<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869</id><updated>2012-02-10T21:40:37.500+01:00</updated><category term='planszówki'/><category term='blogowanie o blogowaniu to grzech'/><category term='przegląd prasy'/><category term='The Walking Dead'/><category term='ankiety'/><category term='inwigilacja'/><category term='alienowanie czytelników'/><category term='czy naprawdę zeszliśmy z drzew po to by wynaleźć fora internetowe'/><category term='z kamerą w polandzie'/><category term='akwarium'/><category term='tydzień pegasusa'/><category term='opowieści dziwnej treści'/><category term='stancja'/><category term='konkursy'/><category term='irracjonalna niechęć do skandynawii'/><category term='seriale'/><category term='picie'/><category term='wieczny sezon ogórkowy'/><category term='kiosking'/><category term='tajemnicze rośliny'/><category term='praca'/><category term='V'/><category term='przestań szydzić z dumnej nacji metysów'/><category term='koksy'/><category term='święta'/><category term='The Cape'/><category term='chorowanie'/><category term='Halloween'/><category term='komiks'/><category term='muzyczne poniedziałki'/><category term='kup pan grę na steamie'/><category term='demotywacja'/><category term='papiery'/><category term='dom nad rozlewiskiem'/><category term='pytania i odpowiedzi'/><category term='crazy talk'/><category term='small town saturday night'/><category term='lois'/><category term='rozrywki'/><category term='Coast to Coast'/><category term='życiowe problemy rozwiązane'/><category term='uwiecznianie rzeczy uwiecznienia niewartych'/><category term='zdumiewający jest postęp cywilizacji'/><category term='wrestling'/><category term='paranoja'/><category term='zamaskowany anglista kontra'/><category term='radio'/><category term='dary losu'/><category term='właściwe włosy'/><category term='przystanek alaska'/><category term='gabinet osobliwości'/><category term='miejskie przygody'/><category term='UFO'/><category term='ćwoki'/><category term='syfy'/><category term='dom na kaszubach'/><category term='płyty'/><category term='trójka'/><category term='teatr jednego obrazu'/><category term='uczelnia'/><category term='The Event'/><category term='gry'/><category term='koty'/><category term='manifesty'/><category term='edukacja drowki'/><category term='No Ordinary Family'/><category term='nadesłane materiały'/><category term='książki'/><category term='kaszubska propaganda'/><category term='film'/><category term='bones'/><category term='nauczycielskie życie'/><category term='triumfy zamaskowanego anglisty'/><category term='gotuj z zamaskowanym anglistą'/><category term='jasnowidz'/><title type='text'>Zamaskowany Anglista</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>521</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-4788369514161219508</id><published>2012-02-10T12:02:00.004+01:00</published><updated>2012-02-10T14:44:49.274+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Wór trailerów!</title><content type='html'>Wiem, że nie ufacie recenzjom; wiem, że nie ufacie prasie. Ufacie tylko mi i to bardzo mądrze z Waszej strony, ale oznacza to również, że od czasu do czasu wypada mi rzucić Wam garść trailerów, w które możecie uwierzyć! Zacznijmy od nowego Spider-Mana, który podejmuje się ryzykownego manewru wyrzucenia poprzednich trzech filmów do kosza i ponownego rozpoczęcia całej historii.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/MLQFbEz9kqc" allowfullscreen="" width="500" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Wygląda bardzo, bardzo dobrze! Przede wszystkim: oddali Parkerowi głos i teraz słyszymy, jak dowcipkuje w stroju Człowieka-Pająka, co zawsze było &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mainstay &lt;/span&gt;jego komiksowych przygód! Pajęcze ruchy też są bardziej komiksowe i wyglądają naturalniej, niż w poprzednich adaptacjach. Poza tym mamy Gwen Stacy jako &lt;span style="font-style: italic;"&gt;love interest&lt;/span&gt;, nie od razu Mary Jane, co stwarza sequelowy potencjał do opowiedzenia na ekranie jednej z ważniejszych historii ze Spider-Manem - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Death of Gwen Stacy&lt;/span&gt;. Opatrzyłbym to ostrzeżeniem przed spoilerami, ale ta &lt;span style="font-style: italic;"&gt;storyline&lt;/span&gt; ma już niemal czterdzieści lat, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;so there you have it&lt;/span&gt;. Że sequel będzie, widać od razu - głównym łotrem wydaje się być The Lizard, ale w tle miga już wieżowiec OsCorp - własność ukochanego przez miliony Normana Osborna, jednego z moich ulubionych łotrów Marvela - więc potraktujmy to jako strzelbę na ścianie w pierwszym akcie. Dalej, dalej; czas na film od proroków ogłoszony, od narodów upragniony - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Avengers!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/bGt-saFvkNk" allowfullscreen="" width="500" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Szczerze? Myślę, że to będzie piękna katastrofa. Żeby koncept &lt;span style="font-style: italic;"&gt;superhero team&lt;/span&gt; wypalił na ekranie, potrzebna jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;note-perfect execution&lt;/span&gt;; nadzieję budzi to, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;origin stories&lt;/span&gt; są już niepotrzebne - niemal wszyscy mieli tu już własny pełnometrażowy film. Widzimy już, że Loki z Thora wraca, co jest sympatycznym nawiązaniem do pierwszej przygody komiksowych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Avengers&lt;/span&gt;, ale taki film będzie potrzebował czegoś więcej, niż sympatycznych nawiązań. Zobaczę to z przyjemnością, ale bez wywindowanych nadziei; będzie cudem, jeśli film nie zapadnie się pod własnym ciężarem - tyle postaci, tyle historii! Krótko mówiąc, po raz pierwszy zobaczymy na kinowym ekranie postacie, które - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;like it or not&lt;/span&gt; - tworzą współczesną mitologię; to w końcu prawdziwe ikony, o których opowieści są publikowane od ponad pięćdziesięciu lat bez przerwy. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Avengers assemble!&lt;/span&gt; Aby nie wyjść z komiksowych klimatów - oto Nick Cage i jego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ghost Rider Zwei&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object id="cs006_a9d835320f7b287ff19d8e37b059fda3" class="SpringboardPlayer" type="application/x-shockwave-flash" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" width="500" height="377"&gt;&lt;br /&gt;&lt;param name="movie" value="http://comingsoon.springboardplatform.com/mediaplayer/springboard/video/cs006/71/434833/"&gt;&lt;br /&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;br /&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;br /&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;br /&gt;&lt;embed src="http://comingsoon.springboardplatform.com/mediaplayer/springboard/video/cs006/71/434833/" name="cs006_a9d835320f7b287ff19d8e37b059fda3" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="500" height="377"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;To jest ten moment, kiedy człowiek może już zwyczajnie podnieść ręce i powiedzieć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;OK, Nick, rób co uznasz za stosowne!&lt;/span&gt; Nicholas Cage uwielbia superbohaterów i uwielbia ich grać, i kto mu tego zabroni? Pierwszy&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Ghost Rider &lt;/span&gt;był średniawy, ale miał urocze momenty (szczególnie chwaliło się wykorzystanie klasycznego kawałka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ghost Riders in the Sky&lt;/span&gt; Johnny'ego Casha). Ghost Rider - piekielny duch zemsty w skórze, z łańcuchem i na motocyklu - to dobry i efektowny bohater, pójdę więc na ten film z wiarą w to, że Cage wie, co robi.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;A teraz pytanie z wiedzy historycznej: jacy są najfajniejsi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;villians&lt;/span&gt; w historii ludzkości? Naziści, oczywiście! To bardzo klasyczni &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bad guys&lt;/span&gt; - mają swoją filozofię, byli potężni i okrutni, a do tego podbili pół świata i grzebali się też, co jest całkiem nieźle udokumentowane, w okultyzmie i badaniach nad starymi technologiami. Szczególnie te dwa ostatnie punkty sprawiają, że świat konspiracyjny ich uwielbia; jeżeli szukamy złych sił na świecie, to pewnie nadal będą to naziści ukrywający się w Argentynie, na Antarktydzie, we wnętrzu ziemi lub... po ciemnej stronie księżyca!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/Py_IndUbcxc" allowfullscreen="" width="500" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Neat, huh?&lt;/span&gt; Oglądałem ten trailer w całej jego chwale - UFO, nazistów z księżyca, statek kosmiczny George W. Bush, stalowe zeppeliny - i zastanawiałem się&lt;span style="font-style: italic;"&gt; matko droga,&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;how can it get better?&lt;/span&gt; I właśnie wtedy zaczął grać Laibach!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zeszłym roku mieliśmy kowbojów i obcych, teraz obcych nazistów... jeśli więc zapytacie, co z filmem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kowboje kontra naziści&lt;/span&gt;, skieruję Was po prostu w stronę niemłodej niszowej produkcji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Poszukiwacze Zaginionej Arki!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-4788369514161219508?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/4788369514161219508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/wor-trailerow.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/4788369514161219508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/4788369514161219508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/wor-trailerow.html' title='Wór trailerów!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/MLQFbEz9kqc/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-4211729594884554068</id><published>2012-02-09T19:58:00.005+01:00</published><updated>2012-02-09T20:31:39.926+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kaszubska propaganda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gabinet osobliwości'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kiosking'/><title type='text'>PASERSTWO I MELINIARSTWO!</title><content type='html'>OK, OK, znowu wabię tylko lewym tytułem, chociaż rzeczy, które sprzedają w kioskach na dworcu PKP w Gdańsku... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;my oh my, this is some interesting stuff. &lt;/span&gt;Na przykład coś takiego:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-X_WP-339Nss/TzQakplNkcI/AAAAAAAAEYU/rZu4vrk-dAw/s1600/DSC01116.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-X_WP-339Nss/TzQakplNkcI/AAAAAAAAEYU/rZu4vrk-dAw/s400/DSC01116.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5707215844724806082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kastet - dwie dychu, nóż motylek - dwie dychu, nóż bojowy - pięć dychu; shuriken po piętnaście, nunczaku po piętnaście. Wszystko ma sens, ten kiosk jest bowiem ostatnim miejscem, w którym możecie coś kupić przed wyjazdem z Trójmiasta na Kaszuby.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-2RHTBYOOkLI/TzQak0XNdYI/AAAAAAAAEYg/vSangbVnrWM/s1600/DSC01115.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 247px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-2RHTBYOOkLI/TzQak0XNdYI/AAAAAAAAEYg/vSangbVnrWM/s400/DSC01115.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5707215847618868610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gra z kartami. &lt;/span&gt;Dobry tytuł to podstawa solidnego marketingu! W przyszłym sezonie ta sama firma zaprezentuje nam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Grę z pionkami&lt;/span&gt;. Zdjęcie zrobiłem właśnie dla tego tytułu, ale oglądając je na komputerowym ekranie zauważyłem też...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-t_TQG3rAGzA/TzQalQQ0P5I/AAAAAAAAEYs/7VQ_yWsn8qE/s1600/DSC01115%2B%25282%2529.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 372px; height: 331px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-t_TQG3rAGzA/TzQalQQ0P5I/AAAAAAAAEYs/7VQ_yWsn8qE/s400/DSC01115%2B%25282%2529.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5707215855108243346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;...&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Grę dla wszystkich&lt;/span&gt; i cudowne cherubinki-hybrydy. Kolor skóry niby ziemski, ale wielkie czarne oczęta prosto z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zeta Reticuli&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Yckdft5632o/TzQalvvJ-vI/AAAAAAAAEY4/ovXbtabX_bU/s1600/DSC01117.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Yckdft5632o/TzQalvvJ-vI/AAAAAAAAEY4/ovXbtabX_bU/s400/DSC01117.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5707215863556995826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tutaj z kolei widzimy klocki uznanej firmy LEYI, które są &lt;span style="font-style: italic;"&gt;CHILDREN FAVORITE MANY MODELS TO CHOOSE FROM!&lt;/span&gt; Podróby Lego to nic nowego, ale urzekła mnie zarośnięta morda naszego fajerfajtera, siekiera dziarsko wzniesiona do ciosu oraz flaszka w drugiej ręce - może miała to być gaśnica, ale w połączeniu z gębą i krokiem kojarzy mi się jednoznacznie! Spójrzcie, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;heeeere's Johnny!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/--vrbBaDtgKE/TzQamCU186I/AAAAAAAAEZE/cw_vBXTKh1E/s1600/DSC01117%2B-%2BKopia.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 336px; height: 389px;" src="http://4.bp.blogspot.com/--vrbBaDtgKE/TzQamCU186I/AAAAAAAAEZE/cw_vBXTKh1E/s400/DSC01117%2B-%2BKopia.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5707215868546904994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-okf5J7IHSVo/TzQblcqIJPI/AAAAAAAAEZQ/J32sM9hOlnI/s1600/DSC01117%2B-%2BKopia%2B%25282%2529.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 379px; height: 336px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-okf5J7IHSVo/TzQblcqIJPI/AAAAAAAAEZQ/J32sM9hOlnI/s400/DSC01117%2B-%2BKopia%2B%25282%2529.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5707216957947258098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-9Yxvhso2y5M/TzQblmly2BI/AAAAAAAAEZc/Y13rVZv53gY/s1600/DSC01117%2B%25282%2529.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 261px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-9Yxvhso2y5M/TzQblmly2BI/AAAAAAAAEZc/Y13rVZv53gY/s400/DSC01117%2B%25282%2529.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5707216960613439506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przyjemnych snów, chłopcy i dziewczęta.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-DaYvHAs1zyw/TzQbl5oXjJI/AAAAAAAAEZk/IqJ2bi64dys/s1600/DSC01117%2B%25283%2529.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 169px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-DaYvHAs1zyw/TzQbl5oXjJI/AAAAAAAAEZk/IqJ2bi64dys/s400/DSC01117%2B%25283%2529.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5707216965724507282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-4211729594884554068?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/4211729594884554068/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/paserstwo-i-meliniarstwo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/4211729594884554068'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/4211729594884554068'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/paserstwo-i-meliniarstwo.html' title='PASERSTWO I MELINIARSTWO!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-X_WP-339Nss/TzQakplNkcI/AAAAAAAAEYU/rZu4vrk-dAw/s72-c/DSC01116.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-292438117029012364</id><published>2012-02-08T21:19:00.005+01:00</published><updated>2012-02-08T21:49:41.661+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kup pan grę na steamie'/><title type='text'>Z promocyjnego kosza: Dungeons of Dredmor</title><content type='html'>Starzy czytelnicy pamiętają być może, że wieki temu zachwycałem się niewielką, lecz szaleńczo złożoną grą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;a href="http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2010/09/adom.html"&gt;Ancient Domains of Mystery&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;- bądź, w skrócie, ADOM. ADOM to jeden z wybitnych reprezentantów gatunku roguelike, czyli turowych gier fabularnych polegających głównie na penetrowaniu podziemi i wybijaniu w pień całych gatunków potworów. ADOM pozostaje w moich oczach niedościgniony, ale jego grafika była zrealizowana w najprostszy możliwy sposób - w antycznym trybie ASCII. Kiedy więc usłyszałem, że na Steamie w promocji jest nowoczesna wariacja na temat gier roguelike obleczona w dwuwymiarową oprawę wizualną, cóż mogłem zrobić? Wysupłałem 99 ojrocentów.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-p0i-x7rPpXY/TzLc-aMTdQI/AAAAAAAAEXw/j-vXvlztsPw/s1600/1320623782-00.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 372px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-p0i-x7rPpXY/TzLc-aMTdQI/AAAAAAAAEXw/j-vXvlztsPw/s400/1320623782-00.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706866642572768514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cena promocyjna: 0.99 euro&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dungeons of Dredmor &lt;/span&gt;jest humorystycznym hołdem wobec gatunku roguelike, który nieco mylnie reklamowany jest jako jego parodia. Nie jest parodią - roguelikeowe elementy zagrane są stuprocentowo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;straight&lt;/span&gt; - jest po prostu pełen humorystycznych nawiązań do innych gier, filmów, seriali i tak dalej. Zacznijmy od trzech słów o fabule!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta jest tak szkicowa, jak to zwykle w roguelikeach bywa i sprowadza się mniej więcej do&lt;span style="font-style: italic;"&gt; "zły czarownik Dredmor przebudził się po latach, czas, by heroiczny bohater ZNÓW odesłał go na spoczynek! Niestety, tym bohaterem jesteś TY."&lt;/span&gt; Ton tego wstępu zdradza dobrze, z jakim rodzajem humoru mamy w grze do czynienia; gwarantuję wam, że to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ZNÓW!&lt;/span&gt; staje się zabawniejsze po każdej kolejnej śmierci i restarcie gry. Nasz bohater ma przed sobą krótki żywot; jak to w grze z tego gatunku (nie mogę powtarzać jak katarynka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;roguelike, roguelike!&lt;/span&gt;) losowość jest spora i trzeba naprawdę dobrego planowania, by sprostać spotykanym w coraz głębszych korytarzach bestiom. Niekiedy zaś spotykamy losowo wygenerowanego potwora, któremu zwyczajnie nie damy jeszcze rady, niezależnie od taktyki - i wtedy należy salwować się ucieczką, co jest czymś, co w dzisiejszych doskonale zaplanowanych grach trudno spotkać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego zatem nie walczymy do ostatka, a po ewentualnej klęsce nie załadujemy zwyczajnie save'a? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dungeons of Dredmor&lt;/span&gt;, wzorem starszych braci w gatunku, posiada bowiem opcję &lt;span style="font-style: italic;"&gt;permadeath&lt;/span&gt; - faktycznej śmierci. Możemy zapisać grę tylko wtedy, gdy z niej wychodzimy; kiedy postać umiera, zapisany stan przepada razem z nią. Opcję tę można wyłączyć, ale odziera to grę z uroku i wyzwania!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-dPjQzjZUPNk/TzLc-8CQq2I/AAAAAAAAEYA/CBTGDRS5jG4/s1600/dredmor2-4e31752-intro.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 225px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-dPjQzjZUPNk/TzLc-8CQq2I/AAAAAAAAEYA/CBTGDRS5jG4/s400/dredmor2-4e31752-intro.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706866651657448290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wracając do kwestii fabuły i humoru - o ile rozgrywka jest standardowym roguelike, o tyle umiejętności, wrogowie czy przedmioty są bardzo często komediowe. Obok klasycznych zdolności w rodzaju walki mieczem, kowalstwa czy magii ognia możemy nauczyć naszą postać magii matematycznej, grzyboznawstwa czy archeologii - ta ostatnia gwarantuje nam na przykład fedorę a'la Indiana Jones w wyposażeniu początkowym i serię zdolności opatrzonych nazwami w rodzaju "To powinno być w muzeum!" (odsyła znaleziony przedmiot magiczny do rządowego magazynu i gwarantuje nagrodę w postaci punktów doświadczenia) czy "To tłumaczenie jest do niczego!" (pozawala trwale zmienić moce przedmiotu magicznego). Dodajmy do tego osobliwych przeciwników, którzy witają nas okrzykami bojowymi w rodzaju&lt;span style="font-style: italic;"&gt; "brzydko wyglądasz!", "twoja magisterka z podziemioznastwa jest guzik warta!"&lt;/span&gt; lub &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"jeszcze jeden łowca przygód i przechodzę na emeryturę!"&lt;/span&gt;, i mamy mniej więcej pełny obraz tego, czego można się spodziewać. Przedmioty, które możemy znaleźć, wahają się od standardowych zbroi i mieczy aż po gadżety w rodzaju szkockiego kiltu, magicznego sombrera czy wszechobecnego lutefisku (który istnieje naprawdę i jest tradycyjną norweską potrawą!). Mamy więc klasyczny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;shotgun humor&lt;/span&gt; - dziesięć tysięcy dowcipów różnej klasy, nieustannie. Oznacza to, że wiele z nich zupełnie nas nie ruszy, ale podnosi też szansę, że w takiej ich nawałnicy znajdziemy coś, co faktycznie nas rozłoży!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mechanika gry sprawia odpychające wrażenie, ale tak to zawsze jest z roguelike'ami. Zostajemy od razu rzuceni na głęboką wodę - wybieramy początkowe siedem zdolności i hop do podziemi! Całość jest na tyle złożona, że pewne niuanse i wzajemne interakcje zaczniemy dostrzegać dopiero, gdy odpowiednio otrzaskamy się z grą i parokrotnie już padniemy. Najlepiej jest więc zacząć od zdolności prostolinijnych (lepsze władanie bronią, większa odporność na ciosy) i stopniowo eksperymentować. Samych cech postaci jest bowiem ogrom - kilka podstawowych oraz kilkadziesiąt pomniejszych, wynikowych. Ich opisy są na szczęście dosyć klarowne i często zabawne, trudno więc mieć to autorom za złe!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-3XAURVRUvu0/TzLc_WR7xeI/AAAAAAAAEYI/dTl0ROPANBU/s1600/DungeonsofDredmorB.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 301px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-3XAURVRUvu0/TzLc_WR7xeI/AAAAAAAAEYI/dTl0ROPANBU/s400/DungeonsofDredmorB.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706866658702509538" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Starą zmorą roguelike'ów jest ezoteryczny sposób sterowania, w rodzaju "naciśnij SHIFT + &amp;gt;, by zejść po schodach" albo "naciśnij d żeby upuścić przedmiot, SHIFT+d żeby wypić miksturę, CTRL+d żeby..." Dungeons of Dredmor podjęło heroiczną próbę uproszczenia tego wszystkiego - możemy grać nawet wyłącznie korzystając z myszki. Ludziom, którzy przyzwyczaili się już do robienia wszystkiego z poziomu klawiatury polecam poruszanie się strzałkami i włączenie opcji "move as interaction" oraz "autoloot", które pozwalają prowadzić zabawę niemal wyłącznie klawiszami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dungeons of Dredmor&lt;/span&gt; to gra, która da nam dokładnie tyle radości, ile wysiłku  jesteśmy gotowi w nią zainwestować - nie ukrywam, że z początku trzeba pomęczyć się nieco i spędzić chwilę wertując opisy zdolności czy statystyk postaci, a pierwszych kilka gier skończymy zapewne już na pierwszym lub drugim poziomie podziemi, zadziobani przez wszechobecne diggle - stanowiące maskotkę gry podziemne ptaszydła. Każda rozgryziona zdolność czy odnaleziona opcja przynosi jednak masę satysfakcji - a do tego gra szaleje nawet na netbooku w rozdzielczości 1024 na 600! Zdecydowanie polecam - w promocji bez chwili zastanowienia, ale nawet w pełnej cenie; ta oscyluje w okolicach 4 euro.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-292438117029012364?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/292438117029012364/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/z-promocyjnego-kosza-dungeons-of.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/292438117029012364'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/292438117029012364'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/z-promocyjnego-kosza-dungeons-of.html' title='Z promocyjnego kosza: Dungeons of Dredmor'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-p0i-x7rPpXY/TzLc-aMTdQI/AAAAAAAAEXw/j-vXvlztsPw/s72-c/1320623782-00.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-6869945028099134567</id><published>2012-02-07T19:40:00.005+01:00</published><updated>2012-02-07T20:11:12.676+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nadesłane materiały'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauczycielskie życie'/><title type='text'>Bzzzzz!</title><content type='html'>Z pereł spod tablicy: rozmawialiśmy akurat na temat rozkładu dnia - klasyczna zabawa w Present Simple - i na pytanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;what do you do in the evening?&lt;/span&gt; jeden z panów odpowiedział z pełną swobodą i lekkością &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Well, I shave my daughters every evening.&lt;/span&gt; Dwie sekundy ciszy. Pięć sekund ciszy. Zastanawiam się - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;powiedział to tak ładnie i poprawnie, może faktycznie je goli? Cholera wie!&lt;/span&gt; Siedem sekund ciszy i w końcu pytanie tego samego pana &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie?&lt;/span&gt; Wtedy dopiero kolega obok nie wyrobił i zaczął wyć ze śmiechu, do czego kolejnym powodem według niego byłem ja i moja głęboko skonsternowana mina. Pierwszemu panu chodziło akurat o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mycie&lt;/span&gt; córek - ma małe dzieci - ale panowie natychmiast popłynęli z rytmem i zaczęli twierdzić, że to by faktycznie pasowało; ojciec ogolony na łyso, może co wieczór siadają całą rodziną i golą się pospołu na zero. Bzzzzz!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marta z Mazowsza podesłała mi też dzisiaj ciekawą mapkę - wstydliwe rekordy poszczególnych stanów. Rzućcie okiem, można powiększyć!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-XdeAZDO5ndU/TzF0qDYOYVI/AAAAAAAAEXk/DNGoF-lTZxI/s1600/the-united-states-of-shame.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 314px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-XdeAZDO5ndU/TzF0qDYOYVI/AAAAAAAAEXk/DNGoF-lTZxI/s400/the-united-states-of-shame.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706470468665368914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gonorrhea&lt;/span&gt; - rzeżączka, pamiętajcie! Łapią też za serce &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ugliest residents&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sorry, North Dakota, that's them apples&lt;/span&gt;! Ciekawe, jak wyglądałaby podobna mapka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;polskich&lt;/span&gt; województw?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-6869945028099134567?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/6869945028099134567/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/bzzzzz.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6869945028099134567'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6869945028099134567'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/bzzzzz.html' title='Bzzzzz!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-XdeAZDO5ndU/TzF0qDYOYVI/AAAAAAAAEXk/DNGoF-lTZxI/s72-c/the-united-states-of-shame.png' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-1509393798840778406</id><published>2012-02-06T13:28:00.003+01:00</published><updated>2012-02-06T15:08:20.523+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyczne poniedziałki'/><title type='text'>Prawdziwa muzyka elektroniczna powstawała na Amigach i trackerach!</title><content type='html'>Chciałem wrzucić ten kawałek w jego trackerowej wersji, ale niestety zablokowano możliwość jej umieszczania. Posłuchajcie zatem nieco odpicowanej interpretacji poniżej!&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/SjgnGw1kXOs" allowfullscreen="" width="480" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Kiedy już nasycicie swoje uszy, &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=thnXzUFJnfQ&amp;amp;feature=related"&gt;tutaj&lt;/a&gt; możecie znaleźć wersję z trackera.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-1509393798840778406?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/1509393798840778406/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/prawdziwa-muzyka-elektroniczna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/1509393798840778406'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/1509393798840778406'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/prawdziwa-muzyka-elektroniczna.html' title='Prawdziwa muzyka elektroniczna powstawała na Amigach i trackerach!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/SjgnGw1kXOs/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-8261512783861598508</id><published>2012-02-05T20:27:00.005+01:00</published><updated>2012-02-05T20:52:19.016+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='UFO'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkursy'/><title type='text'>Obcy przychodzą po Wasze dzieci!