieta zaczyna już rodzić:
Łatwo powiedzieć, ale czy Punisher umie przyjąć poród? Okazuje się, że tak, ponieważ - tak jak ze wszystkim - robił to już w Wietnamie. Ciach, retrospekcja!
Pościg jest jednak tuż, tuż; zbiry zajeżdżają przed stajenkę. Przeżywają jednak religijne doświadczenie:
Strzelcem nie był jednak Punisher - ani nawet Bóg - a Trzej Cyngle ze Wschodu, którzy obawiali się, że nagroda za zlikwidowanie dziecka wyślizgnie się im z rąk.
To komiks o Punisherze, następuje więc teraz kilka stron dzikiej przemocy...
...zakończone przez ostatnią kulkę dla ostatniego zbira.
Dziecko w końcu rodzi się, a radości i świątecznej atmosferze nie ma końca! Czy świąteczny duch sprawi jednak, że Punisher zapomni, kim są rodzice?

Nie. Wszyscy są już spunishowani, ale nasz antybohater zostaje z noworodkiem w rękach. Rozważa przez chwilę, czy lepiej go zjeść, sprzedać czy wyrzucić, w końcu jednak decyduje się na inny krok:
Zostawia dzieciaka w wymoszczonej banknotami skrzynce na amunicję... na progu kościoła, w którym urzęduje cyniczny ksiądz, którego widzieliśmy w barze. To tak piękne, że po prawym policzku pociekła mi właśnie pojedyncza, męska łza.Wesołych Świąt raz jeszcze, you guys! I postarajcie się nie stracić żadnych kończyn podczas sylwestrowej zabawy.
...chyba, że i Wy spotkacie na swojej drodze Punishera. W takim wypadku postarajcie się po prostu stracić ich jak najmniej.



















