niedziela, 19 lutego 2012

Small town, saturday night #8: gnaty i granaty!

Wiele aptek i ośrodków zdrowia ma specjalnie zorganizowane kąciki dla najmłodszych; zazwyczaj leży w nich kilka przechodzonych zabawek oraz wyczytana książeczka lub dwie. Jak wygląda taki kącik na Kaszubach? Wytężcie nieco wzrok, bo gablota odbija niestety otoczenie.Dla przyjezdnych dzieci z Polski ustawiono klasyczny stolik; dla dzieci z Kaszub zorganizowano zaś gablotę z bronią i pamiątkami wojennymi. U góry czapka oficerska, na dole pistolet, trochę amunicji i coś, co wygląda jak szczypce do wyciągania kul z przyjętych w boju ran. Na deser plakat wzywający Do broni! Wiadomo - kaszubskie dzieci idą do apteki albo dopiero wtedy, gdy urwie im nogę (wtedy motywujące hasła się przydają, bo na naszą biologię niewiele innego działa), albo po butelkę amolu dla dziadka (bo poprzednią już wytrąbił, a jeszcze czuje się trzeźwy). Oby los oszczędził Wam w najbliższym czasie wizyt w aptekach, pogoda szaleje!

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Moderacja włączona nie dlatego, że gardzę Waszymi opiniami, True Believers, ale by uniknąć porastającego stare blogi spamu!