</title><content type='html'>Wspominałem kiedyś, że znalazłem serię rysunków dziecięcą dłonią wykonanych, które przedstawiają porwania przez obcych!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DJIqzN-28zg/Ty7Zor2k7aI/AAAAAAAAEXE/wjq2q_Zf978/s1600/childontable2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 326px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-DJIqzN-28zg/Ty7Zor2k7aI/AAAAAAAAEXE/wjq2q_Zf978/s400/childontable2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5705737070914629026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Oto na przykład obcy otaczający łóżko, autorka rysunku pod kołdrą.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-iewOEf7ydS0/Ty7aCxDwPOI/AAAAAAAAEXM/F-pzDyQzCRA/s1600/takingchildren1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-iewOEf7ydS0/Ty7aCxDwPOI/AAAAAAAAEXM/F-pzDyQzCRA/s400/takingchildren1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5705737518988672226" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Obcy zabierają dzieci nocą.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-od-8lJkaUi0/Ty7Zno39T6I/AAAAAAAAEWo/IwTu44Y0iTk/s1600/alienandwilliam.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 365px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-od-8lJkaUi0/Ty7Zno39T6I/AAAAAAAAEWo/IwTu44Y0iTk/s400/alienandwilliam.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5705737052935245730" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kolejny z serii "obcy przy łóżku".&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-RwmXmMRw4os/Ty7aCwwwhJI/AAAAAAAAEXY/EwhW0nDd0LY/s1600/telepathy2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 329px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-RwmXmMRw4os/Ty7aCwwwhJI/AAAAAAAAEXY/EwhW0nDd0LY/s400/telepathy2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5705737518908998802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tutaj te linie wypływające z głowy mają ponoć być odzwierciedleniem telepatii!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-wG6EzDipiYI/Ty7ZnOxiSxI/AAAAAAAAEWQ/td01HBWEMLk/s1600/alien39.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 280px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-wG6EzDipiYI/Ty7ZnOxiSxI/AAAAAAAAEWQ/td01HBWEMLk/s400/alien39.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5705737045928987410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tu podobny manewr artystyczny co wyżej.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-VjADZq2NYYY/Ty7Zne1xbGI/AAAAAAAAEWc/2RU8J_le8AU/s1600/alienandgirl.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 235px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-VjADZq2NYYY/Ty7Zne1xbGI/AAAAAAAAEWc/2RU8J_le8AU/s400/alienandgirl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5705737050241723490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Obcy wyciągają dziewczynkę z łóżka!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8uigL3nVeoE/Ty7Znw7nDGI/AAAAAAAAEW0/RS4nsrB3qug/s1600/aliengirl2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 232px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-8uigL3nVeoE/Ty7Znw7nDGI/AAAAAAAAEW0/RS4nsrB3qug/s400/aliengirl2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5705737055098047586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I na koniec - obca dziewczynka, czyli hybryda, z którą bawiło się jedno z porwanych dzieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proste i piękne, prawda? Tak piękne, że pragnę więcej takich ilustracji! Może któreś z Was ma ochotę spełnić się twórczo i narysować w podobnym stylu własne sceny z uprowadzeń? Zachęcam, mogą nawet być nagrody - po zimowych promocjach mam na Steamie kilka drobnych gier na zbyciu, między innymi nastrojową platformówkę Limbo!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-8261512783861598508?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/8261512783861598508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/obcy-przychodza-po-wasze-dzieci.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/8261512783861598508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/8261512783861598508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/obcy-przychodza-po-wasze-dzieci.html' title='Obcy przychodzą po Wasze dzieci!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-DJIqzN-28zg/Ty7Zor2k7aI/AAAAAAAAEXE/wjq2q_Zf978/s72-c/childontable2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-6108604855800878742</id><published>2012-02-04T19:44:00.003+01:00</published><updated>2012-02-04T19:56:29.357+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='small town saturday night'/><title type='text'>Small town, saturday night #6: gry i zabawy kaszubskiej dziatwy</title><content type='html'>W wielu miastach w parkach i przy blokach stoją betonowe stoły z naniesionymi na nie szachownicami, ale moje miasto powiatowe poszło o krok dalej - i postawili też marmurową planszę do chińczyka. Doskonały pomysł!&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-tXsd3TLnj4c/Ty1-1_M05pI/AAAAAAAAEWE/qV-wsKFo0Qo/s1600/gra.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-tXsd3TLnj4c/Ty1-1_M05pI/AAAAAAAAEWE/qV-wsKFo0Qo/s400/gra.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5705355768911685266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Widzicie też, że kaszubski lud gra namiętnie nawet bez pionków - wystarczy kilka szlugów, zapałek i kapsli ulubionego piwa!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-6108604855800878742?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/6108604855800878742/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/small-town-saturday-night-6-gry-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6108604855800878742'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6108604855800878742'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/small-town-saturday-night-6-gry-i.html' title='Small town, saturday night #6: gry i zabawy kaszubskiej dziatwy'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-tXsd3TLnj4c/Ty1-1_M05pI/AAAAAAAAEWE/qV-wsKFo0Qo/s72-c/gra.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-7666744243449138349</id><published>2012-02-03T17:41:00.005+01:00</published><updated>2012-02-03T19:11:54.539+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gabinet osobliwości'/><title type='text'>Plastikowe oczy!</title><content type='html'>Kupiłem właśnie woreczek zawierający kilkadziesiąt oczu - i chociaż jestem na Kaszubach, oczy nie są organiczne, a plastikowe. Po co mi ich tyle? Widzicie, umysł ludzki to ciekawa rzecz - wystarczy doczepić gdzieś plastikowe oczy, by zaczął antropomorfizować różne przedmioty. I tak oto...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-skfqS4BcLZA/TywUkDtxZBI/AAAAAAAAEVY/mCR1gscWCFM/s1600/DSC01098.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-skfqS4BcLZA/TywUkDtxZBI/AAAAAAAAEVY/mCR1gscWCFM/s400/DSC01098.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5704957437676708882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;...sedes-muppet!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-VGzLIm1F7o0/TywUj0VE_2I/AAAAAAAAEVI/V6wDyXKgKAw/s1600/DSC01097.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-VGzLIm1F7o0/TywUj0VE_2I/AAAAAAAAEVI/V6wDyXKgKAw/s400/DSC01097.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5704957433546604386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Yjp-btXPgSQ"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;WOCKA WOCKA WOCKA!&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-1GGYiNRoswQ/TywUkhUzMkI/AAAAAAAAEVg/1WGubC4Z09U/s1600/DSC01101.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-1GGYiNRoswQ/TywUkhUzMkI/AAAAAAAAEVg/1WGubC4Z09U/s400/DSC01101.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5704957445625033282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Mniejsza istota...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-S6p2ioHkIes/TywUkliOoJI/AAAAAAAAEVo/3gEeiGXF84E/s1600/DSC01102.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-S6p2ioHkIes/TywUkliOoJI/AAAAAAAAEVo/3gEeiGXF84E/s400/DSC01102.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5704957446755098770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;...i większa istota!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-_wxkvvJNk6Y/TywUk5MhEFI/AAAAAAAAEV4/pASOPZHaLmk/s1600/DSC01103.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-_wxkvvJNk6Y/TywUk5MhEFI/AAAAAAAAEV4/pASOPZHaLmk/s400/DSC01103.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5704957452032741458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Radio siostry. Nie wiem, czy już się zorientowała, że ożyło!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno też nie czuć przyjemnej paranoi, gdy nawet sprzęty domowe nieustannie śledzą człowieka spojrzeniem! Plastikowe oczy - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;the way of the future&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-7666744243449138349?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/7666744243449138349/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/plastikowe-oczy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7666744243449138349'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7666744243449138349'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/plastikowe-oczy.html' title='Plastikowe oczy!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-skfqS4BcLZA/TywUkDtxZBI/AAAAAAAAEVY/mCR1gscWCFM/s72-c/DSC01098.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-7438930877938814403</id><published>2012-02-02T18:09:00.001+01:00</published><updated>2012-02-02T18:21:40.122+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='UFO'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teatr jednego obrazu'/><title type='text'>Nowe korepetycje!</title><content type='html'>Do tego jestem od wczoraj cały czas zalatany, więc znowu poprzestaniemy na edukacyjnej ilustracji:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-GAhTTzoXkgE/TyrGATfQ6SI/AAAAAAAAEU8/ksMEtYJNu90/s1600/Bored_ET1.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-GAhTTzoXkgE/TyrGATfQ6SI/AAAAAAAAEU8/ksMEtYJNu90/s400/Bored_ET1.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5704589586551859490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na co czeka? Skąd pochodzi? Dokąd zmierza?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-7438930877938814403?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/7438930877938814403/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/nowe-korepetycje.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7438930877938814403'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7438930877938814403'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/nowe-korepetycje.html' title='Nowe korepetycje!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-GAhTTzoXkgE/TyrGATfQ6SI/AAAAAAAAEU8/ksMEtYJNu90/s72-c/Bored_ET1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-1450153137096419651</id><published>2012-02-01T22:13:00.002+01:00</published><updated>2012-02-01T22:23:16.342+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='UFO'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teatr jednego obrazu'/><title type='text'>Dzisiaj pracowałem do późna...</title><content type='html'>...zamieszczę więc tylko krótki wpis edukacyjny:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-3co1BWxXk4o/Tymso1gY8wI/AAAAAAAAEUw/_j7vmMzOuP4/s1600/04780624a.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 287px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-3co1BWxXk4o/Tymso1gY8wI/AAAAAAAAEUw/_j7vmMzOuP4/s400/04780624a.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5704280220599120642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I WANT TO BELIEVE&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-1450153137096419651?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/1450153137096419651/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/dzisiaj-pracowaem-do-pozna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/1450153137096419651'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/1450153137096419651'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/02/dzisiaj-pracowaem-do-pozna.html' title='Dzisiaj pracowałem do późna...'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-3co1BWxXk4o/Tymso1gY8wI/AAAAAAAAEUw/_j7vmMzOuP4/s72-c/04780624a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-356875703433928583</id><published>2012-01-31T19:40:00.004+01:00</published><updated>2012-01-31T20:10:41.478+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>The Muppets</title><content type='html'>Wczoraj poszedłem z Kociewianką na nowe Muppety. Co nam to dało? Burząc po raz kolejny cały suspens: nieco radości, ale nie aż tyle, ile oczekiwałem - pewnie nieco z mojej własnej winy. Czas wytłumaczyć!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-o6l2j7XE7L4/Tyg6ZCSMsDI/AAAAAAAAEUk/ZLNRsfpbb6Q/s1600/the-muppets-movie-poster-8.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 274px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-o6l2j7XE7L4/Tyg6ZCSMsDI/AAAAAAAAEUk/ZLNRsfpbb6Q/s400/the-muppets-movie-poster-8.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703873129849073714" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Muppety, czyli charakterystyczne kukiełki ze studia Jima Hensona, znamy chyba wszyscy - jeśli nie za sprawą oryginalnego Muppet Show, to może dzięki pokrewnej Ulicy Sezamkowej. Film jest ciekawą hybrydą; o ile wykorzystuje stare muppety, to jednak tonem bliżej mu czasem do skierowanej do młodszego widza Ulicy. Warto tutaj wspomnieć, że chociaż w Muppet Show występowały kukiełki, to był to familijny program rozrywkowy w dobrym tego słowa znaczeniu - młodsi widzowie otrzymywali zabawne stwory robiące durne rzeczy, dla starszych byli zaś sławni goście programu, aluzje do popkultury oraz oczywiście cała parodystyczna formuła showbizu w krzywym zwierciadle - mieliśmy więc znękanego życiem impresario, żenujących komików, trudną w obejściu diwę i tak dalej. Film stara się pogodzić jedno i drugie, ale przez to traci nieco spójności - a może to tylko moje wrażenie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fabuła jest pretekstowa: magnat ropy ma zamiar wykupić teatr muppetów, żeby w jego miejscu zacząć wydobycie - muppety muszą więc skrzyknąć trupę po raz kolejny i zebrać dziesięć milionów dolarów. Jeśli oglądaliście&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Blues Brothers&lt;/span&gt; - wiecie, na czym stoicie. Później mamy standard: zbieranie rozsianych po świecie starych przyjaciół (Fonzie gra w podrzędnym show w Reno, Gonzo ma własną firmę produkującą sedesy, Piggy prowadzi dział dla puszystych w Vogue), odrestaurowanie teatru (sekwencja muzyczna ze starym i sprawdzonym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;We Built This City&lt;/span&gt;), a w końcu wielki show, nowego muppeta odkrywającego swój ukryty talent oraz trzy słowa o tym, co jest w życiu naprawdę ważne. I gdyby było to w filmie wszystko, niewątpliwie podobałby mi się bardziej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcę w ten sposób powiedzieć, że zbyt dużo czasu ekranowego przypadło moim zdaniem ludziom - a kiedy idę na muppety, chciałbym muppetów jak najwięcej! Przez cały film przewijają się więc sercowe perypetie naszej głównej "ludzkiej" pary - i chociaż z perspektywy sprowadzają się do kilku prostych dialogów oraz scen muzycznych, to jednak przez pierwszych kilkanaście minut filmu zastanawiałem się cały czas, gdzie w tym wszystkim są Kermit i kompania. Później, w miarę potęgowania ekranowej ilości muppetów, jest już tylko lepiej i powiedziałbym, że samo otwarcie to chyba najsłabsza część całej zabawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film ma też taki słodko-gorzki ton, który zawsze mi się z muppetami kojarzył - bohaterowie zaczynają oderwani od siebie, trochę żyją przeszłością, trochę starają się o niej zapomnieć, a kiedy już zbierają się do kupy i zaczynają się starać - i tak nie wychodzi, ale mimo to prą naprzód. To bardzo surrealistyczna sytuacja, bo muppety wydają się dojrzalsze i bardziej poważne niż otaczjący ich ludzcy bohaterowie. Wątek romantyczny dwójki ludzi to sceny taneczno-śpiewane w dekoracjach stylizowanych na idylliczne amerykańskie przedmieścia lat '50; wątek romantyczny Kermita i Piggy to oni snujący się po zaułkach Paryża - Piggy w sukience wieczorowej, Kermit zgarbiony w czarnym golfie i marynarce - i rozmawiający na temat przeszłości, dawnego związku i dojrzałości do mówienia o uczuciach. Tworzy to bardzo interesujący dysonans, bo w istocie to ludzie wydają się bardziej karykaturalni i kukiełkowi!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brakowało mi nieco jednej z głównej atrakcji Muppet Show, czyli sławnych gości. Rolę taką próbował pełnić komik Jack Black, ale stanowił on raczej element dekoracji; mógł dostać chociaż jeden solidny skecz! W &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cameos &lt;/span&gt;pojawiali się też Whoopi Goldberg, ulubieniec internetu Neil Patrick Harris czy nastoletnia gwiazdka Selena Gomez (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"nie wiem, kim jesteście, ale agent kazał mi przyjść"&lt;/span&gt;) i szczególnie ta ostatnia dwójka wydała mi się dobrym pomysłem na reanimację formuły, ale były to właśnie kilkulinijkowe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cameos&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tle przewijało się też sporo gagów wizualnych; jeśli człowiek wytężył wzrok, można było dostrzec rekwizyty ze starych odcinków lub muppety, które w nich występowały, a tutaj nie załapały się na żadną rolę - w tym na przykład owce z pioseneczk&lt;span style="font-style: italic;"&gt;i Rama Lama Ding Dong &lt;/span&gt;lub futrzaste gadające kule, na których grał kiedyś Gonzo. Miły akcent!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do głosów - nie jestem w stanie powiedzieć zbyt dużo, gdyż w kinie możemy oglądać wersję dubbingowaną. Dubbing nie jest zły; głosy rozsądnie, chociaż bez rewelacji, oddają charakter postaci, zaś kiedy przychodzi do śpiewania, to też radzą sobie bez przesadnego wstydu. Jednym wyjątkiem jest scena kwartetu fryzjerskiego buczącego i piszczącego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Smells Like Teen Spirit &lt;/span&gt;Nirvany; nie wiem nawet na dobrą sprawę, czy to dubbing, czy oryginał, ale chętnie bym porównał - może mam bowiem blaszane ucho, ale przez pierwszych kilkanaście sekund za nic nie mogłem się zorientować, co to za kawałek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec końców? Sympatyczny film, któremu brakuje nieco lekkości w przechodzeniu od dziecięcej do dorosłej części widowni. Raczej nie na spontaniczne wybuchy śmiechu, ale z kilkoma solidnymi gagami; raczej nie na poważne wzruszenia, ale z kilkoma momentami łapiącymi za serce w stylu muppetów. Tak na dobrą sprawę zdradzę Wam też, że z perspektywy podoba mi się nawet bardziej, niż zaraz po wyjściu z kina! Może dlatego, że postawiłem zbyt wysoko poprzeczkę oczekiwań. Poradzę więc Wam na koniec: nie zniechęcajcie się brakiem muppetów z początku i drobnymi zgrzytami w tonacji, gdyż kiedy już muppety się pojawiają - są tak dobre, jak muppety zwykle były. Może odrobinę na wyrost, ale jestem w stanie dać im&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; CZTERY na PIĘĆ&lt;/span&gt; kapsli piwa Żywiec Porter!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/S3XEWuENzGI/AAAAAAAABSs/y0CYbU4qlmg/s1600-h/4kapsle.bmp"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 82px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/S3XEWuENzGI/AAAAAAAABSs/y0CYbU4qlmg/s400/4kapsle.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437468019721620578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na pewno nie żałuję, że wydałem naście złotych na bilet; to sympatyczny film - ale ocena w okolicach 96% na &lt;a href="http://www.rottentomatoes.com/m/the_muppets/"&gt;rottentomatoes.com&lt;/a&gt; jest dla mnie łagodnym zaskoczeniem!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-356875703433928583?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/356875703433928583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/muppets.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/356875703433928583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/356875703433928583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/muppets.html' title='The Muppets'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-o6l2j7XE7L4/Tyg6ZCSMsDI/AAAAAAAAEUk/ZLNRsfpbb6Q/s72-c/the-muppets-movie-poster-8.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-5276585134704374390</id><published>2012-01-30T12:22:00.002+01:00</published><updated>2012-01-30T12:24:55.155+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='paranoja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyczne poniedziałki'/><title type='text'>Latem leciało to często w radiu i całkiem mi się spodobało...</title><content type='html'>...więc dlaczego by nie! Poza tym, pozornie niewinna pioseneczka zawiera w istocie głęboki konspiracyjny przekaz.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/u5C-YHSy3Fw" allowfullscreen="" width="480" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Wszyscy w końcu wiemy, że ONI już od dawna dodają coś do wody!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-5276585134704374390?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/5276585134704374390/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/latem-leciao-to-czesto-w-radiu-i-cakiem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/5276585134704374390'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/5276585134704374390'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/latem-leciao-to-czesto-w-radiu-i-cakiem.html' title='Latem leciało to często w radiu i całkiem mi się spodobało...'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/u5C-YHSy3Fw/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-248372099893839784</id><published>2012-01-29T17:42:00.007+01:00</published><updated>2012-01-30T13:24:02.047+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><title type='text'>Garfield Minus Garfield</title><content type='html'>Komiks sieciowy &lt;a href="http://garfieldminusgarfield.net/"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Garfield Minus Garfield&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; to nic nowego, ale przypomnieć zawsze warto! Widzicie, swego czasu ktoś usunął z pasków z Garfieldem dymki z myślami tytułowego kota, przez co jego właściciel Jon zaczął wyglądać na stuprocentowego wariata. Inna osoba pociągnęła to jeszcze dalej i usunęła Garfielda całkowicie, pozostawiając w pasku tylko Jona, który przebija teraz czwartą ścianę i mówi wprost do czytelnika. Efekty są, moim skromnym zdaniem, przekomiczne - zamieszczę więc kilka moich ulubionych pasków, bez żadnej konkretnej klasyfikacji! Wszystkie są cudowne.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-eR3HcuyqLXI/TyV5p98PI_I/AAAAAAAAEUU/-OdwpYEeIsk/s1600/tumblr_lmskrj9ruo1qz8z2ro1_500.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 115px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-eR3HcuyqLXI/TyV5p98PI_I/AAAAAAAAEUU/-OdwpYEeIsk/s400/tumblr_lmskrj9ruo1qz8z2ro1_500.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703098265043411954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;To jest coś, co bawi mnie setnie! Rodzaj humoru opartego na graniu czasem, którego nie da się nijak osiągnąć w tekście pisanym. Jeśli Wam się jednak uda, podzielcie się!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--IqS255R5CE/TyV5XXXIYhI/AAAAAAAAETQ/fNtpCJnLWr4/s1600/tumblr_kric4o8MPl1qz8z2ro1_500.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 118px;" src="http://1.bp.blogspot.com/--IqS255R5CE/TyV5XXXIYhI/AAAAAAAAETQ/fNtpCJnLWr4/s400/tumblr_kric4o8MPl1qz8z2ro1_500.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703097945449587218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kolejna głęboka sentencja Jona.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-sq2ucwZODf8/TyV48t0vGDI/AAAAAAAAESg/46COof4_V4k/s1600/fSymsOGXOmobqv2m7WjZilAJo1_500.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 118px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-sq2ucwZODf8/TyV48t0vGDI/AAAAAAAAESg/46COof4_V4k/s400/fSymsOGXOmobqv2m7WjZilAJo1_500.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703097487622871090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Żyję według podobnej filozofii!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-MSipXbBgW8A/TyV48VVrFVI/AAAAAAAAESU/qC2JQazGObY/s1600/fSymsOGXOlrmeo4puwbb7xI4o1_500.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 118px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-MSipXbBgW8A/TyV48VVrFVI/AAAAAAAAESU/qC2JQazGObY/s400/fSymsOGXOlrmeo4puwbb7xI4o1_500.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703097481050133842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zaczynacie już widzieć, że życie Jona nie jest łatwe.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-G0WNggNwJOU/TyV5YH2giGI/AAAAAAAAET0/9KtjTSgmhek/s1600/tumblr_lcv3wnS1w41qz8z2ro1_500.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 120px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-G0WNggNwJOU/TyV5YH2giGI/AAAAAAAAET0/9KtjTSgmhek/s400/tumblr_lcv3wnS1w41qz8z2ro1_500.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703097958466095202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ten pasek sprzedaje dla mnie ta błoga mina.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-4Z3_U3kgueE/TyV5XyLrLhI/AAAAAAAAETk/8V2jMBJm_6o/s1600/tumblr_l2yx2wBhnG1qz8z2ro1_500.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 117px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-4Z3_U3kgueE/TyV5XyLrLhI/AAAAAAAAETk/8V2jMBJm_6o/s400/tumblr_l2yx2wBhnG1qz8z2ro1_500.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703097952649293330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Czy to nie życiowe? Zgodnie z opisem twórcy tego komiksu, przedstawia on teraz młodego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;everymana&lt;/span&gt; z przedmieść i jego dramatyczną walkę z samotnością i depresją.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-vKC25YWCuR8/TyV5psXHXbI/AAAAAAAAEUM/VKWO9cCUsUQ/s1600/tumblr_llpwzxinCj1qz8z2ro1_500.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 118px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-vKC25YWCuR8/TyV5psXHXbI/AAAAAAAAEUM/VKWO9cCUsUQ/s400/tumblr_llpwzxinCj1qz8z2ro1_500.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703098260324310450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zing!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-WcMpWLy75cE/TyV49EivUAI/AAAAAAAAES4/mpAeyTBN7IA/s1600/tumblr_koda9yyZwy1qz8z2ro1_500.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 118px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-WcMpWLy75cE/TyV49EivUAI/AAAAAAAAES4/mpAeyTBN7IA/s400/tumblr_koda9yyZwy1qz8z2ro1_500.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703097493721403394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ej, gry planszowe to doskonała weekendowa rozrywka!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-bvmpwgC4-C0/TyV482CSjhI/AAAAAAAAESo/vel2R2Us6_I/s1600/fSymsOGXOokablktILSqiFSno1_500.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 116px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-bvmpwgC4-C0/TyV482CSjhI/AAAAAAAAESo/vel2R2Us6_I/s400/fSymsOGXOokablktILSqiFSno1_500.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703097489827204626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I tak bywa.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-TGhGAF9G0wo/TyV5XimuP1I/AAAAAAAAETc/jdXu7y1PeEM/s1600/tumblr_l0iwd2E6zD1qz8z2ro1_500.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 117px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-TGhGAF9G0wo/TyV5XimuP1I/AAAAAAAAETc/jdXu7y1PeEM/s400/tumblr_l0iwd2E6zD1qz8z2ro1_500.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703097948467773266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zadanie problemowe dla osób zainteresowanych komiksem: co by się zmieniło, gdyby usunąć dwa pierwsze panele? Przecież są puste, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;right?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-47aaU8jvXek/TyV49UBrquI/AAAAAAAAETE/N1T3mBu8Ax0/s1600/tumblr_kp90xsEVfa1qz8z2ro1_500.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 117px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-47aaU8jvXek/TyV49UBrquI/AAAAAAAAETE/N1T3mBu8Ax0/s400/tumblr_kp90xsEVfa1qz8z2ro1_500.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703097497877719778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;A ten stuprocentowo szczery uśmiech po to, by nie kończyć takim depresyjnym paskiem! Najlepsze w tym wszystkim jest to, że Jim Davies - twórca pomarańczowego kota - tak zachwycił się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Garfieldem bez Garfielda&lt;/span&gt;, że udzielił jego twórcy swojego błogosławieństwa i książeczka z pozmienianymi paskami trafiła nawet do druku. Kto by przypuszczał!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-248372099893839784?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/248372099893839784/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/garfield-minus-garfield.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/248372099893839784'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/248372099893839784'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/garfield-minus-garfield.html' title='Garfield Minus Garfield'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-eR3HcuyqLXI/TyV5p98PI_I/AAAAAAAAEUU/-OdwpYEeIsk/s72-c/tumblr_lmskrj9ruo1qz8z2ro1_500.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-1703045378976575652</id><published>2012-01-28T12:57:00.006+01:00</published><updated>2012-01-28T13:06:38.218+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='small town saturday night'/><title type='text'>Small town, saturday night #5: kaszubski marketing!</title><content type='html'>Jako &lt;span style="font-style: italic;"&gt;maestro propagandy&lt;/span&gt; nie mogę zignorować poniższego interesującego pomysłu!&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-QkXPCPWP4m8/TyPjOb1AzWI/AAAAAAAAESI/SF2O3PuzUw4/s1600/propaganda.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-QkXPCPWP4m8/TyPjOb1AzWI/AAAAAAAAESI/SF2O3PuzUw4/s400/propaganda.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702651390308961634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Szyld do góry nogami, interesujące! Piękny, bo w kaszubskich barwach, a do tego nadal czytelny, zaś lokalna społeczność - zawsze skora do wytykania błędów - natychmiast się nim zainteresuje. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ej, kumie, szyld wam się popsuł! Ale skoro już wiem, że sprzedajecie tutaj ciuchy, załatwcie mi kamizelę z kaszubskim haftem. Jo?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;Mogę też spojrzeć bardziej analitycznym okiem i powiedzieć, że to doskonały przykład marketingu przez przełamanie oczekiwanej struktury - akurat na tyle, by zwrócić uwagę, ale nie na tyle, by utrudnić przekaz!&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-1703045378976575652?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/1703045378976575652/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/small-town-saturday-night-5-kaszubski.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/1703045378976575652'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/1703045378976575652'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/small-town-saturday-night-5-kaszubski.html' title='Small town, saturday night #5: kaszubski marketing!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-QkXPCPWP4m8/TyPjOb1AzWI/AAAAAAAAESI/SF2O3PuzUw4/s72-c/propaganda.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-174612819487270103</id><published>2012-01-27T18:10:00.003+01:00</published><updated>2012-01-27T18:34:32.045+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kaszubska propaganda'/><title type='text'>Kaszubska solidarność!</title><content type='html'>Bardzo lubię piątkowe zajęcia z okolicznym małżeństwem. To ludzie bardzo na poziomie, zaś facet jest zwyczajnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;good guy&lt;/span&gt; i kropka. Nie słodzę tu wyłączenie dlatego, że po zajęciach odwozi mnie do domu; mamy po prostu podobne podejście do świata  - takie, że jest sens się uśmiechać i nie zaszkodzi, jeśli czasem ułatwi się komuś nieco życie. Nie mówię tu o zbieżności poglądów - kiedy gadamy, wyszło nam już, że na niektóre sprawy patrzymy inaczej - ale raczej na nasze meta-poglądy, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;if you will&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby jednak nie nudzić - dzisiaj facet odwoził mnie jak zwykle. Mróz, śnieg, noc; jedziemy przez wioski, oświetlenie nędzne. Nagle reflektory wyławiają przed nami z ciemności dwójkę idących poboczem ludzi; nie mieli żadnych odblasków, więc dobrze, że w nich nie walnęliśmy. Facet zwalnia i ostrożnie ich wymija; nagle oni zaczynają machać. Stajemy, okazuje się, że zamarzł im samochód i muszą jakoś wrócić do X, mojej rodzimej miejscowości - a kursujący na tej trasie autobus właśnie poleciał, zaś następny nie przyjedzie przez pół godziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak można było im odmówić? Wskoczyli na tylne siedzenie i pojechaliśmy. Oni zaczęli opowiadać o tym, jak to samochód sprowadzony z Włoch okazał się potrzebować zmiany płynu w chłodnicy, bo ten włoski zwyczajnie zamarzł podczas kaszubskiej zimy; później zaczęliśmy rozmawiać o tym, skąd panowie pochodzą, a w konsekwencji o urokach (lub ich braku) Elbląga. Staliśmy w korku przez dobrą chwilę, był więc czas, by pogawędzić także o wadach i zaletach ulubionych piw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy wyskoczyłem na mróz w okolicach domu, poczułem się częścią małomiasteczkowej społeczności. Podziękowaliśmy za podwiezienie, a ja lokalnym zwyczajem wyciągnąłem łapę do świeżo poznanego autostopowicza. Ten złapał ją twardo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A, bo z X!&lt;/span&gt;, rzucił, akcentując nazwę naszej miejscowości. Zaiste, nieznany podróżniku! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bo z X&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kaszubia forever!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-174612819487270103?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/174612819487270103/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/kaszubska-solidarnosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/174612819487270103'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/174612819487270103'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/kaszubska-solidarnosc.html' title='Kaszubska solidarność!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-8286051438081640277</id><published>2012-01-26T00:40:00.011+01:00</published><updated>2012-01-26T23:32:23.170+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inwigilacja'/><title type='text'>Inwigilacja, dzisiaj wyjątkowo na topie!</title><content type='html'>Czas na kolejną rundę comiesięcznej inwigilacji! Dzięki ACTA oraz sponsoringowi New World Order znam już wszystkie dane wchodzących tutaj - a przynajmniej wklepywane w google terminy wyszukiwań, więc i to całkiem nieźle!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;creepers na sprzedaż&lt;/span&gt; - klasyczny dryf internetowy! Pisałem o filmie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jeepers Creepers&lt;/span&gt;, pol. Smakosz, w wyszukiwaniu chodziło zaś prawdopodobnie o takie oto bucięta zwane creepersami.&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DYzzSndidJM/TyGjkYXywiI/AAAAAAAAEQc/OEgI1ayQOlA/s1600/Creepers_shoes.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 298px; height: 235px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-DYzzSndidJM/TyGjkYXywiI/AAAAAAAAEQc/OEgI1ayQOlA/s400/Creepers_shoes.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702018448640623138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;obora na 20 krów&lt;/span&gt; - filozoficzny dylemat; czy lepiej najpierw kupić krowy czy oborę?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jak instalowac gry na dotykowych komurkach&lt;/span&gt; - komórki dotykowe są dosyć duże, więc wystarczy, jeśli złożysz płytę z grą dwukrotnie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;obrazy chinskie&lt;/span&gt; - nie mówi się "obrazy", a "obelgi". Nie podam Ci żadnych chińskich obelg, są zbyt straszliwe.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;grube kobietki przebrane zajączki&lt;/span&gt; - ...wow. Cóż mogę dodać? Może tyle, że oficjalnie wręczam Ci tytuł &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Keyword Heavyweight Champion&lt;/span&gt;.&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-4wYKy6Vxw6s/TyGkeWl-XmI/AAAAAAAAEQo/-3xmPc4FcOk/s1600/images.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 235px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-4wYKy6Vxw6s/TyGkeWl-XmI/AAAAAAAAEQo/-3xmPc4FcOk/s400/images.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702019444595646050" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Oto on. Oby pozostał w Twoich godnych rękach jak najdłużej.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;czarny kundel&lt;/span&gt; - już nie bury!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"licho nie spi"&lt;/span&gt; - powiedział Młody Archeolog Maciej zakopując na Orliku siatkę z amunicją.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nowy kostium supermana&lt;/span&gt; - nie ma już czerwonych majtek i bardziej przypomina zbroję niż kostium. Kostium Supermana przechodził już przez tyle redesignów, że trudno mi wierzyć, by ten był ostatnim! Jeśli Ci się podoba, naciesz się nim; jeśli nie, bądź świadomy, że i to przeminie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pijacka kolęda&lt;/span&gt; - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chwała alkoholowi, wódce, spirytusowi...!&lt;/span&gt; na melodię "Przybieżeli..."&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;efekty po omce&lt;/span&gt; - będzie z Ciebie kawał chłopa.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ben day dots &lt;/span&gt;- stara technika drukarska wykorzystywana niegdyś w komiksach. Zlewające się kropki dwóch różnych kolorów tworzyły optyczną iluzję trzeciego! Nazwa alternatywna: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tani druk&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;poligamia w pradziejach&lt;/span&gt; - na Kaszubach ponoć powszechna.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jak odczytać tekst pod czarnym paskiem &lt;/span&gt;- czasem zaciemniam w ten sposób spoilery na blogu. Jeśli chcesz odsłonić tekst, wystarczy go zaznaczyć!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ecstasy wszystkie rodzaje opisane&lt;/span&gt; - dawno nie słyszałem nic o ecstasy!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;karpatka doskonała&lt;/span&gt; - nie tak dawno temu robiłem karpatkę z pudełka. Doskonała może nie była, ale jadalna na pewno!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;żebrak miłości&lt;/span&gt; - Na ekranie wyświetla się tytuł: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Love Hobo&lt;/span&gt;. W tle grają saksofony. Widownia wie, że przed nimi dwie godziny przedniej zabawy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;groźne meduzy&lt;/span&gt; - wiemy nie od dziś, że meduzy są groźne - te węże zamiast włosów i tak dalej, nic przyjemnego!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;millenium dziewczyna która igrała z ogniem -&lt;/span&gt; podobało mi się mniej od pierwszego temu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;x-men kostiumy&lt;/span&gt; - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dlaczego wszyscy X-Men noszą takie same, nudne kostiumy, a inni bohaterowie mają własne i całkowicie oryginalne?&lt;/span&gt;, zapytał w latach '60 czytelnik w komiksowej kolumnie z listami. Odpowiedziano mu, że to dlatego, że X-Men nie noszą kostiumów. Noszą mundury.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;gimnazjalistka&lt;/span&gt; - zbyt ogólne, to wyszukanie nie zaprowadzi Cię w żadne ciekawe miejsce!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;gimnazjalistka która robi lodzika&lt;/span&gt; - to jest bardzo specyficzne i zaprowadzi Cię zapewne na strony związane z pracą sezonową i nadmorskimi budami z żarciem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ciotka inwigilacja&lt;/span&gt; - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;unused superhero names #1.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;basen film trailer gay boy&lt;/span&gt; - nie znam, to pewnie jakieś niszowe kino.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;krzyż mocniejszy niż sztylet &lt;/span&gt;- nie wiem, kiedy kogoś dziabnąć w krzyż sztyletem, to rezultaty są oczywiste.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;koks w okularach&lt;/span&gt; - Nasser el Sonbaty, koks-patron bloga!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;graffiti gówno&lt;/span&gt; - bez przesady, bardzo lubię dobre grafitti. W Gdańsku jest go całkiem sporo!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;graffiti latwe &lt;/span&gt; - im wyższe są nasze umiejętności, tym wszystko jest łatwiejsze. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ommmm...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bawarski pornol&lt;/span&gt; - czy jest różnica w specyfice &lt;span style="font-style: italic;"&gt;adult entertainment&lt;/span&gt; Bawarii i reszty Niemiec? Mamy tu jakichś koneserów? Koneserki? Pomóżcie!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;men in black przebranie&lt;/span&gt; - przecież to najprostsze przebranie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ever&lt;/span&gt;, czarny garnitur i ciemne okulary. Czego tu szukać?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Skery horor photo&lt;/span&gt; - skery staf indid.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jestem debilem&lt;/span&gt; - miło mi, jestem Zamaskowany Anglista.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kaszubski obciach&lt;/span&gt; - teraz już za późno, by sprawdzić, ale mam nadzieję, że dla tego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;query &lt;/span&gt;zajmowałem wysoką pozycję!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;philips mp3 go gear gdzie ladowac utwory&lt;/span&gt; - przez lufę, to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;muzzle-loader&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;naked men sims 3&lt;/span&gt; - równość musi być!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;strój bawarski&lt;/span&gt; - było! Nie będę wklejał więcej zdjęć bawarskich kelnerek, wybacz.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;strój egipcjanin&lt;/span&gt; - to już ciekawsze - i do tego będzie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;equality&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--2ahGjh7bWM/TyGvknA_1pI/AAAAAAAAERA/wrB0tpKVTDQ/s1600/28357-Nile-Egyptian-God-Pharaoh-Costume-large.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 170px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/--2ahGjh7bWM/TyGvknA_1pI/AAAAAAAAERA/wrB0tpKVTDQ/s400/28357-Nile-Egyptian-God-Pharaoh-Costume-large.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702031646711076498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Gorący jak piasek pustyni.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zimna istota&lt;/span&gt; - chcesz zimnej istoty? Masz, na własne ryzyko:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/OL-nC-q14K0" allowfullscreen="" width="420" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;batman na pegazusa &lt;/span&gt;- było kilka wersji, z czego moim zdaniem żądna szczególnie porywająca. Pograj lepiej w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Arkham Asylum&lt;/span&gt;! Nowsze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Arkham City&lt;/span&gt; kupiłem, ale jeszcze nie grałem, więc nie mogę się wypowiedzieć.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;stary niedźwiedź mocno śpi nuty 2 ręce &lt;/span&gt;- to jest autentycznie rozczulające, ktoś szuka w Internecie niewinnej wiedzy, nie pornów. Czapki z głów!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;fajne pomysły&lt;/span&gt; - szukasz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fajnych pomysłów&lt;/span&gt; wpisując w google &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fajne pomysły&lt;/span&gt;? Fajny pomysł.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jak czytać etykiety produktów spożywczych&lt;/span&gt; - zacznij od ceny. Zaskoczyłem też ostatnio Martę z Mazowsza informacją o tym, że każda woda podpisana jako &lt;span style="font-style: italic;"&gt;źródlana &lt;/span&gt;to w istocie kranówa. Kupujcie tylko wody podpisane jako &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mineralne&lt;/span&gt; albo chociaż &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mineralizowane&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dedykacja dla kurew&lt;/span&gt; - miło z Twojej strony, warto myśleć o wszystkich.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;film o tematyce western&lt;/span&gt; - stary &lt;span style="font-style: italic;"&gt;True Grit&lt;/span&gt; był super, by nie szukać za daleko. Nowego jeszcze nie obejrzałem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pictures of the scariest baby ever -&lt;/span&gt; Vlaaaad, chono, znowu chcą Twoje foty oglądać!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rany wylotowe komiks&lt;/span&gt; - komiks osadzony we współczesnym Izraelu, dostał &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Eisnera&lt;/span&gt;, więc pewnie jest na co rzucić okiem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bimber rysunki aparatury&lt;/span&gt; - jako posiadacz profesjonalnego edytora grafiki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Microsoft Paint&lt;/span&gt; wykonałem rysunek specjalnie dla Ciebie!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-CCyrPxS223Y/TyGzr4rJeCI/AAAAAAAAERM/FW0L0PBoPnA/s1600/zakazanaalchemia.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 263px; height: 289px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-CCyrPxS223Y/TyGzr4rJeCI/AAAAAAAAERM/FW0L0PBoPnA/s400/zakazanaalchemia.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702036169756866594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Neat, huh?&lt;/span&gt; Działa to tak: błękitne gazowe płomienie (na dole) ogrzewają kocioł. Podgrzane syfy wędrują do góry, ten słup to tak zwana kolumna rektyfikacyjna. Musi być, bo inaczej wypijesz swój bimber tylko raz. Rurka u góry pozwala się schłodzić wyprodukowanemu eliksirowi; to coś z boku kolumny pokryte efektem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;spray&lt;/span&gt; to miniaturowa chłodnica. Ominąłem masę detali, ale ważne jest eksperymentowanie! Grunt, by z rurki na końcu coś ciekło. Jeśli nie wiesz, czy jest bezpieczne, wypróbuj na myszach.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;igły radowe&lt;/span&gt; - chemioterapia plus akupunktura, igły radowe wbija się ponoć w tkanki nowotworowe i zostawia na jakiś czas.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;niewyjaśnione dźwięki&lt;/span&gt; - w tym miesiącu był wpis &lt;a href="http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/niewyjasnione-dzwieki.html"&gt;dokładnie o tym!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;bródna szpadla&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dzień żebraka&lt;/span&gt; - 8 stycznia, zgodnie z datą wyszukwiania.&lt;br /&gt;śmieszne ufo kosmici życzenia noworoczne&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;najstarsze graffiti&lt;/span&gt; - Lascaux?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dwugłowe stworzenia&lt;/span&gt; - starą atrakcją jeziora w moim rodzimym miasteczku są dwugłowe ryby. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;True fax&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pierwsze pojawienie sie konia &lt;/span&gt;- miało miejsce w Koninie, rzecz jasna.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dynia z majonezem&lt;/span&gt; - dziwna kombinacja, ale byłbym skłonny spróbować!&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kaszubska zima na zdjęciach&lt;/span&gt; - dobry pomysł, zamieszczę kilka!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;manipulator potencjometryczny do zabawek&lt;/span&gt; - tzw. "pokrętło".&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;scena jak prasuje&lt;/span&gt; - Kobieta z jednym okiem prasowała po raz piętnasty tę samą koszulę. Nagle zaśmiała się opętańczo i wykrzyknęła &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wasz Bóg jest martwy, ja zajmę jego miejsce!&lt;/span&gt; Nim ktokolwiek zdołał zareagować, przycisnęła rozpalone żelazko do własnej twarzy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;italodisco 80&lt;/span&gt; - czy za dwieście lat italo disco będzie muzyką klasyczną?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;człowiek jaszczur&lt;/span&gt; - poprawny politycznie termin to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;reptilian-humanoid&lt;/span&gt;. Proszę się tak do mnie zwracać.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;latarka akumulatorowa śmierdzi przy ładowaniu&lt;/span&gt; - owiń ją szczelnie taśmą klejącą, może nie będzie aż tak czuć.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pegasus żaby&lt;/span&gt; - chodzi pewnie o notorycznie trudną grę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Battletoads&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jasełka odcinek 2010&lt;/span&gt; - telenowela, nie ma co.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kfc twister&lt;/span&gt; - lubię, ale ostatnio porzuciłem KFC na rzecz McDonalda. Twister z KFC nie umywa się moim zdaniem do wrapa miodowo-musztardowego z Maca.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;gify kobieta smutna w domu &lt;/span&gt;- Smutna kobieta siedziała sama w domu. Nagle... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ah screw it&lt;/span&gt;, w tym miesiącu już się w to bawiliśmy!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;chce mi sie krzyczec na galezi kurwa&lt;/span&gt; - dobre! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Strong contender&lt;/span&gt; do tytułu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Keyword Heavyweight Champion&lt;/span&gt;, ale te kobitki i zajączki chyba nadal lepsze.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bimbrownia w lesie&lt;/span&gt; - pudło, strzelaj dalej.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;małpa ze swastyką&lt;/span&gt; - obiecałem Vladowi! Kiedy powiedziałem mu w pociągu, że ktoś wklepał to w google i trafił do mnie, Vlad zapytał, skąd wytrzasnę małpę ze swastyką. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Vlad&lt;/span&gt;, powiedziałem, patrząc na niego dobrotliwie; Vlad! Oto więc małpa ze swastyką, ponieważ w komiksach było wszystko:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-eWp2wxsqBaU/TyG5phw1bgI/AAAAAAAAERY/5JnQk2QVKLE/s1600/tumblr_llaaqoabof1qemxfbo1_500.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 369px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-eWp2wxsqBaU/TyG5phw1bgI/AAAAAAAAERY/5JnQk2QVKLE/s400/tumblr_llaaqoabof1qemxfbo1_500.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702042726316731906" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Mało? Pewnie, mam ich więcej. Cały pluton, prawdę mówiąc:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JMtsEGm7Yxk/TyG5p8ZKfTI/AAAAAAAAERg/yQn0i5lh42E/s1600/Gorilla%2B3.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 263px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-JMtsEGm7Yxk/TyG5p8ZKfTI/AAAAAAAAERg/yQn0i5lh42E/s400/Gorilla%2B3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702042733465206066" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wiecie, kiedyś na topie były komiksy wojenne, ale ile można pisać o zwykłym wojowaniu z Niemiaszkami? Na scenę wkracza wtedy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;primate platoon&lt;/span&gt;. I jeszcze jedno, już bez małp, ale ze swastyką; trochę stare, ale dobre:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-X1q4ehtJqHA/TyG5pwCxjNI/AAAAAAAAER0/J1x2cI-6QQo/s1600/hansi2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-X1q4ehtJqHA/TyG5pwCxjNI/AAAAAAAAER0/J1x2cI-6QQo/s400/hansi2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702042730150071506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;urodzilam dziecko kosmicie&lt;/span&gt; - zapraszam, usiądź tutaj i przywitaj się z widzami!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;komentatorzy wwe&lt;/span&gt; - bardzo ważni! Zazwyczaj jest tam komentator techniczny, który zajmuje się opisywaniem walki, komentator klasyczny, który ma stanowić standardowy punkt widzenia, oraz komentator ubarwiający - taki, który emocjonuje się niezwykle, kibicuje "złym" zawodnikom i kłóci się z innymi. Zabawa niemal jak na ringu!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Człowiek skurwiel memy&lt;/span&gt; - żywotność memów to mniej więcej dwa tygodnie od czasu ich pierwszego przez nas poznania. Później nie bawią, jeszcze później męczą, a jeszcze później cykl się powtarza i zaczynają bawić znowu jako perły z lamusa.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kamera do obory&lt;/span&gt; - to dopiero inwigilacja!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wizytowka pijawki &lt;/span&gt;- Młody Archeolog Maciej wyrobił sobie ostatnio wizytówki w VistaPrint i jest bardzo zadowolony. Pisał tam coś o rozkopywaniu grobów, w końcu jest archeologiem!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ręce opadają&lt;/span&gt; - opadają tak, że czasem człowiek niczym goryl ciągnie za sobą knykcie po asfalcie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jak narysować unikanie dźwięków ostrych &lt;/span&gt;- skoro ostrych, to dynamicznie!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mocowanie angielskie &lt;/span&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Odmianami montażu  niemieckiego są &lt;/span&gt;&lt;strong style="font-style: italic;"&gt;montaż angielski&lt;/strong&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; z  przeciwwagą,  którego oś polarna jest podparta z obu stron na  fundamencie a oś  deklinacyjna jest montowana na tejże osi z teleskopem i  przeciwwagą na  przeciwnym jej końcu oraz montażu angielskiego w  odmianie ramowej, gdzie  oś polarna składa się z dwóch rur lub  kratownic, pomiędzy którymi  zamontowana jest druga oś teleskopu z  teleskopem w środku, co nie wymaga  dodatkowej przeciwwagi." &lt;/span&gt;- ze strony o &lt;a href="http://www.astrokrak.pl/content/14-montaze"&gt;teleskopach&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;diabeł grafitti&lt;/span&gt; - coś jak&lt;span style="font-style: italic;"&gt; demon prędkości&lt;/span&gt;?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kurwa tłumaczenie&lt;/span&gt; - nawet jeśli czas nas goni, czy nie lepiej powiedzieć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tłumaczenie poproszę&lt;/span&gt;?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zawsze mówię prawdę nawet, kiedy kłamię &lt;/span&gt;- cóż za zawirowanie logiczne!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;serce mi pika jak klapa od śmietnika&lt;/span&gt; - wychodzi na to, że to cytat z Tytusów, Romków i A'Tomków. Widziałem ostatnio w księgarni książeczkę, w której Tytus wznosił modły jako powstaniec w okupowanej Warszawie. Odłożyłem i wytarłem rękę.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;chybrydakozlo-pajaka&lt;/span&gt; - łatwiej to zrozumieć, gdy podmienicie CH na H.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;adom yrrgis&lt;/span&gt; - Yrrgis to oszalały cieśla z ADOMa, starej i doskonałej gry rougelike. Nie zabijajcie go; zamiast tego można doprowadzić go do uzdrowiciela!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;goryle nie maja kosci ogonowej&lt;/span&gt; - naprawdę? Interesujące, dzięki.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;krowi bród &lt;/span&gt;- czyli miejsce, w którym przepędza się bydło przez rzeki. Na Kaszubach nie mamy do tej pory mostów, rzeki przekracza się tam, gdzie jest płytko - albo skacząc po gałęziach.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;co znaczą słowa shared image&lt;/span&gt; - nie ma już żadnego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;shared!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;P is for Prefix..&lt;/span&gt;. - kultowy tekst, polecam!&lt;br /&gt;zabielski nad rozlewiskiem - dobre nazwisko. Jeśli zauważyliście, że przyspieszyłem - macie rację. Ojciec spoił mnie grzańcem i pragnę zakończyć przed północą, by wypić więcej.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;słynne zdjecie dziecka z ptakiem&lt;/span&gt; - pornografia dziecięca? Nie w tych progach!&lt;br /&gt;glonojad atakuje - mój jest bardzo spokojny. Młody Archeolog Maciej miał glonojada, który przez pięć lat tkwił w tym samym miejscu na ściance akwarium.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kiwające się kwiaty do laptopów&lt;/span&gt; - pewnie jakiś gadżet do USB.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;strój agentka&lt;/span&gt; - mam nadzieję, że Scully! Scully oglądana dzisiaj szokuje niegdysiejszą modą nie mniej, niż potwory czające się w cieniach.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zwłoki dzieci &lt;/span&gt;- ile kilo? Pokroić, zapakować?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kobiet z rogiem na czole&lt;/span&gt; - chińskie baby z rogami. Polecam.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;sciezki ecstasy &lt;/span&gt;- cudowne i poetyckie!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zabierz ludziom pornografię&lt;/span&gt; - moi mocodawcy z NWO czasem komunikują się ze mną przy pomocy terminów wyszukiwań, jak widzicie. Co mogę odpowiedzieć? Już zabieram się do roboty!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;strój kaszubski&lt;/span&gt; - dużo strojów w tym miesiącu! Tradycyjny strój kaszubski składa się z liści i błota.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kalendarz lesniczego &lt;/span&gt;- najgorętsze paśniki!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nieogolony penis -&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;THANKS&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;depilacja dupy&lt;/span&gt; -&lt;span style="font-style: italic;"&gt; A&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zastrzyk w dupe&lt;/span&gt; - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;LOT&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;porno komiksy blogspot &lt;/span&gt;- jesteś we właściwym miejscu! Blogspot zdecydowanie, komiksy często, a porno... e, dwa na trzy to niezły wynik.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;porno mitologia grecka&lt;/span&gt; - trudne, bo i tak wszyscy bez ustanku latają bez odzieży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uff! Dosyć, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;true believers&lt;/span&gt;; wydaje mi się, że w stosunku do ostatniej Inwigilacji zapotrzebowanie na porno nieco spadło. Czy jest tak w istocie? Wy osądźcie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-8286051438081640277?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/8286051438081640277/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/inwigilacja-dzisiaj-wyjatkowo-na-topie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/8286051438081640277'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/8286051438081640277'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/inwigilacja-dzisiaj-wyjatkowo-na-topie.html' title='Inwigilacja, dzisiaj wyjątkowo na topie!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-DYzzSndidJM/TyGjkYXywiI/AAAAAAAAEQc/OEgI1ayQOlA/s72-c/Creepers_shoes.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-6652981825543034087</id><published>2012-01-25T22:40:00.005+01:00</published><updated>2012-01-25T22:54:36.913+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='manifesty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='alienowanie czytelników'/><title type='text'>Drodzy Historycy Internetu...</title><content type='html'>...przybywam, żeby zamieścić alternatywną relację z afery związanej z ACTA. Większość mediów oraz samych uczestników całego zamieszania wydaje się chcieć, by zapamiętać to jako zryw świadomego społeczeństwa, które nowocześnie zorganizowanymi akcjami wyraża sprzeciw wobec neototalitarnej ustawy informacyjnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na Placu Czerwonym rozdają samochody, jeśli wiecie, co mam na myśli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powszechnym argumentem jest to, że nie chodzi wcale o chciejstwo czy kradzież, a o swobodny dostęp do dóbr i zasobów kultury. To czysto demagogiczny argument; można go łatwo (i równie demagogicznie) wyśmiać, że te "dobra kultury" to zazwyczaj biuściaste gołe panie, wampiry lub biuściaste gołe wampiry, ale odpuśćmy sobie brnięcie w tym kierunku i załóżmy, że faktycznie chodzi o najnowszą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cutting-edge music&lt;/span&gt;, interesujące filmy czy dobre książki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mówię ze stanowiska moralnej wyższości - ja sam co tydzień ściągam nielegalnie skanowane komiksy. Czy jest to dla mnie wygodne? Pewnie. Czy jest tanie? Jasne, nie płącę za to nic. Ale nie próbuję dokładać do tego pretensjonalnych racjonalizacji w rodzaju "to dobra kultury, do których mam prawo mieć dostęp". Jest to zwyczajna kradzież.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proponenci "wolnych dóbr" twierdzą, że ponieważ oglądają film czy serial, mogą go później faktycznie kupić. Ja też kupuję komiksy; czasem w kraju, czasem zamawiam je ze Stanów. Zgadza się - przeważnie kupuję serie, które już czytałem w formie elektronicznej. Czy oznacza to, że jestem rozgrzeszony? Ani trochę; na dobrą sprawę to, co wydałem, to jakiś promil tego, ile warte były pościągane przeze mnie komiksy. Cieszę się, że mogłem je ściągnąć, ale nie wmawiajmy sobie jakiś głupot, że to dobre! Wydawnictwa na tym tracą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj oponenci ACTA lubią podnosić wrzawę, że gdybym nie ściągał komiksów, to pewnie bym ich nie kupił. To  gruntu fałszywe i tendencyjne rozumowanie, którego autorzy operują niestety zerojedynkowym rozumieniem rzeczywistości. Moje pierwsze komiksy - i nie mówię tu wcale o Kaczorach Donaldach, tylko o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sandmanie&lt;/span&gt; Gaimana czy starych numerach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wolverine'a&lt;/span&gt; -  kupowałem, zaś cyfrowe piractwo przyszło dopiero, gdy narobiłem sobie smaku. Jeśli nawet nie miałbym nigdy wcześniej kontaktu z komiksem, to może zainteresowałbym się nim dzięki znajomym, recenzjom w sieci, reklamom czy w końcu darmowym zeszytom wypuszczanym przez samych wydawców. Czytelnik nie może przecież odbierać firmie - która zatrudnia scenarzystów, artystów i tak dalej - prawa do decydowania o tym, jak ma wyglądać ich marketing! Tłumaczenie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;no może i pościągaliśmy, ale za to wiemy teraz o tym, co produkujecie i polecamy to znajomym&lt;/span&gt; przypomina nieco &lt;span style="font-style: italic;"&gt;no tak, zgwałcili cię, ale przecież zawsze chciałaś mieć dziecko&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy twierdzę zatem, że ACTA to dobra rzecz i podpisuję się pod nią? Niekoniecznie. Czy uważam, że ludzie wrzucający teraz wszędzie obrazki i filmiki skierowane przeciw niej robią źle? Nie, wierzę, że mają jak najlepsze intencje. Pamiętajmy jednak, ACTA to akt prawny. Każdy akt prawny stwarza możliwość nadużyć - wiadomo. Nie można jednak wychodzić z założenia, że własność i produkt to wyłącznie to, co da się złapać w łapska i wrzucić do wora - film, serial i piosenka to również produkty. Nie możemy tkwić w romantycznych iluzjach "dzieł" i tym podobnych; obecnie jeśli autor chce, żeby jego prace - nie żadne magiczne "dzieła"! - były dostępne za darmo, sam za darmo je udostępni. Wielu tak robi! Jeśli jednak się na to nie decyduje, kopiowanie ich za darmo to kradzież. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Simple as that&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piszę to wszystko, ponieważ jest mi trochę wstyd za szermowanie teraz sloganami o prawach obywatelskich. Darmowe porno to fajna sprawa, ale to nie konstytucyjne prawo. Oglądanie ściągniętych seriali nie stanowi o ludzkiej godności. Co o niej stanowi? Nie szukając daleko: prawo do bezpieczeństwa czy prawo do równego traktowania niezależnie od płci, wyznania czy orientacji. Nie jest to wcale argument z serii "zajmijmy się ważniejszymi sprawami"; to jedynie argument przeciwko wycieraniu sobie gęby prawami obywatelskimi tam, gdzie chodzi o zwykłe chciejstwo i brak uczciwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Serial ze Stanów nie jest niczyim obywatelskim prawem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krótko mówiąc: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;My, Stowarzyszenie Anonimowych Złodziei Samochodów, sprzeciwiamy się kryminalizacji kradzieży. Samochody stanowią uniwersalną wartość, do której dostęp powinien być wolny dla każdego. Jak można kupić samochód, jeśli najpierw się go nie ukradnie i nie wypróbuje? Poza tym, badania mówią, że ludzie kradnący samochody później je kupują, a jeśli ukradnę samochód i dobrze mi się nim jeździ, mogę potem pochwalić go znajomym i robię firmie darmową reklamę!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I znany Wam już komiks na zakończenie:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StUaUxS27AI/AAAAAAAAAV4/3FFPCwhaCFg/s1600-h/Economics_101.gif"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 242px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StUaUxS27AI/AAAAAAAAAV4/3FFPCwhaCFg/s320/Economics_101.gif" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392245072978177026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kliknij, by powiększyć do zaangażowanych społecznie rozmiarów!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-6652981825543034087?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/6652981825543034087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/drodzy-historycy-internetu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6652981825543034087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6652981825543034087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/drodzy-historycy-internetu.html' title='Drodzy Historycy Internetu...'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StUaUxS27AI/AAAAAAAAAV4/3FFPCwhaCFg/s72-c/Economics_101.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-3112562381474389631</id><published>2012-01-24T00:06:00.001+01:00</published><updated>2012-01-24T00:06:56.296+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejskie przygody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ćwoki'/><title type='text'>Ćwoki!</title><content type='html'>Jeśli miałbym kiedyś zrobić podcast, to pewnie rozmawiałbym w nim na  różne tematy z Vladem i okazjonalnie młodym Maciejem - tym ostatnim  okazjonalnie, bo pewnie machnąłby ręką i powiedział, że to głupoty, ale w  końcu okazjonalnie i tak by wpadał. Całość nazywałaby się "Ćwoki", b&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ecause come on&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomniałem sobie o tym, bo Vlad rozbroił mnie dzisiaj kompletnie.  Gadaliśmy sobie o ACTA - jeśli nie znacie mojej pozycji, zachęcam do  wskoczenia na Facebooka - i w pewnym momencie wysłałem Vladowi wyjątkowo  pretensjonalny manifest, który znalazłem w sieci. Dalszy przebieg  rozmowy wyglądał mniej więcej tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ZamaskAng:&lt;/span&gt; widać jednak, że stara prawda nadal w mocy - zabierz ludziom wolność, zaczną po prostu pić; zabierz im porno, wyjdą na ulice&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Vlad: &lt;/span&gt;zabierz im wolność i porno, zaczną pić na ulicy&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ZamaskAng: &lt;/span&gt;cóż to będzie za impreza, zaczynajmy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczynajmy zatem, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;true believers!&lt;/span&gt; Ja mam jeszcze pół butelki po wizycie w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Polsce&lt;/span&gt;  i beczkę w barku. O, podzielę się też przyjemnym zdarzeniem, które  ostatnio miało miejsce: płaciłem za żarcie w McDonaldzie, a kasjerka  spojrzała na mnie jakoś uważniej i zapytała &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie podkładał pan głosu w jakiejś bajce? Skądś go kojarzę&lt;/span&gt;!  Podziękowałem jej za miłe słowo i zorientowałem się, że po skończonych  zajęciach w firmie nie odwykłem jeszcze po prostu od mojego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;teacher's voice&lt;/span&gt;. Głos, jak wiemy, trzeba jednak oliwić piciem na ulicach - zatem do roboty!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-3112562381474389631?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/3112562381474389631/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/cwoki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/3112562381474389631'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/3112562381474389631'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/cwoki.html' title='Ćwoki!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-6392573911825951188</id><published>2012-01-23T16:48:00.003+01:00</published><updated>2012-01-23T17:29:35.689+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z kamerą w polandzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wrestling'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyczne poniedziałki'/><title type='text'>Wróciłem z Polski!</title><content type='html'>Zaraz po wyskoczeniu z pociągu i krótkiej serii powitań poszliśmy do jednego z lokali z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kuchennych rewolucji&lt;/span&gt; Madzi Gessler, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;as seen on TV&lt;/span&gt;. Faktycznie, wszystko było &lt;span style="font-style: italic;"&gt;as seen on TV&lt;/span&gt; - ledwie udało się nam zająć stolik! Rzuciłem przy nim zresztą do kelnerki, że poproszę o Jagermeistera dla wszystkich, na co ona zdziwiła się i musiałem wyklarować, że chodzi o wszystkich przy naszym stoliku, nie o rundę dla całego lokalu. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oh well!&lt;/span&gt; Może następnym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Później zahaczyliśmy o jeszcze jeden lokal, gdzie Krzysztof z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Polski&lt;/span&gt; dostał ode mnie w darze maskę przeciwgazową typu słoń. Zauważył co prawda, bystrzak, że maska nie ma rury i filtra, w istocie jest więc maską &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gazową&lt;/span&gt; - mój plan spalił więc na panewce, zdobędę jego buty kiedy indziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O mało nie zdobyłem ich, kiedy zaczęliśmy pić w kawalerce &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Polaków&lt;/span&gt;! Byli nie w formie, więc krzywili się strasznie i rzucali, kiedy pili naszą mandarynkową &lt;span style="font-style: italic;"&gt;white lightning&lt;/span&gt;. Dali jednak radę wchłonąć chociaż odrobinę - i to się im chwali!&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/V1CnBN5Njvk" allowfullscreen="" width="480" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=PODFOF8rmSE"&gt;Tutaj&lt;/a&gt; macie nieco lepszą moim zdaniem wersję, ale nie mogłem jej niestety zawiesić - YouTube'owe ograniczenia. Ma nieco wolniejsze tempo i wykonawca ma już solidniej wyrobiony głos! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Anyways&lt;/span&gt;, jedyny ogólny toast wykonany naszym magicznym eliksirem był wykonany pod moją leżącą na stole powieść, której sześć pierwszych rozdziałów (OK, pięć i pół) po raz pierwszy wydrukowałem i zostawiłem im, by mogli poszaleć z czerwonym długopisem. Cóż to będzie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Późniejsza część wieczoru upłynęła pod znakiem komiksu i wrestlingu, którymi to formami sztuki zainteresowała się Marta z Mazowsza. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Crash course&lt;/span&gt; w temacie komiksów pomógł jej załapać różnice pomiędzy komiksami epizodycznymi a zamkniętymi, podobnie jak prześledzić szybko ewolucję rysunków czy kadrowania od lat '60 do teraz. Jako że Marta lubi postmodernistyczne klimaty, poleciłem jej klasycznego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sandmana&lt;/span&gt;; poleciłbym też chętnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Animal Mana&lt;/span&gt; z okresu, kiedy pisał go Grant Morrison - ten cykl, w którym bohater orientuje się, że jest fikcyjną postacią - ale może nie wszystko od razu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do wrestlingu, Marta załapała, w czym leży większość jego uroku - w aktorstwie, jarmarcznym show oraz burzeniu granic pomiędzy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;reality and fiction&lt;/span&gt;. Stwierdziła, że dotarło to do niej po zobaczeniu poniższego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;promo&lt;/span&gt; CM Punka:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/2OS9wZGb_3g" allowfullscreen="" width="480" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;To był początek bardzo ciekawej fabuły, a do tego nie sposób nie docenić tego, co robi - gra buntownika, który pluje na swoją macierzystą firmę... ale przecież robi to na wizji, z jej pełnym przyzwoleniem i inkasuje za to pieniądze. Z jednej strony skłania nas, by uwierzyć w to, że jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;the best in the world&lt;/span&gt; i jego umiejętności zapaśnicze są prawdziwe, z drugiej mówi o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;breaking the fourth wall&lt;/span&gt; i pasach mistrzowskich jako&lt;span style="font-style: italic;"&gt; brass imaginary rings&lt;/span&gt;, którymi przecież faktycznie są. Akrobatyczne walki ogląda się przyjemnie, ale to napięcie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;reality/fiction&lt;/span&gt; stanowi główny atut całej zabawy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim zacznę kolejne dzisiaj zajęcia: oto cudowny wrestler, na którego nagrania wpadłem jakiś czas temu w sieci.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/oC6EhwmD0GM" allowfullscreen="" width="420" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;LA PARKA!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-6392573911825951188?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/6392573911825951188/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/wrociem-z-polski.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6392573911825951188'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6392573911825951188'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/wrociem-z-polski.html' title='Wróciłem z Polski!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/V1CnBN5Njvk/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-6507228282388819475</id><published>2012-01-20T23:21:00.003+01:00</published><updated>2012-01-20T23:52:29.594+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyczne poniedziałki'/><title type='text'>Third boxcar, midnight train</title><content type='html'>Znikam na weekend, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;true believers&lt;/span&gt;! Nie martwcie się jednak; zostawiam Was z dobrą muzyką pociągowo-podróżną.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/9GOkc6aEfkM" allowfullscreen="" width="480" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Owszem, jadę pociągiem do odległej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Polski&lt;/span&gt;! Trzymajcie kciuki za&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Polaków&lt;/span&gt;. Gdyby zaś zdarzyło się Wam tęsknić, puśćcie sobie poniższy kawałek i mentalnie podmieńcie "she" na "he":&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/NFbunlWQ1GA" allowfullscreen="" width="480" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Kiedyś wrócę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-6507228282388819475?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/6507228282388819475/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/third-boxcar-midnight-train.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6507228282388819475'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6507228282388819475'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/third-boxcar-midnight-train.html' title='Third boxcar, midnight train'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/9GOkc6aEfkM/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-5738340979407310842</id><published>2012-01-19T23:03:00.001+01:00</published><updated>2012-01-19T23:12:49.022+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teatr jednego obrazu'/><title type='text'>Tymczasem w Gdyni</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-SML0piRLRtk/TxiVF-IQBDI/AAAAAAAAEQQ/XNgQ3ziaZ10/s1600/DSC01080.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-SML0piRLRtk/TxiVF-IQBDI/AAAAAAAAEQQ/XNgQ3ziaZ10/s400/DSC01080.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5699469258246849586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;GODZINA BOISKOWA&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-5738340979407310842?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/5738340979407310842/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/tymczasem-w-gdyni.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/5738340979407310842'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/5738340979407310842'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/tymczasem-w-gdyni.html' title='Tymczasem w Gdyni'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-SML0piRLRtk/TxiVF-IQBDI/AAAAAAAAEQQ/XNgQ3ziaZ10/s72-c/DSC01080.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-6364194043833032146</id><published>2012-01-18T22:29:00.001+01:00</published><updated>2012-01-18T22:32:13.993+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teatr jednego obrazu'/><title type='text'>Dziś cały dzień na zajęciach lub w drodze...</title><content type='html'>...dlatego ograniczymy się do kolejnych słów mądrości z ust Batmana: &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-kGQzELJ-zeM/Txc6GQ8jyCI/AAAAAAAAEQE/vWGTJaLerjM/s1600/308964_268594236515056_134033966637751_744630_651036608_n.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 290px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-kGQzELJ-zeM/Txc6GQ8jyCI/AAAAAAAAEQE/vWGTJaLerjM/s400/308964_268594236515056_134033966637751_744630_651036608_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5699087732763248674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pamiętajcie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-6364194043833032146?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/6364194043833032146/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/dzis-cay-dzien-na-zajeciach-lub-w.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6364194043833032146'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6364194043833032146'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/dzis-cay-dzien-na-zajeciach-lub-w.html' title='Dziś cały dzień na zajęciach lub w drodze...'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-kGQzELJ-zeM/Txc6GQ8jyCI/AAAAAAAAEQE/vWGTJaLerjM/s72-c/308964_268594236515056_134033966637751_744630_651036608_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-7419754584842380216</id><published>2012-01-17T21:30:00.006+01:00</published><updated>2012-01-17T22:29:26.401+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauczycielskie życie'/><title type='text'>PIGS IN SPAAAAACE!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-bmn7cXs5Ij0/TxXe1KvzSuI/AAAAAAAAEP4/VhayZAEexrE/s1600/me1sss7.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 131px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-bmn7cXs5Ij0/TxXe1KvzSuI/AAAAAAAAEP4/VhayZAEexrE/s400/me1sss7.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698705908506512098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Panowie z firmy są jednak czasami jak duzi chłopcy - wystarczy im rzucić jakieś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;inherently&lt;/span&gt; zabawne słowo i już można wywołać fale radości. Jakie słowa należą do tej kategorii? Świetnym przykładem jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;świnia&lt;/span&gt;. Jeżeli świnie występują w zdaniu do tłumaczenia, gwarantuje to jego sukces - od prostych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mam dziesięć świń&lt;/span&gt; po &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dlaczego on lubi świnie?&lt;/span&gt; albo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czy tamta świnia jest grubsza od tej?&lt;/span&gt; Płynie z tego nauka: jeśli mówimy o zwierzętach, niech będą to świnie lub szynszyle; jeśli o potrawach, to będą to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pergoi&lt;/span&gt; lub &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chimichanga&lt;/span&gt;. Po pierwsze, głupie słowa zwracają uwagę; po drugie, jeśli ktoś umie utrzymać poprawność gramatyczną pomimo głupich słów, to jest na dobrej drodze!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugim zawsze użytecznym trikiem jest dobroduszne nabijanie się z błędów - najlepiej, jeśli są faktycznie komiczne, a na podstawowym etapie nauki często będą! Nie chodzi oczywiście o to, żeby być kutasem, ale uświadomienie uczniom komizmu co ciekawszych pomyłek zapada w pamięć i pozwala uniknąć podobnych kwiatków na przyszłość. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Again&lt;/span&gt;: kluczem jest robić to w sympatyczny sposób i wyczuć, na ile względem delikwenta można sobie pozwolić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecia rzecz warta uwagi to jedna z moich ulubionych technik - nie pytam wyłącznie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;why?&lt;/span&gt;, ale równie często - a może i częściej! - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;why not?&lt;/span&gt; Przykładowo: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dlaczego nie wstawiliśmy tutaj "a"? Dlaczego nie ma tutaj końcówki "es"?&lt;/span&gt; Jeżeli uczeń jest w stanie nie tylko wykuć jak papuga prawidłowe wersje, ale krytycznie zanalizować te złe, to wróżę mu ogromne sukcesy w nauce, karierze i życiu osobistym!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, dosyć już tych refleksji warsztatowych! Wyjawię Wam też, że jeden z panów postawił mi dzisiaj obiad! To się nazywa komfort pracy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-7419754584842380216?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/7419754584842380216/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/pigs-in-spaaaaace.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7419754584842380216'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7419754584842380216'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/pigs-in-spaaaaace.html' title='PIGS IN SPAAAAACE!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-bmn7cXs5Ij0/TxXe1KvzSuI/AAAAAAAAEP4/VhayZAEexrE/s72-c/me1sss7.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-369530036228978260</id><published>2012-01-16T12:31:00.003+01:00</published><updated>2012-01-16T12:41:38.561+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyczne poniedziałki'/><title type='text'>Dzisiaj zupełnie z mańki!</title><content type='html'>Włoska wersja piosenki otwierającej serial animowany z Batmanem. Jeśli spodziewacie się znajomych nut, zapomnijcie! Oryginał wyleciał w całości, zastąpiony żwawymi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;italo&lt;/span&gt; dźwiękami.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/v1X6OBhn13o" allowfullscreen="" width="480" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Ciekawe, czy ten montaż to naprawdę włoska wersja sekwencji otwierającej? Jeśli tak, to połowa czasu w ich telewizji musiała być chyba poświęcona na podobne cuda!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-369530036228978260?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/369530036228978260/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/dzisiaj-zupenie-z-manki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/369530036228978260'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/369530036228978260'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/dzisiaj-zupenie-z-manki.html' title='Dzisiaj zupełnie z mańki!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/v1X6OBhn13o/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-2391931705407595512</id><published>2012-01-15T13:07:00.002+01:00</published><updated>2012-01-15T13:42:52.107+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kaszubska propaganda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauczycielskie życie'/><title type='text'>Po tamtej stronie!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-QLohMn66Rog/TxLF0p9VaiI/AAAAAAAAEPU/l6zXDoOaOf4/s1600/DSC01066.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-QLohMn66Rog/TxLF0p9VaiI/AAAAAAAAEPU/l6zXDoOaOf4/s400/DSC01066.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5697833986984077858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;...a właściwie po drugiej stronie, ale "tamta" brzmi bardziej paranormalnie, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;so there you have it&lt;/span&gt;. Mówię oczywiście o drugiej stronie indeksu, gdyż dzisiaj po raz pierwszy nie ganiałem za wpisami, a takowych udzielałem. Uczę od jakiegoś czasu w szkole policealnej, która znajduje się w moim mieście powiatowym; dziś prowadziłem tam egzamin semestralny, banalnie prosty, bo i spotkań do tej pory nie mieliśmy dużo. Wszyscy zdali, ja dostałem ciastka i kawę, a do tego miałem okazję spojrzeć na indeksową bieganinę z innej perspektywy. Interesujące!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-awSFc8fGzUo/TxLF0-vmL_I/AAAAAAAAEPc/0jZ4eRo8j1k/s1600/DSC01067.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-awSFc8fGzUo/TxLF0-vmL_I/AAAAAAAAEPc/0jZ4eRo8j1k/s400/DSC01067.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5697833992563601394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Szkoła nie płaci mi może jakichś kokosów, but &lt;span style="font-style: italic;"&gt;it's good enough&lt;/span&gt; - a dodatkową motywacją jest dla mnie to, że uwielbiam moje miasto powiatowe, więc cieszę się z wymówki, która pozwala mi tam jeździć!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-wHpWl8mv0y0/TxLF1JcYHlI/AAAAAAAAEPs/qG0nzdzuisk/s1600/DSC01069.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-wHpWl8mv0y0/TxLF1JcYHlI/AAAAAAAAEPs/qG0nzdzuisk/s400/DSC01069.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5697833995435777618" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Fotkę wykonałem już podczas drogi powrotnej - żałuję, że nie rano, gdyż wtedy wszystkie drzewa były przykryte jeszcze grubą warstwą śniegu i krajobraz był fenomenalny. Dojazd do pracy autobusem, który mknie pomiędzy lasami, wzgórzami i jeziorami to coś, za co wielu zapłaciłoby dodatkowo! Rada nauczycielska za dwa tygodnie, czekam już na rozpoczęcie kolejnego semestru.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-2391931705407595512?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/2391931705407595512/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/po-tamtej-stronie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/2391931705407595512'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/2391931705407595512'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/po-tamtej-stronie.html' title='Po tamtej stronie!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-QLohMn66Rog/TxLF0p9VaiI/AAAAAAAAEPU/l6zXDoOaOf4/s72-c/DSC01066.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-8241143714204025791</id><published>2012-01-14T16:03:00.006+01:00</published><updated>2012-01-14T16:31:41.785+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='small town saturday night'/><title type='text'>Small town, saturday night #4: kaszubska medycyna!</title><content type='html'>Jakie "szczepionki", jakie "antybiotyki"? Na Kaszubach mamy tradycyjne remedia! Jak zwykle - by chronić niewinnych - zdjęcie jest łagodnie ocenzurowane.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-4r1n5pe3Y-g/TxGbtvtUzQI/AAAAAAAAEPI/k6071cwH3Aw/s1600/bladsakery.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-4r1n5pe3Y-g/TxGbtvtUzQI/AAAAAAAAEPI/k6071cwH3Aw/s400/bladsakery.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5697506213803379970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pijawy, o czym nie wszyscy wiedzą, wyleczą też z chorób psychicznych! Nie byłem pewien jak, ale w końcu doszliśmy do tego z Vladem - najpierw robi się trepanację czaszki na skroni, potem przystawia pijawki, które wysysają wadliwą część mózgu. Proste!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-8241143714204025791?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/8241143714204025791/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/small-town-saturday-night-4-kaszubska.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/8241143714204025791'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/8241143714204025791'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/small-town-saturday-night-4-kaszubska.html' title='Small town, saturday night #4: kaszubska medycyna!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-4r1n5pe3Y-g/TxGbtvtUzQI/AAAAAAAAEPI/k6071cwH3Aw/s72-c/bladsakery.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-9206686702816669996</id><published>2012-01-13T20:43:00.004+01:00</published><updated>2012-01-13T20:52:56.774+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teatr jednego obrazu'/><title type='text'>Myślałem, że coś dzisiaj napiszę...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="text-align: left; "&gt;...i faktycznie napisałem, bo poświeciłem całe popołudnie na stawianie strony internetowej. Strona wyszła chyba całkiem w porządku; to takie wielkie ogłoszenie, do którego linki będę zamieszczał w mniejszych ogłoszeniach! Mam tam z pięć podstron i w ogóle, więc niestety dzienny limit znaków chyba już ze mnie wyparował. Z drugiej strony, ojciec na whiskey wołają, więc może uda się go zregenerować! Póki co daję Wam jednak obrazek z przesłaniem:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 340px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZiyDNdVyywk/TxCKCOTWp5I/AAAAAAAAEO8/MwEV-u5lEHo/s400/batman01.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5697205299427321746" /&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Batman: szczuje dzieci na przestępców od 1939&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-9206686702816669996?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/9206686702816669996/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/myslaem-ze-cos-dzisiaj-napisze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/9206686702816669996'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/9206686702816669996'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/myslaem-ze-cos-dzisiaj-napisze.html' title='Myślałem, że coś dzisiaj napiszę...'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-ZiyDNdVyywk/TxCKCOTWp5I/AAAAAAAAEO8/MwEV-u5lEHo/s72-c/batman01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-7432127743591901487</id><published>2012-01-12T19:55:00.004+01:00</published><updated>2012-01-12T20:35:09.579+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdumiewający jest postęp cywilizacji'/><title type='text'>Trwałość implantów!</title><content type='html'>Jestem miłośnikiem słuchawek dousznych, jako że słowo "implanty w czaszce" wywołuje w moim umyśle przyjemne skojarzenia. Z racji na to, że tygodniowo przesłuchuję przeciętnie kilkanaście godzin Coastów i podcastów zużywam je w zastraszającym tempie; często mam więc okazję kupować nowe. W ramach ostatniego eksperymentu kupiłem jednym rzutem słuchawki za 35 zł, 20 zł oraz 10 zł - wszystkie o niemal identycznej konstrukcji, dokanałowe implanty obleczone gumką. Zacząłem od korzystania z tych najdroższych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najdroższe słuchawki miały fatalny dźwięk - basy były podbite tak mocno, że prowadzący audycje brzmieli jak z dna beczki - i wytrzymały jakieś sześć tygodni, po upływie których dopadła je klątwa implantów: jeden z kabelków przestał kontaktować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słuchawki za dwie dychy wytrzymały osiem tygodni, a dźwięk był zbliżony do najdroższych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słuchawki z dychę miały odpowiadający mi suchy dźwięk, który nadaje się wspaniale do rozkoszowania się Coastami, a do tego wytrzymały - werble - pół roku! Problemy z kontaktowaniem pojawiły się dopiero dzisiaj, kiedy wracałem autobusem z zajęć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słuchawki za 35 zł były chyba firmy 4World, tych za 20 niestety nie pamiętam, zaś najtańsze to jakaś bezfirmówka z Carrefoura. Nie ma na nich nazwy, jest tylko logo z okręgu ułożonego z ośmiu małych kółek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Needless to say&lt;/span&gt;, zamówiłem właśnie na allegro pięć par słuchawek po 6,55 sztuka. Zdumiewający jest postęp cywilizacji! Liczę na to, że będą mi służyć przynajmniej do dwudziestego pierwszego grudnia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-7432127743591901487?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/7432127743591901487/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/trwaosc-implantow.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7432127743591901487'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7432127743591901487'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/trwaosc-implantow.html' title='Trwałość implantów!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-3187089579679827423</id><published>2012-01-11T19:14:00.004+01:00</published><updated>2012-01-11T19:42:22.887+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Coast to Coast'/><title type='text'>Zmiany radiowe!</title><content type='html'>Coast to Coast przechodzi przez okres poważnych zmian, naszła mnie więc chęć, by w końcu o tym popisać! Na prezenterów zwaliła się masa nieszczęść: George Noory, siedzący przed mikrofonem od poniedziałku do piątku, przeżył na przykład śmierć ojca. Prowadził show tego samego dnia, w którym się o tym dowiedział - i było to po prostu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;heartbreaking&lt;/span&gt;. Zazwyczaj podczas audycji nie ma chwili ciszy, a tym razem zostawiał długie pauzy, głos mu się rwał... dostał nawet propozycję od obsługi technicznej, żeby dał tego dnia spokój i wziął &lt;span style="font-style: italic;"&gt;night off&lt;/span&gt;, ale odpowiedział, że praca go napędza i pozwala przynajmniej myśleć o czymś innym. Postawcie się w jego sytuacji: właśnie umarł mu ojciec, a on siedzi nocą w konspiracyjnym show i rozmawia z gościem o ogromnych stworach żyjących w wysokiej atmosferze. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;That takes guts&lt;/span&gt;. Noory nadal prowadzi Coast regularnie -wziął później nieco urlopu, podczas którego zastępował go m. in. Whitley Strieber, autor znanej relacji z uprowadzenia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Communion&lt;/span&gt; -  ale była to pierwsza przykra sprawa, która dotknęła coastowych prezenterów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedługo później okazało się, że sobotni prezenter - Ian Punnet - nie może kontynuować pracy, gdyż &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tinnitus&lt;/span&gt;, na który cierpiał (po naszemu "szumy uszne") uległ zbytniemu nasileniu. To stan, w którym człowiek słyszy dźwięki, których właściwie nie ma - rzecz wyjątkowo niepożądana i męcząca, jeśli pracuje się w radiu. Ian wycofał się więc z sobót na jeden gościnny show w miesiącu; szkoda, bo bardzo lubiłem jego nastawienie i poczucie humoru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pojawiła się za to świeża - relatywnie - krew, Rob Simone oraz John B. Wells. Rob jest bardzo sympatycznym prezenterem trochę w stylu Iana, więc miło mi się go słucha; John ma bardzo niski, miły dla ucha głos, ale jego osobowość radiowa nie podeszła mi ani trochę - waha się pomiędzy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;trying too hard&lt;/span&gt; w stronę bycia nastrojowym i konspiracyjnym (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"This is the mothership" - seriously?&lt;/span&gt;) a politykierstwem. Coast zawsze było przyjemnie apolityczne, więc kiedy ktoś z gadania o obcych i potworach zaczyna przechodzić do wskazywania paluchem odpowiedzialnych za wszelkie spiski - to już nieco mniej zabawne, spasuję. Programy z Wellsem klasyfikuję zatem jako zapasy na czarną godzinę, jeśli przesłuchałbym już w danym tygodniu całą resztę - albo jeśli temat będzie na tyle dobry, że facet nie da rady go położyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby nie ciągnąć już dłużej - niewiele rzeczy jest równie przyjemnych, co nocna jazda autobusem z Coast na uszach. Oby program trwał w jak najlepszej formie - i oby jak najdłużej!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-3187089579679827423?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/3187089579679827423/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/zmiany-radiowe.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/3187089579679827423'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/3187089579679827423'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/zmiany-radiowe.html' title='Zmiany radiowe!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-3099940011314636641</id><published>2012-01-10T22:09:00.003+01:00</published><updated>2012-01-11T19:52:12.101+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejskie przygody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauczycielskie życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Pracowity dzień, szybka relacja!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-TH4_3NzW6KI/Tw3aSEe54tI/AAAAAAAAEOw/mHffYCtd2N4/s1600/DSC01050.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-TH4_3NzW6KI/Tw3aSEe54tI/AAAAAAAAEOw/mHffYCtd2N4/s400/DSC01050.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696449107669410514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dzisiaj w drodze firmy - kiedy człapałem już poboczem po wyjściu z autobusu - zastanowiłem się, co tak śmierdzi. Rozejrzałem się raz i drugi, szukając cieknących gdzieś ścieków albo gówna, które wypadło komuś z kieszeni - nie znalazłem jednak nic. W pewnym momencie przyszła jednak chwila olśnienia - &lt;em&gt;no tak, wysypisko śmieci tuż obok!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Same zajęcia w firmie nadal są rewelacyjne. Dzisiaj zapoznałem się z paniami ze stołówki, które w porywie hojności ozwoliły mi kupować jedzenie po preferencyjnych, pracowniczych cenach. To bardzo ważne, bo po zajęciach w fimie miałem dziś także pierwsze korepetycje u kolejnego nowego klienta! Z listy dostępnych dzisiaj dań wybrałem chili con carne i nie dość, że się najadłem, to do tego z przyjemnością - panie zastosowały bowiem sprawdzony trik i dodały do ostrej potrawy kwaśnej śmietanki. To kombinacja, którą bardzo lubię, nie omieszkałem więc podziękować wylewnie przy zwracaniu talerza!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym, przy robieniu śniadania wyrżnąłem się dzisiaj z impetem czołem w szafkę, więc zajęcia prowadziłem z nabiegłą krwią krechą na czole - ale albo nie było jej widać, albo panowie wykazali się uprzejmością, obyło się bowiem bez pytań. Zrobiłem też obiecaną fotkę przystanku, na którym wysiadam, ale chwilowo nie mam pod ręką kabla od komórki. Zdjęcie pojawi się więc dopiero jutro!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;EDIT: pojawiło się!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-3099940011314636641?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/3099940011314636641/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/pracowity-dzien-szybka-relacja.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/3099940011314636641'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/3099940011314636641'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/pracowity-dzien-szybka-relacja.html' title='Pracowity dzień, szybka relacja!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-TH4_3NzW6KI/Tw3aSEe54tI/AAAAAAAAEOw/mHffYCtd2N4/s72-c/DSC01050.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-5903842295116555418</id><published>2012-01-09T17:21:00.003+01:00</published><updated>2012-01-09T17:55:53.598+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyczne poniedziałki'/><title type='text'>and my radio says tonight it's gonna freeze</title><content type='html'>Jeśli chodzi o gitarowe granie, to jestem kompletnym laikiem i potrafię powiedzieć wyłącznie, czy dobrze mi się czegoś słucha, czy nie - bez gadania o przejściach, progach, solówkach czy czymkolwiek tam jeszcze. Dlatego ludziom zachwycającym się brzdąkaną stroną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Telegraph Road&lt;/span&gt; mogę powiedzieć tylko, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;yeah, I like it quite a bit&lt;/span&gt;, ale bez warstwy tekstowej pewnie nie zwróciłbym na nią uwagi.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/dd3btVhwr48" allowfullscreen="" width="480" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;A może zwróciłbym? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Who knows&lt;/span&gt;, trudno tutaj wyobrazić sobie jeden element bez innego - wszystko splata się rewelacyjnie. Wiem tyle, że wczoraj przesłuchałem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Telegraph Road&lt;/span&gt; po raz pierwszy od pół roku i miałem ciary jak po bimbrze!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1982, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;you guys&lt;/span&gt;. Trzydzieści lat temu, a równie dobrze mogło być napisane wczoraj!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-5903842295116555418?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/5903842295116555418/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/and-my-radio-says-tonight-its-gonna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/5903842295116555418'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/5903842295116555418'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/and-my-radio-says-tonight-its-gonna.html' title='and my radio says tonight it&apos;s gonna freeze'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/dd3btVhwr48/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-7237756751200098240</id><published>2012-01-08T17:44:00.005+01:00</published><updated>2012-01-08T18:35:56.560+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowieści dziwnej treści'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejskie przygody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><title type='text'>Tell me lice, tell me sweet little lice!</title><content type='html'>...zaśpiewał dzisiaj Vlad. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Vladzie, wiesz, że śpiewasz o wszach?&lt;/span&gt; - zapytałem, na co Vlad przypomniał sobie o kwestii ubezdźwięcznienia końcowego (bądź jego braku). &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Słodkie małe wszy&lt;/span&gt; spodobały nam się jednak ogromnie i zdecydowaliśmy, że to krok naprzód względem oryginału.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Vlad opowiedział mi też dzisiaj historię z dreszczykiem. Szło to mniej więcej tak: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;stałem sobie przy oknie na uczelni, kiedy koleżanka przyniosła akurat takiego małego kotka. Ale ten kotek okazał się strasznie skoczny i agresywny! Skoczył na mnie i poharatał mi całą rękę. Później znowu chciał na mnie skoczyć, ale już wiedziałem, co się święci i odsunąłem się w bok. I kotek wyskoczył przez to otwarte okno. Najpierw się ucieszyłem, ale potem zrobiło mi się trochę szkoda właścicielki...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-cdYT7jBZkg0/TwnSpkwbfpI/AAAAAAAAEOY/cr-i4Gvso1Q/s1600/vladsnightmare.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 120px; height: 283px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-cdYT7jBZkg0/TwnSpkwbfpI/AAAAAAAAEOY/cr-i4Gvso1Q/s400/vladsnightmare.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695314815469977234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Vlad był zaskoczony moją żywiołową reakcją na tę historię... a była żywiołowa, bo nie dosłyszałem wcześniej, że opowiada o swoich sennych majakach. Ech!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byliśmy też w gdyńskiej pizzerii Hollywood, w której w amerykańskiej atmosferze podają niezłą i tanią pizzę. Co oznacza amerykańska atmosfera? Głównie dekoracje związane z filmami z lat '50, ale również witającego gości...&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-jX2qECci2Y0/TwnLPZnOlVI/AAAAAAAAEOM/DjjOo68MSZ4/s1600/DSC01042.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-jX2qECci2Y0/TwnLPZnOlVI/AAAAAAAAEOM/DjjOo68MSZ4/s400/DSC01042.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695306669220599122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;...murzyńskiego sługę, który prawdopodobnie nazywa się Toby. W niektórych miejscach czas się zatrzymał!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-7237756751200098240?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/7237756751200098240/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/tell-me-lice-tell-me-sweet-little-lice.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7237756751200098240'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7237756751200098240'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/tell-me-lice-tell-me-sweet-little-lice.html' title='Tell me lice, tell me sweet little lice!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-cdYT7jBZkg0/TwnSpkwbfpI/AAAAAAAAEOY/cr-i4Gvso1Q/s72-c/vladsnightmare.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-3155025926379764187</id><published>2012-01-07T16:16:00.004+01:00</published><updated>2012-01-07T16:27:14.561+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieczny sezon ogórkowy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='small town saturday night'/><title type='text'>Small town, saturday night #3 - prasa!</title><content type='html'>Dzisiaj uraczę Was nie własnoręcznie wykonanymi fotkami, ale skanami z lokalnej prasy. Zachowałem je sobie na dysku; to pierwsze wydanie lokalnej gazety, które kupiłem po powrocie na Kaszuby, i natychmiast zorientowałem się, że wracam do krainy terroru i bezprawia. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;To wit:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-1hhmqsu76ew/TwhiMpBsx_I/AAAAAAAAEN8/_tIrNc6yMc0/s1600/drzewogrozy.jpeg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 260px; height: 235px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-1hhmqsu76ew/TwhiMpBsx_I/AAAAAAAAEN8/_tIrNc6yMc0/s400/drzewogrozy.jpeg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694909698120927218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;News z okładki! Pomimo odrobiny dobrodusznej cenzury możecie nadal przyjrzeć się problemowi: wiśnia atakuje chodnik, a kiedy nieświadomi niczego spacerowicze chcą kontynuować marsz, muszą nagle wyginać się w komiczne kształty. Zdradzę, że interwencja prasowa przyniosła rezultat - budząca grozę wiśnia została przycięta. Czy to nie urocze, że moje miasteczko ma takie problemy? Pewnie, że urocze.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-e_D_rpEtHDQ/TwhiMY7bNaI/AAAAAAAAEN0/ijZsMl8MOQA/s1600/info%2B-%2BKopia%2B%25282%2529.jpeg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 312px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-e_D_rpEtHDQ/TwhiMY7bNaI/AAAAAAAAEN0/ijZsMl8MOQA/s400/info%2B-%2BKopia%2B%25282%2529.jpeg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694909693799642530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;To także z okładki - u góry widzimy zdjęcie nieuchwytnego człowieka-piłki, który buszuje ponoć w okolicznych lasach. Fakt czy fotomontaż? Trudno ocenić, podobnie jak trudno ustalić, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kto to naprawi&lt;/span&gt;. Ktoś wyraźnie dobrze się zabawił przy edycji tego zdjęcia - skala szarości niczym z dokumentacji fotograficznej miejsca zbrodni i wyraziste czerwone litery na czarnym tle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czego by tu nie mówić, nasza małomiasteczkowa prasa zieje małomiasteczkowością - i w tym jej główny urok! Kiedy najdzie mnie ochota, wrzucam ją do siatki razem z bułkami; dobrze w końcu trzymać rękę na pulsie okolicy. Kto wie, kiedy znowu pojawią się mordercze drzewa!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-3155025926379764187?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/3155025926379764187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/small-town-saturday-night-3-prasa.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/3155025926379764187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/3155025926379764187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/small-town-saturday-night-3-prasa.html' title='Small town, saturday night #3 - prasa!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-1hhmqsu76ew/TwhiMpBsx_I/AAAAAAAAEN8/_tIrNc6yMc0/s72-c/drzewogrozy.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-8125980662179640258</id><published>2012-01-06T18:17:00.004+01:00</published><updated>2012-01-06T19:33:09.165+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gabinet osobliwości'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Zapach prawdziwej literatury!</title><content type='html'>Dzisiaj usiadłem i obliczyłem, ile z moich zarobków pochłaniają dojazdy. Mieszkam w końcu na Kaszubach, więc transportowanie mojego cielska do Trójmiasta wymaga zawsze solidnego pojazdu; płaciłem za to zawsze z ciężkim sercem, bo sami wiecie - skończył się już czas biletów studenckich! Po dokonaniu chłodnej analizy okazało się jednak, że nie ma o co rozdzierać szat; przy dobrych wiatrach bilety kosztują mnie mniej więcej 6,5% tego, co miesięcznie zarabiam. Mogło być gorzej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zajęcia indywidualne prowadzi się coraz przyjemniej - znamy się z uczniami już lepiej, wiec wzrasta ilość okołozajęciowego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;small talk&lt;/span&gt;, a oni są bardziej odprężeni podczas lekcji. Właściciel Małej Firmy przywiózł mi nawet wczoraj firmowy kalendarz, który trafił już na kuchenną ścianę! Drobny gest, ale bardzo miły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z niusów okołokomiksowych: wiecie, kto wziął się za tworzenie firmowego komiksu? Znany z głupkowatych reklamówek producent dezodorantów AXE. Komiks ma powstawać pod jakże dźwięcznym tytułem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;AXE Anarchy&lt;/span&gt; - ponieważ anarchia smakuje najlepiej serwowana przez korporacje. Do tego dołożono jeden &lt;span style="font-style: italic;"&gt;twist&lt;/span&gt;: scenariusz ma postępować zgodnie z sugestiami nadsyłanymi przez czytelników, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;so I guess&lt;/span&gt; to właśnie milion małp z maszynami do pisania, o których tyle do tej pory słyszeliśmy.&lt;span style="font-style: italic;"&gt; NEXT SHAKESPEARE IS COMING, SURELY&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/ttnPGpDu3xg" allowfullscreen="" width="480" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Ta inicjatywa jest tak uroczo absurdalna, że nie odmówię sobie w przyszłości przeczytania kolektywnie pisanego anarchistycznego komiksu firmowanego przez producenta dezodorantów - a i Was na pewno zabiorę w cudowną podróż po jego stronach!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-8125980662179640258?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/8125980662179640258/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/zapach-prawdziwej-literatury.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/8125980662179640258'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/8125980662179640258'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/zapach-prawdziwej-literatury.html' title='Zapach prawdziwej literatury!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/ttnPGpDu3xg/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-7544917232581365586</id><published>2012-01-05T19:41:00.002+01:00</published><updated>2012-01-05T19:56:53.890+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='UFO'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teatr jednego obrazu'/><title type='text'>Dzisiaj porywają mnie kosmici!</title><content type='html'>Tak to już czasem bywa. Do usłyszenia jutro!&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-R32JFQiEwWc/TwXwftzWk2I/AAAAAAAAENo/NZGQSmBlnmo/s1600/tumblr_ltqk1rTx251qf930so1_500.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 269px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-R32JFQiEwWc/TwXwftzWk2I/AAAAAAAAENo/NZGQSmBlnmo/s400/tumblr_ltqk1rTx251qf930so1_500.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694221731541455714" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Usta mówią &lt;span style="font-style: italic;"&gt;no-o!&lt;/span&gt;, ale oczy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ye-es!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-7544917232581365586?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/7544917232581365586/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/dzisiaj-porywaja-mnie-kosmici.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7544917232581365586'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7544917232581365586'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/dzisiaj-porywaja-mnie-kosmici.html' title='Dzisiaj porywają mnie kosmici!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-R32JFQiEwWc/TwXwftzWk2I/AAAAAAAAENo/NZGQSmBlnmo/s72-c/tumblr_ltqk1rTx251qf930so1_500.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-7962865812300712840</id><published>2012-01-04T20:30:00.004+01:00</published><updated>2012-01-04T20:44:35.628+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kaszubska propaganda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauczycielskie życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Anglista firmowy!</title><content type='html'>Pierwszy dzień w nowej pracy! Zajmuję się teraz prowadzeniem kursów w pewnej ogólnopolskiej firmie; zajęcia są dwa razy w tygodniu, w dwóch dziewięćdziesięciominutowych sesjach. Umowa jest podpisana na rok, więc czuję, że jest to przynajmniej dosyć regularna zabawa!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dojazd jest nieco skomplikowany - do siedziby firmy dojeżdżają całe dwa autobusy, z czego mi odpowiada wyłącznie jeden - i kursuje on przeważnie co godzinę. Muszę więc wyjechać z mojego kaszubskiego miasteczka, wysiąść na przystanku wdzięcznie określanym jako Cmentarz, po czym przesiąść się w cogodzinny autobus, przejechać koło wysypiska... i już! Na dobrą sprawę, nie zabiera to wcale aż tak dużo czasu; nieco ponad pół godziny pierwszym autobusem, kwadrans na przesiadkę i kwadrans drugim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kaszubskim autobusie miałem dziś prawdziwie regionalną atmosferę. Wsiadłem, kupiłem bilet na cmentarz i zapytałem kierowcę, czy dobrze kojarzę, gdzie ten przystanek jest -&lt;span style="font-style: italic;"&gt; jadę pierwszy raz do nowej pracy&lt;/span&gt;, wytłumaczyłem. Kierowca uprzejmie potwierdził, a stojący obok kominiarz - poważnie, przy kabinie kierowcy stał kominiarz w pełnym rynsztunku, w kapeluszu, z łańcuchem, szczotą i wszystkim - życzył mi powodzenia w nowej robocie. Kaszubska uprzejmość! Dodajmy, że para staruszków obok mnie szwargotała nieustannie po kaszubsku, i mamy już pełny obraz podróży do pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy dotarłem już na miejsce, bardzo sympatyczna sekretarka natychmiast zrobiła mi kawę i skierowała do salki zajęciowej. Firma przygotowała się naprawdę nieźle - salka była ładna, wstawiono do niej niewielką tablicę z markerami, a miejsca było akurat tyle, by pomieścić mnie i kilkoro uczniów. Uczniowie, swoją drogą, to sami panowie - wszyscy bardzo sympatyczni i weseli, więc wykładanie jest czystą przyjemnością. Są to też kolejne zajęcia od zera, które ostatnio prowadzę, mam więc okazję podszlifować dodatkowo ten aspekt nauczania!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby już nie smęcić, wyszedłem z czterogodzinnego cyklu zajęć naprawdę zadowolony, a do tego usłyszałem, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mam czuć się w firmie jak w domu, przecież przez najbliższy rok będę tutaj często&lt;/span&gt;. To błogosławieństwo dało mi dostęp do firmowej kuchenki, w której zawsze mogę sobie zrobić kawę (także z ekspresu ciśnieniowego!) lub coś przekąsić. Wychodzi też najwyraźniej, że łatwo kupić moją lojalność i entuzjazm, ale to wiadomo nie od dziś!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak miło usiąść sobie po uczciwie przepracowanym dniu! Popławię się jeszcze w tym uczuciu satysfakcji, Wam zaś będę życzył smacznej kolacji. Wiecie, to już ostatni dzwonek, żeby jeszcze coś zjeść!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-7962865812300712840?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/7962865812300712840/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/anglista-firmowy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7962865812300712840'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7962865812300712840'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/anglista-firmowy.html' title='Anglista firmowy!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-7474980190123964383</id><published>2012-01-03T15:24:00.003+01:00</published><updated>2012-01-03T20:21:13.679+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta'/><title type='text'>Standardowe życzenia noworoczne Vlada to...</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;...dużo mroku w nowym roku!&lt;/span&gt; Wielu to bawi, ale niektórzy po ich usłyszeniu odsuwają się od niego powoli i dbają o to, by nie nawiązywać ponownie kontaktu wzrokowego. Mam nadzieję, że Wam sprawią radość!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowy rok nie zaczął się źle. Zadzwoniła do mnie przedstawicielka szkoły językowej, dla której będę teraz pracował w pewnej firmie i poinformowała mnie, że liczba moich godzin właśnie się podwoiła. Oznacza to, że dysponuję już w miarę stałym zarobkiem na poziomie tego, co dostawałem w starej szkole językowej - a kiedy dołożyć do tego korepetycje oraz weekendowe wykładanie w szkole dla dorosłych, to mogę już z przyjemnością powiedzieć, że moja sytuacja finansowa nieco się ustabilizowała. Jest lepiej - a będzie jeszcze lepiej! Grunt, że wczepiłem się już w lokalny rynek pracy i to do mnie dzwonią z propozycjami, a nie odwrotnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drodze była też jedna szczególnie ciekawa oferta - miałem prowadzić kursy językowe w moim rodzimym miasteczku, ale by cała rzecz wypaliła, firma potrzebowała &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pięciu anglistów&lt;/span&gt; - zupełnie jak trzydziestu sprawiedliwych. Niestety, nie udało się zebrać mitycznych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pięciu anglistów&lt;/span&gt;, którzy chcieliby pracować w sercu Kaszub, całe przedsięwzięcie spaliło więc na panewce. Może następnym razem, kiedy angliści znajdą więcej odwagi!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym, jaka jest różnica pomiędzy pisaniem akademickich wypracowań teraz i podczas studiów? Podczas studiów dostawałem za krótki tekst dobrą ocenę i buzi w czółko; teraz za krótki tekst dostaję przelew na konto. I kto powie, że nie warto się dobrze uczyć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Anyways, enough 'bout business&lt;/span&gt;! Celebracja początku Międzynarodowego Roku Majów przebiegła i sympatycznie, i hucznie. Ojciec kupił gdzieś pokątnie za ułamek ceny baterię, która ponoć warta jest około czterystu złotych; postrzelała naprawdę nieźle. Do tego mieliśmy pirotechnikę użytkową: race sygnałowe, świecę dymną i flary. Jeśli do tej pory nie udało Wam się wejść w kontakt z takim sprzętem: klasyczna raca sygnałowa jest przystosowana do tego, by odpalać ją w dowolnych warunkach, bez żadnych lontów czy ognia. Odkręca się zatem nakrętkę, celuje w niebo i pociąga za spustowy sznureczek, co powoduje wystrzelenie racy na spadochronie. Warto mieć na uwadze, że ładunek wylatuje z przodu, ale z tyłu buchną wszelkie gazy, dymy i produkty odrzutu, jak z rakietnicy na filmach - lepiej więc trzymać racę z dala od siebie, żeby uniknąć osmalenia gęby. Ta wiedza może uratować Wam życie!*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Flary odpalane są podobnie - przez pociągnięcie sznurka. Płoną pięknie i trzeba przygotować się na to, że rozjarzą się światłem tak intensywnym, że nie będzie można patrzeć w ich stronę; człowiek czuje się trochę tak, jakby nagle ręka zniknęła mu w kuli światła. Fantastyczne uczucie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do samego spotkania, odeszliśmy od tradycyjnej przekąskowej sałatki na rzecz sushi i koreczków z serem i marynowaną piersią kurczaka. Decyzja była najwyraźniej dobra, bo po imprezie nie zostało praktycznie nic! Nagraliśmy się też solidnie w niewymagające gry w rodzaju &lt;span style="font-style: italic;"&gt;UNO&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jungle Speed&lt;/span&gt; czy odrobinę bardziej złożoną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ticket to Ride&lt;/span&gt;. W planie było też pobawienie się komputerową strzelanką &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jamestown&lt;/span&gt;, ale jako że inne atrakcje dobiegły końca dopiero w okolicach czwartej, zdecydowaliśmy nie odpalać już komputera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To co, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;true believers&lt;/span&gt;, może jakieś postanowienie noworoczne? Z pracą trudno coś postanowić, bo zwyczajnie będzie, jak będzie - ale mogę na pewno zadeklarować, że spróbuję podnieść tempo pisania obecnego tekstu do jednego rozdziału na miesiąc - czyli mojego tempa sprzed pisania magisterki. Wykonalne? Na pewno! Trzymajcie zatem kciuki i oby nadchodzące trzysta sześćdziesiąt pięć dni okazało się dla Was jeszcze lepsze, niż ostatnie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-7474980190123964383?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/7474980190123964383/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/standardowe-zyczenia-noworoczne-vlada.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7474980190123964383'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7474980190123964383'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2012/01/standardowe-zyczenia-noworoczne-vlada.html' title='Standardowe życzenia noworoczne Vlada to...'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-208326335796158399</id><published>2011-12-31T11:20:00.006+01:00</published><updated>2011-12-31T16:24:56.391+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejskie przygody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kaszubska propaganda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='właściwe włosy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta'/><title type='text'>Sylwester!</title><content type='html'>Postanowiłem pójść dzisiaj do fryzjera, bo ile w końcu można pozwalać włosom rosnąć bez ograniczeń? Wiele razy pisałem o tym, że krótkie włosy prezentują się doskonale - a że podwójne standardy są mi obce, stosuję tę regułę także do siebie! Obawiałem się nieco sylwestrowych kolejek, ale to już chyba nie te czasy, gdy panie czekały w kolejkach, by ułożyć sobie fantazyjnie włosy na imprezę - a może po prostu jeszcze nie ta godzina. Maszynka poszła w każdym razie w ruch i w dziesięć minut cała zabawa była już za mną! Co ciekawe, zawsze płacę tam mniej; kiedyś było to piętnaście złotych, ostatnio czternaście, dzisiaj trzynaście. Kaszuby i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bizarro&lt;/span&gt; inflacja!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bizarro&lt;/span&gt;. Domyślacie się na pewno kontekstu tego słówka, ale pada ono często szczególnie w kręgach komiksowych! Widzicie, wieki temu wydawnictwo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Detective Comics Comics &lt;/span&gt;(nie mogę się powstrzymać, nigdy!) publikowało humorystyczne komiksy, których bohaterem był Bizarro - anty-Superman. I nie oznacza to wcale dokładnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zły&lt;/span&gt; Superman - Bizarro pochodził z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bizarro World&lt;/span&gt;, który był sześcianem, nie kulą, i gdzie panowały porządki zgoła odmienne od naszych!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-F90_FX83FDw/Tv8k6FEs1cI/AAAAAAAAENE/9VgUR0FAEr0/s1600/bizarro-300x281.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 281px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-F90_FX83FDw/Tv8k6FEs1cI/AAAAAAAAENE/9VgUR0FAEr0/s400/bizarro-300x281.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692309034232501698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wszystko na odwrót, jak widzicie!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-EKcx8H_Z_KA/Tv8k6XB4KaI/AAAAAAAAENM/S6ABs0D6qHA/s1600/bizarrojimmy2-300x275.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 275px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-EKcx8H_Z_KA/Tv8k6XB4KaI/AAAAAAAAENM/S6ABs0D6qHA/s400/bizarrojimmy2-300x275.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692309039052499362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Niemal jak sam &lt;a href="http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2010/02/george-noory-nie-wierzy-w-przypadki.html"&gt;Jegor Łupan&lt;/a&gt;!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-STYhmXHQ_wo/Tv8k6XBds-I/AAAAAAAAENc/PCZ0iReaRik/s1600/bizarro-job.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 202px; height: 252px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-STYhmXHQ_wo/Tv8k6XBds-I/AAAAAAAAENc/PCZ0iReaRik/s400/bizarro-job.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692309039050765282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bizarro World... or is it? &lt;/span&gt;Ale dosyć wstawek komiksowych, zapamiętajmy z tego wszystkiego, że na Kaszubach jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bizarro&lt;/span&gt; inflacja. Inwestorzy, przybywajcie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nachodziłem się potem po miasteczku szukając paluszków krabowych. Po wizycie w kilku sklepach, w których rozglądałem się na próżno, znalazłem je w końcu - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;go figure&lt;/span&gt; - w sklepie rybnym. Paluszków potrzebowałem na kolejną porcję sushi, które będzie służyć za imprezową przekąskę zamiast chipsów czy paluszków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Vlad pyta już o to, czy będzie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Modern Talking&lt;/span&gt;. Jeśli wygrzebiemy winyla, to i owszem, ale jeśli mówimy o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Modern Talking&lt;/span&gt;, to nie można zapomnieć i o późniejszym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Blue System&lt;/span&gt; i ich głębokim ideologicznym manifeście zachęcającym do modłów do kosmitów:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/S4DLTXOPVeQ" allowfullscreen="" width="480" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Pasuje tu doskonale! No, wskakuję pod prysznic, żeby umyć głowę i nie sypać ściętymi włosami do sushi. Was tymczasem zostawiam z życzeniami przyjemnego świętowania oraz piękną ilustracją, która przedstawia mnie, Vlada i młodego archeologa Macieja podczas odpalania fajerwerków!&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-qhNRL8AqtFo/Tv7qOc3Va6I/AAAAAAAAEM4/P7tbDqDWYUo/s1600/tumblr_ltqk3azC511qf930so1_400.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 282px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-qhNRL8AqtFo/Tv7qOc3Va6I/AAAAAAAAEM4/P7tbDqDWYUo/s400/tumblr_ltqk3azC511qf930so1_400.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692244513030237090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W głębi serca wiecie, że tak właśnie będzie to wyglądało.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-208326335796158399?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/208326335796158399/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/sylwester.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/208326335796158399'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/208326335796158399'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/sylwester.html' title='Sylwester!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-F90_FX83FDw/Tv8k6FEs1cI/AAAAAAAAENE/9VgUR0FAEr0/s72-c/bizarro-300x281.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-1974861827365129977</id><published>2011-12-30T18:57:00.003+01:00</published><updated>2011-12-30T19:34:20.070+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ankiety'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Coast to Coast'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blogowanie o blogowaniu to grzech'/><title type='text'>Niewyjaśnione dźwięki!</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Good evening, Kashubia!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słyszeliście kiedyś o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mel's Hole&lt;/span&gt;? Powstrzymajcie się teraz od sprośnych dowcipów; chodzi o faktyczną dziurę w ziemi, która znajduje się rzekomo na terenie należącym do faceta o nazwisku Mel Waters. To jedna ze starych historii z Coast, które od czasu do czasu powracają w archiwalnych nagraniach - dziura ta, zgodnie ze słowami Mela, ma bowiem nie mieć dna. Żeby tylko tyle! Pewnego razu spuszczono do niej mikrofon na długim kablu; sprzęt potrzeszczał i pobuczał, po czym zarejestrował osobliwe wycie i odgłosy, które zgodnie z interpretacją Mela są &lt;span style="font-style: italic;"&gt;odgłosami Piekła&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja też mam nagranie z odgłosami Piekła, swoją drogą. To plik mp3, który niegdyś był nagraniem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Besame Mucho&lt;/span&gt;; osobliwe procesy sprawiły jednak, że plik został opętany i przeszedł do historii jako &lt;span style="font-style: italic;"&gt;szatan z trąbą&lt;/span&gt; - w pewnym momencie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Besame&lt;/span&gt; zmienia się bowiem w dysharmoniczne rozwleczone basy i ryki. Dlaczego? Tego, moi drodzy, nie wie nikt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazuje się, że na Wikipedii istnieje nawet cała &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_unexplained_sounds"&gt;lista niewyjaśnionych dźwięków&lt;/a&gt;. Znajdziecie na niej na przykład dziwaczne buczenie, które słychać czasem w różnych partiach globu - fenomen szeroko dyskutowany na antenie Coast - przez dziwny żabi rechot, który sowieckie łodzie podwodne rejestrowały w głębinach Morza Północnego, aż po rewelacyjnie nazwany &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bloop&lt;/span&gt;, czyli szaleńczo potężny i niski dźwięk dobiegający z dna Pacyfiku. Nic nie sugeruję, jeśli chodzi o jego źródło, bo i tak wiecie, co bym sugerował!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym, czas chyba zdjąć w końcu zakończoną ankietę z listwy bocznej! Wszystkie zarejestrowane głosy były przychylne wobec nowego wystroju bloga - 4 na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;estetyczny&lt;/span&gt;, 5 na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czytelny&lt;/span&gt; oraz 3 na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;podoba mi się bardziej od starego&lt;/span&gt;. Opcje krytyczne nie cieszyły się powodzeniem i oddano na nie oszałamiającą ilość zera głosów. Cieszę się! Następnym razem nie obawiajcie się jednak i głosujcie tak, jak Wam serce dyktuje; kaszubski terror to jedno, ale szczery &lt;span style="font-style: italic;"&gt;feedback&lt;/span&gt; też się liczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, wiem, był szczery - zatem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;thanks again&lt;/span&gt;! Co do okresu sylwestrowego - jutro zobaczycie doskonałą ilustrację przedstawiającą mnie, młodego archeologa Macieja oraz Vlada odpalających fajerwerki; pojutrze nie wiem, czy zobaczycie cokolwiek - po imprezie wyjeżdżam - ale nie lękajcie się, codzienne wpisy powinny wrócić już w poniedziałek lub wtorek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Until then - be safe, everyone.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;BLOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOP&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-1974861827365129977?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/1974861827365129977/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/niewyjasnione-dzwieki.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/1974861827365129977'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/1974861827365129977'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/niewyjasnione-dzwieki.html' title='Niewyjaśnione dźwięki!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-7011491547434632251</id><published>2011-12-29T20:39:00.004+01:00</published><updated>2011-12-29T21:01:41.226+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotuj z zamaskowanym anglistą'/><title type='text'>Kaszubskie sushi!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-fQf4q0CJEhY/TvzDSScmbiI/AAAAAAAAEMs/F9KL50h_7WY/s1600/sushi.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 251px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-fQf4q0CJEhY/TvzDSScmbiI/AAAAAAAAEMs/F9KL50h_7WY/s400/sushi.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691638748046323234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Czym różni się sushi kaszubskie od zwykłego? Ano tym, że pakuje się do niego wszystko, co tylko jest pod ręką i może smakować dobrze. Domowym standardem są zawijańce z łososiem, papryką oraz ogórkiem; zazwyczaj towarzyszą im też takie z majonezem staroazjatyckiej marki Winiary oraz paluszkami krabowymi. Paski czerwonej papryki są w sushi naprawdę świetne i polecam łączenie ich właściwie ze wszystkim!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inną domową specjalnością jest sushi z majonezem i jajkiem na twardo, które stanowi dobry zapychacz i pozwala wszystkim odejść od stołu z pełnymi brzuchami. Eksperymentalnie robiłem też sushi z parówką, ale smak parówy okazał się mało wyrazisty i na jednej próbie się skończyło. Tuńczyk też nie sprawdził się szczególnie dobrze; w smaku był w porządku, ale puszkowane mięso było posiekane tak, że za nic nie chciało trzymać się w środku - nadmiar akrobacji przy jedzeniu nie służy trawieniu. Nieźle wyszły za to robione dzisiaj zawijańce z krewetkami; krewetki po otuleniu ryżem zbiły się w dosyć jednolitą masę i ani myślały wypadać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Według mojej filozofii, sushi to potrawa dokładnie taka sama, jak kanapka, makaron czy pizza. Nie mam oporów przed rzucaniem na pizzę takich dodatków, na jakie akurat mam ochotę, i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sure as hell&lt;/span&gt; nie będę powstrzymywał się przed stosowaniem identycznej procedury w odniesieniu do sushi. Ostatnio zastanawiałem się nad dodawaniem owoców, ale czy słodki ananas lub brzoskwinia pasowałyby do słonego sosu sojowego? Tylko kolejne próby przyniosą nam odpowiedź!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-7011491547434632251?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/7011491547434632251/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/kaszubskie-sushi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7011491547434632251'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7011491547434632251'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/kaszubskie-sushi.html' title='Kaszubskie sushi!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-fQf4q0CJEhY/TvzDSScmbiI/AAAAAAAAEMs/F9KL50h_7WY/s72-c/sushi.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-6446215945722037733</id><published>2011-12-28T13:09:00.009+01:00</published><updated>2011-12-28T18:51:42.385+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inwigilacja'/><title type='text'>Inwigilacja: "Anglista nierychliwy, ale sprawiedliwy" edition!</title><content type='html'>Czas  na comiesięczną rundę sprawdzania, jakie terminy wyszukiwań   sprowadziły tutaj poszukiwaczy prawdy z całego świata! Przed Wami co   ciekawsze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;entries&lt;/span&gt; z okresu nieaktywności bloga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jakie jest sterowanie w pegasusie&lt;/span&gt; - nie ma automatycznej skrzyni biegów, są jest za to kontroler kierunkowy, dwa (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;count'em, two!&lt;/span&gt;) guziki akcji oraz klawisze funkcyjne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;start/select&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;gdzie przeczytać komiks ścigani &lt;/span&gt;-   na pewno nie na podłodze empiku, tak bowiem czyta je wyłącznie  swołocz;  jeśli nie chcesz kupować, to ściągnij chociaż wersję cyfrową i  nie  wystrzępiaj produktu, który ktoś kiedyś może kupi! Tak czy  inaczej, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wanted&lt;/span&gt; to klasyczny Mark Millar, dużo krwi, kurew i dosyć płytkiego cynizmu, but &lt;span style="font-style: italic;"&gt;it can well be fun if you're into it&lt;/span&gt;. Warto jednak orientować się nieco w uniwersum DC, żeby wyciągnąć z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wanted&lt;/span&gt; wszystkie aluzje. Stopień orientacji, o którym mówimy, to mniej więcej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"wiem, kim są Clayface i Vandal Savage&lt;/span&gt;".&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;simy co to znaczy bah humbug polski&lt;/span&gt; -  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bah, humbug?&lt;/span&gt;   Postawiłem niegdyś tezę, że wszelkie problematyczne wyrażenia można   przełożyć na polski przy użyciu przekleństw. Dobrze wiecie, jakich.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;przygotowuję się do egzaminu &lt;/span&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;I call BS on that&lt;/span&gt;, skoro siedzisz przed komputerem - chyba, że to jakaś autohipnotyczna mantra.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;koksy świata&lt;/span&gt; - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;this is just too good!&lt;/span&gt; Pragnę teraz wejść w posiadanie takiego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;coffeetable album&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kostium wonderwoman&lt;/span&gt; - czy to jeszcze z Halloween, czy szukasz już prezentów świątecznych?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mężczyzna w płaszczu i kapeluszu&lt;/span&gt;   - Była ciemna i burzowa noc. Mężczyzna w płaszczu i kapeluszu oparł  się  o balkonową balustradę i pstryknięciem posłał niedopałek papierosa  na  ulicę. Nagle odwrócił się i wykrzyknął &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wasz Bóg jest martwy; ja zajmę jego miejsce!&lt;/span&gt; Zaśmiał się po raz ostatni i skoczył w ślad za papierosem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;trust none of what you hear&lt;/span&gt; - &lt;a href="http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2010/02/trust-none-of-what-you-hear.html"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;and less of what you see&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mutanci x men&lt;/span&gt; - to urok &lt;span style="font-style: italic;"&gt;polskiego&lt;/span&gt;, prawda? W oryginale są tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mutants&lt;/span&gt;, przetłumaczyć zaś można to albo na bardziej ludzkie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mutanci&lt;/span&gt;, albo mniej ludzkie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mutanty&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;boska torba na laptopa&lt;/span&gt; - dzięki! Twoja też z pewnością jest niczego sobie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;demoty o facetach debilach&lt;/span&gt; - postaram się wejść w nastrój: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wszyscy debile to faceci, ale czy wszyscy faceci to debile?&lt;/span&gt; Odpowiedź to oczywiście - teraz wszyscy chórem - po stokroć nie, a zarazem w dwójnasób tak!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;asp modelka&lt;/span&gt; - po co Ci modelki z ASP? Masz mnie, Zamaskowanego Anglistę. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Draw me like one of your French girls!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;łodzie podwodne&lt;/span&gt; - ależ &lt;span style="font-style: italic;"&gt;skąd&lt;/span&gt;, Kaszuby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie mają&lt;/span&gt; żadnych łodzi podwodnych. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;None, zero, nada!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ramka ze zdjeciem dla chlopaka&lt;/span&gt; - jeśli znajdzie się w niej wspomniany wyżej szkic Zamaskowanego Anglisty, chłopak na pewno będzie wniebowzięty.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;znikający koleś&lt;/span&gt;   - wbrew pozorom, sztuczka z nagłym znikaniem jest bardzo prosta. Robi   się to tak: podnosisz łagodnie prawą dłoń, po czym niespodziew&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;złość kobiety&lt;/span&gt; - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hell hath no fury like it&lt;/span&gt;, wiadomo.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;strój Wonder Woman&lt;/span&gt;   - znowu? Tych wyszukiwań było nieco, skłoniło mnie więc to do   marginalnie płytszej refleksji. W kulturze masowej wydaje się   funkcjonować pogląd, że dla &lt;span style="font-style: italic;"&gt;comic book readers&lt;/span&gt; czy innych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;geeks&lt;/span&gt; stroje ulubionych bohaterek są czymś wyjątkowo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hot&lt;/span&gt;. Po części pewnie dlatego, że przeważnie są albo skąpe, albo to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;skintight spandex&lt;/span&gt;, ale mimo to zupełnie nie wyobrażam sobie pójścia do łóżka z kimś odstawionym na modłę Wonder Woman, Phoenix czy Catwoman. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;It would just be too freaking weird&lt;/span&gt;.   Catwoman jeszcze pół biedy, bo ona nosi w zasadzie po prostu skórzany   kombinezon, ale chyba umarłbym ze śmiechu po dołożeniu do tego maski z   kocimi uszami. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Just think about it!&lt;/span&gt; Podsumowując powyższy&lt;span style="font-style: italic;"&gt; too much information time&lt;/span&gt;, ludzie lubią różne rzeczy, ale wszyscy na pewno jesteśmy wartościowi - na swój sposób*.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kot aryjski&lt;/span&gt; - znany w ciemnych spelunach Internetu jako &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kitler&lt;/span&gt;. Oto on:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-bINjVLEy4ZI/TvS_iLqyoGI/AAAAAAAAELA/GRJxQj4c2fY/s1600/hitler_cat.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 250px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-bINjVLEy4ZI/TvS_iLqyoGI/AAAAAAAAELA/GRJxQj4c2fY/s400/hitler_cat.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689382823244505186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kitler  to jednak zasadniczo stara rzecz, krąży po internetowych bezdrożach już  dobre pięć-sześć lat. Oto daję Wam więc prawdziwie aryjskiego kota!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-joMz8iDYN_Y/Tvr7O5JEYVI/AAAAAAAAEL8/9-MYsdgARZc/s1600/800px-Nazicat.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 287px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-joMz8iDYN_Y/Tvr7O5JEYVI/AAAAAAAAEL8/9-MYsdgARZc/s400/800px-Nazicat.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691137312411640146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Neat, huh? &lt;/span&gt;Zdjęcie nie zostało wykonane na Kaszubach.*&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;kolacja z rodziną&lt;/span&gt; - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;that's sort of tame!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kobiety gwałcone przez dentystę&lt;/span&gt; - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;...and this is not. Thanks for staying classy, Internet.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;subtelny rasizm&lt;/span&gt; - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;that's sort of subtle!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ku klux klan oj tam oj tam&lt;/span&gt; - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;...and this is not&lt;/span&gt;. Czuję się jak w segmencie Ulicy Sezamkowej.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rodzaje ujęć w Książe Persji &lt;/span&gt;- ignorowanie odmiany tytułów to jeden z moich &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pet peeves&lt;/span&gt;. Albo&lt;span style="font-style: italic;"&gt; w&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;filmie "Książę Persji"&lt;/span&gt;, i jest OK, albo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;w&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Księciu Persji&lt;/span&gt;, i też jest dobrze.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;maska przebranie putin&lt;/span&gt; - lepiej tego nie rób, jeszcze capną Cię specsłużby.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ogon jenota&lt;/span&gt; - Jenot jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hardcore&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rama zombiaków- jak zbiera się zombi?&lt;/span&gt; - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;what is this i dont even&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;tłusty spaślak&lt;/span&gt; - wygląda na to, że masz pleonazm. Nie martw się; mogę to wyleczyć.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jaki parapet do salonu&lt;/span&gt; - nieoheblowane deski dodadzą salonowi westernowego uroku i zniechęcą dzieci do siadania na parapetach!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"zamaskowany" jaka to część mowy?&lt;/span&gt; - imiesłów przymiotnikowy bierny. Nigdy nie mów, że niczego się tutaj nie nauczyłeś!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;do mnie moja desko silver surfer&lt;/span&gt;  - okazało się, że to taki parodystyczny pasek komiksowy: Silver Surfer  wygłasza powyższe zawołanie, ale zamiast jego kosmicznego środka  transportu przybywa do niego pani z mało rozwiniętym biustem. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;A real kneeslapper, ain't it?&lt;/span&gt; Miejmy nadzieję, że kiedy lokalna popkultura przyzwyczai się bardziej do superbohaterów, to i żarty z nich będą lepsze!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;erich von daniken dzień w którym przybyli bogowie&lt;/span&gt; -&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;najnowsza książka Danikena jest o mitologii greckiej, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;might be fun&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jak nazywa się piosenka z wrestlemani 27 na początku&lt;/span&gt; - nie wiem, ale była przeamerykańska.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;marek sołtys anglista &lt;/span&gt;- trzy osoby czy jedna? Wy osądźcie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;problem filozoficzny &lt;/span&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;if two witches were watching two watches, which witch would watch which watch?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dywan superman&lt;/span&gt; - bardziej płaski niż deska Silver Surfera!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;czy ktoś wysyłał omnadren do irlandii&lt;/span&gt; - ...zapytał handlarz sumplementów Zenek, widząc gwiazdę WWE &lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-81uT4zwvhw0/TfD4RksPp3I/AAAAAAAAGNw/rgDi_cVABZo/s1600/Sheamus_www.nowlix.com_wallapers_sexy_naked_nude_hot_videos%2B0.jpg"&gt;Sheamusa&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;plakaty propagandowe na temat oszczedzania&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;co żują araby&lt;/span&gt; - mutanci/mutanty, Arabowie/Araby. Dehumanizacja w pełnej krasie!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;szyderstwo&lt;/span&gt; - wcale nie, oceny na tym blogu są może subiektywne, lecz bardzo rzeczowe!*&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;koles z krawatem&lt;/span&gt; - noszę wyłącznie czerwone krawaty. I to nie dlatego, że wzoruję się na filmowym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Spirit&lt;/span&gt;, który miał podobny gust - po prostu ta czerwień zawsze wydaje się taka dynamiczna i aktywna!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;gwałt u dentysty&lt;/span&gt;  - OK, poważnie, czy to jakiś hit Internetu? Sam zacząłem nawet szukać,  ale nie znalazłem żadnej głośnej sprawy medialnej, która byłaby z tym  związana. Zaśpiewajmy zatem razem: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Internet is for Porn!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;hej troche tolerancji&lt;/span&gt; - ależ wcale Cię nie osądzam; chcesz sobie szukać gwałtów u dentysty, droga wolna!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rama lama ding dong&lt;/span&gt; - to już zdecydowanie bezpieczniejszy grunt. Ależ to była urocza pioseneczka! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ŁooOOOoooOOOooo!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Undertaker mial wejscie Chopina&lt;/span&gt; - jestem w stanie w to uwierzyć, &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=3yh2InVsFag"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Marsz pogrzebowy&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; to w końcu jego klimaty.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wiosenne przycinanie drzew &lt;/span&gt;-  ciekawe, co dzieje się z drzewami pod moją starą stancją. Na Kaszubach  drzew się nie przycina, a wyłącznie zrąbuje - zanim zarosną nasze z  trudem wyrwane lasom uprawne poletka.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;czy krokiety beda dobre trzymane w lodowce 4 dni&lt;/span&gt;   - będą, na pewno będą! Zjedz je!*&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jestem anglistą i czuję się wypalona&lt;/span&gt; - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Now, I can provide you with a highly flammable liquid which is sure to... reignite your fire!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;gra jedzie ludzik na wózku ze sklepu -&lt;/span&gt;  pod moją pierwszą stancją - taką zupełnie pierwszą - znajdowałem czasem  sklepowe wózki z TESCO. Pijani studenci zabierali je spod pobliskiego  hipermarketu i jeździli w nich nocami, powodując nieziemski rumor.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jak sie nazywa mini gra w ktorej sie skakalo ludzikiem po platformach -&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mini Mario?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;przepowiednia o zabiciu znanego człowieka&lt;/span&gt; - w końcu nieznanym ludziom nikt publicznie nie przepowiada śmierci.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;film na podstawie komiksu o diable&lt;/span&gt; - pewnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hellboy&lt;/span&gt;, ale może znalazło się coś jeszcze?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"one-two punch" tłumaczenie OR polsku OR znaczenie OR znaczy&lt;/span&gt; - doskonale posługujesz się wyszukiwarką, zasługujesz na nagrodę! Klasyczny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;one-two punch&lt;/span&gt; mamy wtedy, kiedy w krótkim odstępie czasu najpierw otrzymujemy jedno (żart/złą wiadomość etc.) i myślimy, że to już wszystko, aż tu nagle rozmówca dokłada do tego jeszcze drugie, przeważnie mocniejsze. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przepraszam, upuściłem garnek z rosołem, który miał być na obiad. A, i spadł mi na Twojego kota.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Na ilu okładkach w czerwcu pojawi się Cameron Diaz 2011 &lt;/span&gt;- takie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;celebrity news&lt;/span&gt; to raczej domena św. Joanny. O ile lubi Cameron Diaz. Głowy nie dam!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;korepetytantki porno&lt;/span&gt; - zły adres po raz kolejny; co dzieje się na korepetycjach, zostaje na korepetycjach.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;sedzia krzyczy na kaczora donalda komiks&lt;/span&gt; - to będzie mniej więcej jedna trzecia komiksów z Donaldem. Dodaj chociaż, jaki sędzia i za co!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;o co chodzi w tej wrestlemanii przeciez walki są ustawiane&lt;/span&gt; - chodzi o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;showmanship and a spectacle of suffering&lt;/span&gt;, jak twierdzi Marta z Mazowsza. Poza tym, jest różnica pomiędzy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;staged&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fake&lt;/span&gt;. Nie da się udawać, że bycie rzuconym przez liny nie boli.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mieszkanie służbowe dla anglisty&lt;/span&gt; - serio? To musi być niezła fucha.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zespół hazard z zielonej góry&lt;/span&gt; - o zespole Hazard, chociaż nie wiem, skąd:&lt;span style="font-style: italic;"&gt; "Najważniejsze﻿ atuty zespołu to: rozbudowany, 6-osobowy skład,  umiejętność prowadzenia imprez rozrywkowych, różnorodny repertuar, dobre  nagłośnienie, kultura osobista, motywacja do pracy oraz poczucie  humoru..Szeroko pojęta muzyka taneczna stanowi największy procent  produkcji estradowej Hazard-Band’u."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zamaskowani wrestlemani&lt;/span&gt; - są gwiazdami &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lucha libre&lt;/span&gt;, meksykańskiej odmiany wrestlingu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jaki jest cel segregacji? -&lt;/span&gt; mówimy o segregacji ludzi czy odpadów?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;angliści to ciule&lt;/span&gt; - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;love ya too, buddy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;porno z korepetytantka&lt;/span&gt; - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;huh, so you're a determined guy&lt;/span&gt;. Jeśli jesteś starszym nauczycielem i kręcą Cię uczennice, to chyba kiepska sprawa. Jeśli jesteś uczniem i kręci Cię pani udzielająca zajęć, to spróbuj &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"z korepetytorką"&lt;/span&gt;. A poza tym naucz się angielskiego, całe porno świata jest po angielsku.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jakie filmy były nagrywane w gdyni&lt;/span&gt; - nie wiem, ale trzeba nakręcić film o katastrofie UFO w Gdyni. To był &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Roswell-class incident&lt;/span&gt;, a jak o tym cicho! Tuszowanie informacji musiało byc pierwsza klasa.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kim jest wasp z avangers&lt;/span&gt; - Wasp, w cywilu Janet van Dyne, to partnerka Ant-Mana, pod którym to pseudonimem kryje się naukowiec Hank Pym. Para ta przy pomocy tzw. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pym particles&lt;/span&gt; może dowolnie zmieniać swój rozmiar - od mikroskopijnego po naprawdę ogromny. Wasp posiada skrzydła i energetyczne "żądło", co brzmi trochę bardziej ekscytująco, niż hełm pozwalający na kontrolowanie mrówek, który nosi jej mąż. Swego czasu Wasp - projektantka mody - miała też zabawny gimmick - bardzo często zmieniała stroje.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-SApXi19N2a8/TvsLctPRydI/AAAAAAAAEMI/hJvqA3ZoYEE/s1600/wasp-costumes-456.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 67px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-SApXi19N2a8/TvsLctPRydI/AAAAAAAAEMI/hJvqA3ZoYEE/s400/wasp-costumes-456.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691155141920672210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zachęcam do powiększenia! Ja zapamiętałem Wasp ciepło z racji na pozycję etatowej krótko ściętej brunetki w składzie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Avengers&lt;/span&gt;, ale od tego czasu Wasp umarła i Ant-Man przejął jej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;codename&lt;/span&gt;, by uczcić jej pamięć.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nozyce do ciecia owiec&lt;/span&gt; - posłużą do ścięcia obciachowej kity Vlada, jeśłi spoimy go dobrze na imprezie sylwestrowej!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;stroj bawarski&lt;/span&gt; - lederhoseny oraz śmieszne szelki? Czy to strój tyrolski?&lt;span class="fh"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;gierka z pegazusa z facetem w bloku z winda&lt;/span&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Elevator Action.&lt;/span&gt; Powiem Ci to z miejsca, grałem w nią namiętnie jako dzieciak.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;gotowany swinski leb przepisy&lt;/span&gt; - z gotowanego świńskiego łba robi się tradycyjnie zylc.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zarzygany kukiełka &lt;/span&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jacek i Agatka idą na studia&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pieprz babe masturb movie &lt;/span&gt;- cześć, miło mi Cię poznać. Jestem Zamaskowany Anglista.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wiecie jaki tytuł nosi muzyka z czołówki domu nad rozlewiskiem? &lt;/span&gt;- nie, powiedz!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;youtube.flotki porno&lt;/span&gt; - te &lt;span style="font-style: italic;"&gt;flotki&lt;/span&gt; są dużo bardziej interesujące, niż reszta terminów. Chyba że to po prostu literówka i miały być &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fotki&lt;/span&gt;. L i O sąsiadują ze sobą na klawiaturze, więc...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;cały komiks z kaczorem donaldem&lt;/span&gt; - przy odrobinie wysiłku znajdziesz w sieci całe zeszyty komiksów Carla Barksa. Warto.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wymierne efekty pracy anglisty&lt;/span&gt; - zawsze mnie cieszy, kiedy uczniowie wychodzą z zajęć mądrzejsi. Czuję, że przykładam wtedy własną cegiełkę do procesu rozwoju gatunku ludzkiego i tym właśnie oddalam nadciągającą apokalipsę. To nasza odpowiedzialność jako anglistów.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;co z dalszym ciągiem animowanych avengers&lt;/span&gt; - nie wiem, ale dzięki za przypomnienie, muszę kiedyś obejrzeć w końcu ten serial!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"patka-łopatka" ass&lt;/span&gt; - patka-łopatka to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Internet handle&lt;/span&gt; nieletniej czytelniczki bloga, miejże więc nieco przyzwoitości!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kobita przymierza majtki&lt;/span&gt; - zawsze robiłem sobie jaja z tego, że terminy wyszukiwań są bardzo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;porn-focused&lt;/span&gt;, ale drodzy goście, tym razem przechodzicie samych siebie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Philips GoGear RaGa z radiem czy bez&lt;/span&gt; - z. Po niemal roku użytkowania nadal jestem bardzo zadowolony z odtwarzacza; polecam!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w którym odcinku domu nad rozlewiskiem ona jest z tym gościem głuchoniemym? &lt;/span&gt;- w pierwszym.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;krewetki lubicie?&lt;/span&gt; - lubimy, towarzyszu!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w rękach kaczora&lt;/span&gt; - komedia z Kaczogrodu czy cięta &lt;span style="font-style: italic;"&gt;political fiction&lt;/span&gt;?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;stroj bawarski&lt;/span&gt; - dlaczego znowu ktoś szuka... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;oh, right&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-bjpU3L5-OxE/TvtSR9mndrI/AAAAAAAAEMU/rtyZ_MG0zkA/s1600/e4414a303a3c11100320c33eee20d243.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 180px; height: 270px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-bjpU3L5-OxE/TvtSR9mndrI/AAAAAAAAEMU/rtyZ_MG0zkA/s400/e4414a303a3c11100320c33eee20d243.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691233022660540082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8lLiUxTAkLo/TvtSSKEGkqI/AAAAAAAAEMg/zDQQpR-4PLQ/s1600/33790.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-8lLiUxTAkLo/TvtSSKEGkqI/AAAAAAAAEMg/zDQQpR-4PLQ/s400/33790.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691233026005439138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;...i to było z domyślnym filtrowaniem&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;. Gdzie ja się uchowałem taki niewinny? Szybki&lt;span style="font-style: italic;"&gt; google search&lt;/span&gt; stroju bawarskiego ujawnił, że nie chodzi wcale o niemieckie tradycje, a o biuściaste kelnerki.  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Enjoy, I guess?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kura koks&lt;/span&gt; - gdyby młody archeolog Maciej nie pompował swoich kur koksem, pewnie częściej znosiłyby jaja. Z drugiej strony - nie mógłby ich wtedy zaprzęgać do pługa, jak teraz.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;MIKOŁAJ HARDCORE&lt;/span&gt; - GIVES THE MOST EXTREEEEME PRESENTS! TOTALLY RAD!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ile było ludzi na wrestlingu w gdańsku -&lt;/span&gt; prawie cała sala.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;żule żebraki &lt;/span&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mutanty/mutanci&lt;/span&gt; po raz kolejny.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mops grafika&lt;/span&gt; - masz na myśli psa czy Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;penis po metanabolu&lt;/span&gt; - chyba nie odpada?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;aktorki vintage&lt;/span&gt; - o, pewnie kolejny entuzjasta pornu, ale przynajmniej z klasą. We wszystkich terminach wyszukania będę już widział porn.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;demon nieczystości&lt;/span&gt; - a nie mówiłem? To na pewno jakiś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Japanese tentacle demon&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;po czym poznać że zaczyna się poród&lt;/span&gt; - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;what, haven't you seen any romantic comedy ever?&lt;/span&gt; Poród zaczyna się od tego, że wsiadasz do taksówki.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jak nazywa sie zabawka stojaca na stole w iron man 2&lt;/span&gt; - był tam taki gadżet z delfinami, dobrze pamiętam? To pewnie jakaś wariacja na temat kulek Newtona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;That was harsh!&lt;/span&gt; Okazuje się, że społeczeństwo w czasach kryzysu poszukuje więcej porno. Czy obserwacja ta wystarczy, by dostać kolejny dyplom magistra - z socjologii, powiedzmy? Żeby tak się stało, będę musiał przeprowadzić badania także za miesiąc. Do usłyszenia zatem!&lt;br /&gt;&lt;span class="fh"&gt; &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-6446215945722037733?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/6446215945722037733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/inwigilacja-anglista-nierychliwy-ale.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6446215945722037733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6446215945722037733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/inwigilacja-anglista-nierychliwy-ale.html' title='Inwigilacja: &quot;Anglista nierychliwy, ale sprawiedliwy&quot; edition!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-bINjVLEy4ZI/TvS_iLqyoGI/AAAAAAAAELA/GRJxQj4c2fY/s72-c/hitler_cat.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-2292122255305809584</id><published>2011-12-27T13:58:00.003+01:00</published><updated>2011-12-27T14:07:34.867+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyczne poniedziałki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta'/><title type='text'>Rewriting history, day after day!</title><content type='html'>Ale obciach! Czekałem bite dziesięć miesięcy, żeby zamieścić ten kawałek na święta, a kiedy wypadł świąteczny Muzyczny Poniedziałek, to oczywiście nie zorientowałem się, że to już &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ten&lt;/span&gt; dzień tygodnia. Nic to! Ogłaszam, że Muzyczny Poniedziałek jest dzisiaj - i zakrzyknijmy wszyscy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;oi to the world&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/ZFLExwIQKto" allowfullscreen="" width="480" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oi oi!&lt;/span&gt; Piękna i życiowa świąteczna historia, warto się wsłuchać - i nie ma rady, końcówka tego teledysku jest dla mnie bardziej napełniona świąteczną radością, niż wszystkie szopki świata!  Czy Wam też przed punkowym teledyskiem wyświetliła się reklama coca-coli? To takie rozczulające!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oi to the world and everybody wins!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-2292122255305809584?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/2292122255305809584/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/rewriting-history-day-after-day.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/2292122255305809584'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/2292122255305809584'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/rewriting-history-day-after-day.html' title='Rewriting history, day after day!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/ZFLExwIQKto/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-6118549230687332077</id><published>2011-12-26T17:20:00.002+01:00</published><updated>2011-12-26T17:31:53.223+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wrestling'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta'/><title type='text'>A spectacle of suffering!</title><content type='html'>Dla niektórych rodzin Święta to kolędy i pasterka. Dla innych - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Last Christmas&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kevin sam w domu&lt;/span&gt;. Dla nas to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;moonshine and poker&lt;/span&gt;. Nie podkopuję tutaj &lt;span style="font-style: italic;"&gt;validity&lt;/span&gt; żadnego z tych podejść, zauważam tylko, że nasze przynosi nam masę radochy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marta z Mazowsza prosi też mnie o zamieszczenie, a Was o rozważenie poniższych słów Barthesa: &lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;There are people who think that wrestling is an ignoble sport.&lt;br /&gt;Wrestling is not a sport, it is a spectacle, and it is no more ignoble&lt;br /&gt;to attend a wrestled performance of Suffering than a performance&lt;br /&gt;of the sorrows of Arnolphe or Andromaque.&lt;/blockquote&gt;Pamiętajcie też, nawet samo WWE określa wyświetlane regularnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wrestling shows&lt;/span&gt; nie jako wydarzenia sportowe, a jako &lt;span style="font-style: italic;"&gt;serial sportowo-przygodowy&lt;/span&gt;. Odchodzi się też od samego słowa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wrestler&lt;/span&gt;, tak naprawdę; jeśli posłuchacie kiedyś komentarza z meczu, to jest ono z niego podejrzanie nieobecne. O występujących mówi się po prostu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;superstars&lt;/span&gt;, żeby odejść jeszcze dalej od tego sportowego zamieszania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ryby nakarmione, wracam na dół do karcianego stołu! Mam nadzieję, że nikt nie podkradł mi żetonów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-6118549230687332077?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/6118549230687332077/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/spectacle-of-suffering.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6118549230687332077'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6118549230687332077'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/spectacle-of-suffering.html' title='A spectacle of suffering!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-8767640705458388291</id><published>2011-12-25T19:23:00.003+01:00</published><updated>2011-12-25T19:34:05.403+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seriale'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta'/><title type='text'>Świeta trwają!</title><content type='html'>Siedzę z rodziną i zajmujemy się zabawami logicznymi - ciocia wytrzasnęła skądś pudło pozornie niemożliwych do rozczepienia drewnianych klocków, które należy rozczepić bez dokonywania trwałych zniszczeń. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fun for all ages!&lt;/span&gt; Wyszliśmy też na wieczorny spacer i dzisiaj oficjalnie po raz pierwszy założyłem płaszcz i kapelusz. Śniegu nie mamy żadnego, kropi okazjonalny deszczyk; temperatura trzyma się twardo na poziomie czterech stopni. Podczas spaceru wpadliśmy na stojącego w cieniach Kaszuba, który wycinał kolędy na harmonijce. Duch mojego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;small town&lt;/span&gt; nie ginie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piszę takimi telegraficznymi hasłami, bo nie chcę siedzieć niepotrzebnie przy komputerze - szczególnie, że rodzina postanowiła obejrzeć horror &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Istota (Splice)&lt;/span&gt;, który swego czasu bardzo mi się spodobał. Ciocia nadal bryluje; gadaliśmy o naszych ulubionych odcinkach Archiwum X, jako że jest starą fanką. Jej to ten z grzybami rosnącymi w krtaniach ofiar; mój to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Darkness Falls&lt;/span&gt;, ten z zaginięciami drwali i tajemniczymi owadami, które są aktywne tylko w ciemności. No, nakarmię jeszcze ryby i wracam na dół, a Was zostawiam z takim oto obrazkiem!&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-hwBXQMDLXTU/TvdqWf5dQOI/AAAAAAAAELw/sVYfzwy5zO4/s1600/tumblr_lvraqueeVm1qi9c42o1_500.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 356px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-hwBXQMDLXTU/TvdqWf5dQOI/AAAAAAAAELw/sVYfzwy5zO4/s400/tumblr_lvraqueeVm1qi9c42o1_500.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690133588958068962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Girlsy są najwyraźniej bardziej lotne i im przypominać nie trzeba.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-8767640705458388291?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/8767640705458388291/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/swieta-trwaja.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/8767640705458388291'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/8767640705458388291'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/swieta-trwaja.html' title='Świeta trwają!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-hwBXQMDLXTU/TvdqWf5dQOI/AAAAAAAAELw/sVYfzwy5zO4/s72-c/tumblr_lvraqueeVm1qi9c42o1_500.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-5120208529054627529</id><published>2011-12-24T14:33:00.005+01:00</published><updated>2011-12-24T15:24:53.311+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kaszubska propaganda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='small town saturday night'/><title type='text'>Small town, saturday night #2 - wydanie wigilijne!</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;So, first things first.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/--bydXOcL2mc/TvXb7PdkjDI/AAAAAAAAELM/PTQAO2XcAxs/s1600/tumblr_lvp2udUlSx1qemxfbo1_500.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 302px;" src="http://4.bp.blogspot.com/--bydXOcL2mc/TvXb7PdkjDI/AAAAAAAAELM/PTQAO2XcAxs/s400/tumblr_lvp2udUlSx1qemxfbo1_500.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689695515061816370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Teraz zakrzykniecie oburzeni: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;whatcha playin at, fool? Wiglia wigilią, ale miało być "Small town, saturday night", gdzie głupie fotki z Kaszub?&lt;/span&gt; Ja odpowiem Wam na to, że świąteczny Spider-Man akurat dobrze nas wprowadzi w ich tematykę. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Behold!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-GmU5H4RZdd4/TvXdS3TblrI/AAAAAAAAELY/5Bej5hOTb3U/s1600/DSC00819.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-GmU5H4RZdd4/TvXdS3TblrI/AAAAAAAAELY/5Bej5hOTb3U/s400/DSC00819.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689697020405323442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Takie ogłoszenia znalazłem, kiedy wróciłem akurat z Polski. Występ Spider-Mana niestety mnie ominął, ale po stanie plakatu widać, że sprowokował on gniew kaszubskiej społeczności - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po raz pierwszy w Polsce&lt;/span&gt;? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Faux pas&lt;/span&gt;, Piterparker, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;faux pas&lt;/span&gt;. Swoją drogą, oglądaliśmy kiedyś z Vladem i Młodym Archeologiem Spider-Mana z włoskim dubbingiem; wszyscy cały czas krzyczeli i zwracali się do głównego bohatera jednym scalonym słowem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Piterparker!&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Nv1uxV5xFfo/TvXdTKHGdZI/AAAAAAAAELo/gBK0bjyS_yA/s1600/DSC00820.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Nv1uxV5xFfo/TvXdTKHGdZI/AAAAAAAAELo/gBK0bjyS_yA/s400/DSC00820.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689697025453880722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Trochę zdrowej cenzury nikomu jeszcze nie zaszkodziło, postanowiłem więc urozmaicić moje cenzorskie obowiązki szaleństwami w profesjonalnym programie graficznym MS Paint. Efekt jest zarazem kaszubski i świąteczny!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Anyways&lt;/span&gt;, szkoda że Piterparker wyjechał od nas tak szybko, mieliśmy szansę na klasyczny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;superhero team-up&lt;/span&gt;. Może nadal podróżuje po świecie? Może to on będzie Waszym niespodziewanym gościem przy wigilijnym stole? Na pewno nie będę nim ja, bo przygotowane u nas w domu jedzenie wygląda zdecydowanie zbyt dobrze, by gdziekolwiek się ruszać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pożegnam dziś każdego i każdą z Was z osobna pięknymi, tradycyjnymi kaszubskimi życzeniami. Otóż widzicie, przed wigilijną wieczerzą starzy Kaszubi spoglądali zazwyczaj na suto zastawiony  stół, wspominali wydarzenia mijającego roku, po czym patrzyli sobie głęboko w oczy i mówili: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nażryj się&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czego i Wam dzisiaj życzę, w jak najprzyjemniejszej domowej atmosferze!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-5120208529054627529?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/5120208529054627529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/small-town-saturday-night-2-wydanie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/5120208529054627529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/5120208529054627529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/small-town-saturday-night-2-wydanie.html' title='Small town, saturday night #2 - wydanie wigilijne!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/--bydXOcL2mc/TvXb7PdkjDI/AAAAAAAAELM/PTQAO2XcAxs/s72-c/tumblr_lvp2udUlSx1qemxfbo1_500.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-5504544707596734535</id><published>2011-12-23T16:19:00.008+01:00</published><updated>2011-12-23T16:53:09.494+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejskie przygody'/><title type='text'>Wizytówki!</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Good evening, Kashubia!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakiś czas temu miałem wykopać trochę osobliwych roślin,  które wyrosły u nas w ogrodzie. Kopanie było całkiem przyjemne - jak  każda praca fizyczna wykonywane zresztą z Coast na uszach - ale pod sam  koniec kaszubskie rośliny przypuściły kontratak; szpadel utkwił pomiędzy  kłączami, a trzonek zwyczajnie trzasnął w moich - jak się okazuje -  nadludzko potężnych łapach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Long story short&lt;/span&gt;, zdecydowałem się podejść do znajomego, który zamiast wyjeżdżać jak frajer z Kaszub został na nich i z pomocą rodziny otworzył sklep ogrodniczy. W pewnym oparciu o fakty umówmy się, że nazywają go Niedźwiedziem. Otóż zawiadomiłem Niedźwiedzia poprzedniego dnia, że chcę wspomagać lokalny biznes i wpadnę do niego po trzonek; przy okazji pogadaliśmy nieco i okazało się, że od czasów matury trzyma on jeszcze jakieś moje książki. Jakie? Cholera wie, ja już na pewno dawno zapomniałem, ale Kaszubi są znani z uczciwości*. Pogratulowałem Niedźwiedziowi ładnego widoku w miejscu pracy - ma kasę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;vis a vis&lt;/span&gt; okna i oszklonych drzwi, super - on zaś podzielił się ze mną refleksją, że gdyby nie wiedział z innych źródeł, że chodzące przed jego sklepem dziewczyny to gimnazjalistki, to nigdy w życiu by się nie zorientował. Czy mówił to z żalem, czy z rozrzewnieniem trudno stwierdzić, bo Niedźwiedź - jak wypada - jest solidnie zarośnięty. Książek niestety zapomniał zabrać, ale wymieniliśmy się wizytówkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naszła mnie wtedy refleksja - niedawno jeszcze pluliśmy na pociągi i chowaliśmy się pod mostem, a teraz wymieniamy się wizytówkami! Świat poszedł naprzód, zdecydowanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy zaś maszerowałem do domu z trzonkiem w ręku, zauważyłem leżące na chodniku kluczyki do samochodu - promocyjnie spięte od razy z kluczami od domu. Jako że Kaszubi są niezwykle uczciwi*, a karteczki z adresem niestety nie było (wpadłbym pewnie na kawę w okolicach drugiej nad ranem), zostawiłem cały pęk w rejestracji pobliskiego ośrodka zdrowia. Pani w okienku zasugerowała mi, żeby dorzucić do kluczy swój telefon, gdyż - jak powiedziała - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;no jak świat światem, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;przynajmniej&lt;/span&gt; by się "dziękuję" należało&lt;/span&gt;. Wizytówka była więc po raz kolejny jak znalazł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jakżeby inaczej, wieczorem tego samego dnia otrzymałem telefon od właścicielki kluczy. Pani w recepcji powiedziała jej najwyraźniej, że zwrócił je czarujący nieznajomy w masce, otrzymałem zatem wylewne podziękowania i życzenia wesołych świąt. Znaleźnego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niet&lt;/span&gt;, ale dobra karma jest wystarczającą nagrodą sama w sobie. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Small town superheroing&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli po całej tej historii wykrzykniecie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;matko droga, ja też potrzebuję wizytówek!&lt;/span&gt;, to mogę polecić firmę &lt;a href="http://www.vistaprint.pl/vp/paidsearch_mp_eu_apec.aspx?gclid=COKM_5XDmK0CFVBlfAod2F51lQ&amp;amp;GP=12%2f23%2f2011+10%3a37%3a50+AM&amp;amp;GPS=2295639743&amp;amp;GNF=0&amp;amp;GPLSID=&amp;amp;rd=2"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;VistaPrint&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Bombardowali mnie swego czasu spamem z ofertą darmowego wyrobienia 250 sztuk, więc w końcu postanowiłem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;call them on that&lt;/span&gt;. Proces przebiegł mniej więcej tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;VP: Zrobimy dla Ciebie 250 wizytówek za darmo!&lt;br /&gt;ZA: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oh yeah?&lt;/span&gt; No to zróbcie, śmiało, to na pewno jakiś przekręt!&lt;br /&gt;VP: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oh yeah?&lt;/span&gt; No to masz 250 darmowych wizytówek, i co Ty na to?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgadza się, trzeba zapłacić za przesyłkę (w granicach normy) i opcjonalnie można sypnąć też groszem na bajery (ja wybrałem ładniejszy rewers za dodatkowe 8 zł), ale koniec końców i tak zapłaciłem w okolicach 20-30 zł, a wizytówki sprawdzają się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;A-OK&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* - nawet nie muszę tłumaczyć tej gwiazdki, prawda? To chyba naturalna ewolucja interpunkcji; widzimy ten znak i wiemy, że oznacza &lt;span style="font-style: italic;"&gt;yeah, right&lt;/span&gt;**.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;** - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;yeah, right. Gotcha!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-5504544707596734535?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/5504544707596734535/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/wizytowki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/5504544707596734535'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/5504544707596734535'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/wizytowki.html' title='Wizytówki!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-6840494275492808741</id><published>2011-12-22T20:01:00.003+01:00</published><updated>2011-12-23T19:59:22.751+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauczycielskie życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta'/><title type='text'>Nic nie mówi "święta" tak, jak...</title><content type='html'>...wyrzucanie kocich gówien. Przyszedł czas przedświątecznych porządków, jednym z moich zadań było więc opróżnienie kuwety stojącej w piwnicy. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czego smęcisz, Anglisto!&lt;/span&gt;, powiecie; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chyba&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wszyscy właściciele kotów muszą to robić&lt;/span&gt;. I jak zwykle macie rację, tyle tylko, że na Kaszubach - jak w Teksasie - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;everything is bigger&lt;/span&gt;. Kuweta z piwnicy nie jest rozmiarów tacki pod sernik, a piaskownicy dla małych dzieci. Choćbym łykał koks trzy tygodnie, i tak bym jej nie podniósł - musiałem więc cierpliwie przerzucać łopatką piach z gównami do wiader, a następnie wysypywać to wszystko za płot. Dlaczego za płot? Bo jestem hojny, a jak inaczej okazać sympatię, niż użyźniając cudzą ziemię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z serii "pierwsze zajęcia" - przybył dziś do mnie WMF, Właściciel Małej Firmy. Mała firma funkcjonuje prężnie w jednej z sąsiednich wiosek, a facet chce nauczyć się angielskiego przynajmniej na tyle, żeby na początek móc zamówić kawę podczas zagranicznych wojaży. Zaczęliśmy zatem zupełnie od zera, i chociaż WMF naturalnym talentem nie jest, to nadrabia to dociekliwością i chęcią nauki. Zawsze jest wygodne, kiedy uczeń sam potrafi powiedzieć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ej, tego nie łapię chyba&lt;/span&gt;, zamiast siedzieć i liczyć na to, że nikt nie zauważy, a ten materiał na pewno też nie jest taki ważny. Na koniec spotkania otrzymałem też niemal podwójną stawkę, ale to już mniej hojny gest, a bardziej zadatek na poczet kolejnych zajęć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świąteczne zajęcia na całego, poza tym. Choinka ubrana, mak zmielony (jak co roku, bardzo mnie to zrelaksowało), prezenty pokupowane, porządki niemal skończone. Jutro około południa przybywają do nas dziadek i ciocia - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;polska&lt;/span&gt; gałąź naszej rodziny - będzie więc stopniowo mniej pracy, a więcej picia. Czego i Wam życzę, odmeldowując się!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-6840494275492808741?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/6840494275492808741/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/nic-nie-mowi-swieta-tak-jak.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6840494275492808741'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6840494275492808741'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/nic-nie-mowi-swieta-tak-jak.html' title='Nic nie mówi &quot;święta&quot; tak, jak...'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-5822171400122959349</id><published>2011-12-21T18:46:00.003+01:00</published><updated>2011-12-21T19:42:00.089+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauczycielskie życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='planszówki'/><title type='text'>Idą święta!</title><content type='html'>Wczorajsze spotkanie było bardzo sympatyczne, choć większość gości przetrwała je właściwie o suchym pysku! Okazało się, że Vlad jest jak zwykle na antybiotykach, a młody archeolog prowadzi, więc ponury obowiązek dojenia piwska spadł na moje barki. Samemu to jednak nie to samo; osuszyłem dwa Portery i nowe piwo Żywiec Bock, które też było całkiem niezłe - pozostanę jednak lojalny wobec Portera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W trakcie spotkania miała miejsce tradycyjna wymiana darów; wróciłem do domu bogatszy o anglojęzyczną historię Stanów (bardzo ładnie wydaną, aż kusi do czytania; nie to, co te cegły, z których zakuwałem na pierwszym roku studiów!), winyla z największymi hiciorami Boney M (w tym nieśmiertelne klasyki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Daddy Cool&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ma Baker&lt;/span&gt;), który jak nic będzie wirował na talerzu podczas sywestrowej imprezy oraz - uwaga - grę planszową &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zaczęło się w Polsce&lt;/span&gt;. O grze tej już kiedyś pisałem; razem z młodym archeologiem Maciejem braliśmy bowiem udział w konkursie historycznym, w którym można było ją wygrać. Obaj zwyciężyliśmy, a organizatorzy zadzwonili do nas z pytaniem, czy wolimy grę w wersji anglojęzycznej, czy polskojęzycznej. Młody Maciej zapragnął bawić się w mowie Piastów, mnie studia zobligowały do wyboru angielskiej - nie miało to jednak żadnego znaczenia, bo koniec końców młodemu Maciejowi przesłano wersję angielską, a mnie, żeby ładnie powiedzieć, przesłano przysłowiową figę z makiem. Młody archeolog postanowił jednak naprawić dziejowe niesprawiedliwości i przekazał swoją kopię mnie, lokalnemu człowiekowi od planszówek!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grę dopiero co przejrzałem i zapowiada się na wyjątkowo obrazoburczą zabawę! O ile nic nie pokręciłem, gra - doceńmy to - jest podróbą gry &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Magiczny Miecz&lt;/span&gt;, będącej podróbą gry &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Magia i Miecz&lt;/span&gt;, będącej podróbą gry &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Talisman&lt;/span&gt;. Mniejsza już jednak o dyskusje nad prawami autorskimi; pomyślcie sobie, że przygodową grę, w której awanturnicy zbierają miecze i amulety po to, by walczyć z potworami przetłumaczono na pozycję, w której ksiądz, student, nauczyciel i aktor pospołu kolekcjonują noże i karabiny, żeby walczyć z menelami i SB. Poważnie. Trudno więc powiedzieć, czego spodziewać się po rozgrywce; albo będzie to najlepsza gra na świecie, albo wprost przeciwnie. Dodam może tylko, że jedną z kart przygód jest na przykład pobyt w Auschwitz; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rzuć kostką i sprawdź, co się z Tobą stanie&lt;/span&gt;. Różne wyniki na k6 odpowiadają na przykład utracie punktów życia, śmierci przyjaciela czy udanej ucieczce. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fun fun fun&lt;/span&gt;, a w późniejszej fazie gry można też zaliczyć bycie internowanym. Przejrzę chyba pudełko do końca i narobię skanów co lepszych kart!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem też dzisiaj kolejne zajęcia z MO, Małżeństwem z Okolicy. Końcówkę spotkania poświęciliśmy na powtórkę i praktykę metodą Callana, która to metoda natychmiast zdobyła serca MO. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Heck&lt;/span&gt;, spodobało im się na tyle, że zajęcia przeciągnęły się dłużej i zainkasowałem niemal podwójną stawkę. Oczywiście, to oni sami ją zaproponowali, a mi nie wypadało odmówić! Dobrzy ludzie, dobrzy ludzie; to też potraktuję jako prezent na święta.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-5822171400122959349?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/5822171400122959349/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/ida-swieta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/5822171400122959349'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/5822171400122959349'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/ida-swieta.html' title='Idą święta!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-4131983376328161696</id><published>2011-12-20T15:33:00.002+01:00</published><updated>2011-12-20T15:37:24.906+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teatr jednego obrazu'/><title type='text'>Dzisiaj pędzę na przedświąteczne spotkanie z Vladem i młodym archeologiem Maciejem...</title><content type='html'>...ale za to dam Wam panel, który trudno przebić:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-2C7PJ-EpvJU/TvCc6I7QL0I/AAAAAAAAEK0/jWGvpKlo2no/s1600/tumblr_lo9bfrKPsa1qz7u5uo1_400.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 306px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-2C7PJ-EpvJU/TvCc6I7QL0I/AAAAAAAAEK0/jWGvpKlo2no/s400/tumblr_lo9bfrKPsa1qz7u5uo1_400.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5688218852011290434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Let fops and dandies bridle at the smell of a true man!&lt;/span&gt; Zobaczymy, jak zareagują na niego moi kaszubscy kompani.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-4131983376328161696?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/4131983376328161696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/dzisiaj-pedze-na-przedswiateczne.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/4131983376328161696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/4131983376328161696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/dzisiaj-pedze-na-przedswiateczne.html' title='Dzisiaj pędzę na przedświąteczne spotkanie z Vladem i młodym archeologiem Maciejem...'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-2C7PJ-EpvJU/TvCc6I7QL0I/AAAAAAAAEK0/jWGvpKlo2no/s72-c/tumblr_lo9bfrKPsa1qz7u5uo1_400.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-7281873714965990482</id><published>2011-12-19T15:20:00.003+01:00</published><updated>2011-12-19T15:28:40.462+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyczne poniedziałki'/><title type='text'>Przybywam, by zaspokoić Wasz głód country!</title><content type='html'>Nakarmię Was na przykład takim oto sympatycznym kawałkiem:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/lTHCwU9rUdY" allowfullscreen="" width="480" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Kawałek ten był jednym z wielu, które można było usłyszeć w stacjach radiowych starej, lecz jakże dobrej gry &lt;span style="font-style: italic;"&gt;GTA: San Andreas&lt;/span&gt;. Jej tematyka kręciła się raczej wokół czarnego getta i miejskich wojen gangów w latach '90, ale nic nie stało na przeszkodzie, by stanowiącego nasze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;alter ego&lt;/span&gt; Afroamerykanina przebrać z domyślnych łańcuchów i workowatych portek w kowbojskie łachy i kapelusz! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Good times, good times&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-7281873714965990482?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/7281873714965990482/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/przybywam-by-zaspokoic-wasz-god-country.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7281873714965990482'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7281873714965990482'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/przybywam-by-zaspokoic-wasz-god-country.html' title='Przybywam, by zaspokoić Wasz głód country!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/lTHCwU9rUdY/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-6531545703719555095</id><published>2011-12-18T14:54:00.006+01:00</published><updated>2011-12-18T20:58:49.946+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejskie przygody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Huzzah!</title><content type='html'>Dawczyni Połowy Moich Genów dała mi dziś kilka kostek czekolady, na co odpowiedziałem jej, że jest zbyt dobra. W odpowiedzi zauważyła, że daje mi tę czekoladę dlatego, że jest przeterminowana już od maja; zjadłem i nie padłem, więc resztę skonsumujemy pewnie do kawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Anyways, what's crackin'?&lt;/span&gt; Skończyłem już niemal świąteczne zakupy; łaziliśmy wczoraj z Vladem po centrum Gdyni i nadużywaliśmy gościnności księgarń. W jednej sprzedawczyni usiłowała sobie przypomnieć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tongue-twister&lt;/span&gt; z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;she sells seashells&lt;/span&gt;; błysnąłem spod mojej konspiracyjnej czapy, że jestem anglistą i chętnie pomogę. Pani się ucieszyła, ja się ucieszyłem, wszyscy poczuli się spełnieni. Gorzej było w innej księgarni, w której zacząłem przeglądać niewystawione jeszcze pozycje w pudłach pod półkami; podskoczyła do nas antyczna księgarka i zaczęła się oburzać, że przecież nie wolno. Vlad twierdził, że widział, jak pani żyłka skacze, ja zaś - kucając przy pudłach - przeprowadziłem z panią najbardziej znudzony dialog, jaki tylko mogłem (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"ech, tutaj przynajmniej komiksy nie są zafoliowane, muszę zobaczyć, zanim kupię" "czyli tutaj są tylko kopie pozycji, które są już wystawione? ooo" "a znajdzie się coś dla młodszej siostry? szukam tego i tego"&lt;/span&gt;), &lt;span style="font-style: italic;"&gt;so that was kinda fun&lt;/span&gt;. Sprzedawczyni miała jednak urok kucharki z GSowskiej stołówki, zdecydowaliśmy się więc zmienić lokal.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadumałem się właśnie nad słowem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ekspedientka&lt;/span&gt;. W spożywczaku - owszem, w papierniczym czy w obuwniczym - czemu nie, w żelaznym - na upartego też. Gdzie właściwie kończy się zakres tego słowa, że w stosunku do księgarni, kiosku czy supermarketu nie przyjdzie nam ono raczej do głowy? W tym ostatnim przypadku to w miarę jasne, bo tam nikt nam nic osobiście nie sprzedaje, a jedynie kasuje należność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Anyhoo&lt;/span&gt;, postanowiłem kupić młodszej siostrze dwie książki Pratchetta; jest w takim wieku, że powinny do niej trafić. Nie chcę tutaj pluć na Terry'ego jadem, ale po skończeniu liceum jakoś już nie bardzo mogłem go strawić - niech więc młoda korzysta, póki może. Zawsze miałem wrażenie, że facet pisze sympatyczne fabułki i umie nadać opowiadanym historiom taki miły, ciepło ton, ale do prawdziwego śmiechu chyba nigdy mnie nie doprowadził. Do uśmiechania się pod nosem - na pewno, ale chyba nigdy do klasycznego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;laugh out loud&lt;/span&gt;. O dziwo, już lepiej udawało się to staremu, dobremu Stephenowi Kingowi - podejrzewam więc, że chodzi głównie o jednorodność tematyczną. U Pratchetta pamiętam głównie "humor humor humor humor", linię prostą, u Kinga zaś raczej "obyczajówka horror psychologia terror humor", wykres dużo ciekawszy. Jeden odpowiednio wstawiony żart potrafi ubawić czasem lepiej, niż cała książka humorystyczna - po kilku stronach łatwo stać się po prostu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;desensitized&lt;/span&gt;. Wracając jednak do prezentów - młoda dostanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Morta&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Muzykę duszy&lt;/span&gt;; pierwszą, bo była dobra (o ile dobrze pamiętam!), drugą zaś głównie z racji na nastoletnią protagonistkę, bo czy była dobra, nie pamiętam ani trochę. Pamiętam za to, że na jej podstawie zrealizowano miniserial animowany, który wspominam całkiem ciepło - ale było to dawno, dawno temu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z zupełnie innej beczki - podczas przedświątecznych porządków znalazłem w pokoju małą kryształową piramidę. Postanowiłem urządzić sobie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;reenactment&lt;/span&gt; wszystkich teorii Danikena i wrzuciłem ją do akwarium. Nich teraz ryby dociekają istnienia pozaakwaryjnej inteligencji, która stworzyła tę tajemniczą strukturę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na sam koniec: &lt;a href="http://www.humblebundle.com/"&gt;http://www.humblebundle.com/&lt;/a&gt;. To akcja charytatywna, w której można kupić pięć gier niezależnych twórców za taką kwotę, jaką uznamy za stosowne - nawet jednego amerykańskiego centa, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;if ya a cheap bastard&lt;/span&gt;. Ofiara powyżej 5.33$ (generalna zasada to "powyżej kwoty średniej wpłaty") pozwala jednak otrzymać dwie dodatkowe pozycje, jedną z których jest wzbogacona wersja klasycznej freeware'owej platformówki Cave Story. Kupione gry można, oczywiście, aktywować na Steamie - a że część z zysków idzie na cele dobroczynne, to naprawdę można tego piątaka wysupłać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pełna wersja Cave Story - klasyczna, nie ta "+" z dodatkowymi bajerami, którą możemy kupić - jest dostępna &lt;a href="http://www.cavestory.org/downloads_game.php"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Spróbujcie, jeśli lubicie klasyczne platformówki, bo nie zna życia, kto nie został zaatakowany przez wielki toster krzyczący "Huzzah!"&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-6531545703719555095?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/6531545703719555095/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/huzzah.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6531545703719555095'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6531545703719555095'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/huzzah.html' title='Huzzah!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-871320822170750269</id><published>2011-12-17T16:57:00.002+01:00</published><updated>2011-12-17T18:15:05.918+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='small town saturday night'/><title type='text'>Small town, saturday night #1</title><content type='html'>Narobiłem nieco fotek z rodzinnego miasteczka i okolic, więc dlaczego by się nimi nie podzielić? Taki na przykład znak można znaleźć u nas przy jednej z rozkopanych dróg:&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-_B9bhh_xlLY/TuzMA59Jn4I/AAAAAAAAEKo/u44IqHFSSMI/s1600/DSC00917.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-_B9bhh_xlLY/TuzMA59Jn4I/AAAAAAAAEKo/u44IqHFSSMI/s400/DSC00917.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5687144745391464322" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oburzeni z Kaszub!&lt;/span&gt; Wielkie ruchy społeczne dotarły i do nas. Swoją drogą, podoba mi się też zidentyfikowanie figurki ze znaku jako grabarza.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-871320822170750269?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/871320822170750269/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/small-town-saturday-night-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/871320822170750269'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/871320822170750269'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/small-town-saturday-night-1.html' title='Small town, saturday night #1'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-_B9bhh_xlLY/TuzMA59Jn4I/AAAAAAAAEKo/u44IqHFSSMI/s72-c/DSC00917.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-2118458911912870320</id><published>2011-12-16T11:42:00.002+01:00</published><updated>2011-12-16T11:45:04.260+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kup pan grę na steamie'/><title type='text'>Z promocyjnego kosza: Zeno Clash</title><content type='html'>W dzisiejszych czasach nie trzeba już przeglądać koszy w hipermarketach w poszukiwaniu czegoś, w co można by pograć; wystarczy od czasu do czasu zalogować się na platformę Steam, która codziennie raczy nas innymi promocjami! Co jakiś czas zdarza mi się upolować tam jakiś tytuł, i przeważnie płacę za taką przyjemność od dwóch do pięciu euro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały ten biznes z promocjami jest o tyle ciekawy, że często przeceniane są tytuły mniejszych studiów lub zwyczajnie mniej popularne. Pozwala to często odkryć perełki, których istnienia nawet by się nie podejrzewało! Umówmy się więc tak: ja będę skrobał sobie tutaj wesoło o rzeczach, które mi się spodobały - a kiedy ponownie będą w promocji, zawiadomię Was o tym na Facebooku. Gra? Pewnie, że gra; wiedziałem, że się dogadamy. Grą na dzisiaj jest...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Pw_38keG-r0/Tup_BziUqcI/AAAAAAAAEKc/1KcsrHFgCSg/s1600/f3483ae7f0e403759798370481fe8790.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 283px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Pw_38keG-r0/Tup_BziUqcI/AAAAAAAAEKc/1KcsrHFgCSg/s400/f3483ae7f0e403759798370481fe8790.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5686497148499438018" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cena promocyjna: 2,49 euro&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Kiedy śpię za długo, mam zawsze szaleńczo dziwaczne i surrealistyczne sny. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem zapowiedzi &lt;i style=""&gt;Zeno Clash&lt;/i&gt;, poczułem, że ktoś właśnie wziął jeden z takich snów i przyoblekł go w tysiące linijek kodu – tak, żeby można go było przeżyć na życzenie!&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Od strony tematycznej gra ta pozwala nam wejść w skórę mężczyzny o imieniu Ghat, który jest synem ptasiokształtnej hermafrodytycznej istoty znanej jako Father-Mother. Ghat popełnił najwyższą zbrodnię, jaka jest możliwa w jego anarchistycznej rzeczywistości – targnął się na życie Father-Mother – w rezultacie czego na jego życie zaczynają dybać dziesiątki jego zdeformowanych braci i sióstr. Ghat daje więc dyla z zasiedlonego przez swą rodzinę miasta i rusza w podróż, która zawiedzie go – całkiem dosłownie – na sam koniec świata i z powrotem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Od strony mechanicznej gra jest uwspółcześnioną wersją gatunku &lt;i style=""&gt;beat’em up&lt;/i&gt;, którym to – o ile mieliście dosyć szczęścia – mogliście napawać się na stojących w zadymionych budach automatach. Każda nowa lokacja rzuca naprzeciw naszemu protagoniście grupę przeciwników, z którymi trzeba się rozprawić przy użyciu własnych rąk i nóg. Zapomnijcie jednak o matriksowych akrobacjach; Ghat posługuje się wyjątkowo prostym i życiowym – chciałoby się powiedzieć "kaszubskim" – stylem. Walka zaczyna się przeważnie od krótkiej wymiany prawych prostych z przeciwnikiem; jeśli przytłoczymy oponenta ofensywą lub złapiemy go na błędzie w blokowaniu, możemy go ogłuszyć. Wtedy łapie się delikwenta za kudły, tłucze go kolanem w nos – raz, drugi, trzeci – i rzuca na ziemię, żeby szybko dopaść do niego i zacząć zaoferować leżącemu kilka sympatycznych kopów w brzuch czy żebra. Walki są bardzo szybkie, odpowiednio trudne i naprawdę satysfakcjonujące.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-WGUpplKwV5c/Tup_B0p2FPI/AAAAAAAAEKQ/QInekmEL98Q/s1600/959234-25hzarb_super.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 250px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-WGUpplKwV5c/Tup_B0p2FPI/AAAAAAAAEKQ/QInekmEL98Q/s400/959234-25hzarb_super.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5686497148799423730" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jest to niewątpliwą zaletą bardzo śmiałej decyzji, którą podjęli twórcy: zamiast obserwować poczynania Ghata z boku, jak przyjęło się kiedyś, lub z bardziej współczesnej perspektywy trzeciej osoby, wskakujemy po prostu w jego skórę i doświadczamy akcji oczami bohatera. Czyni to cuda, jeśli chodzi o napięcie: jeśli walczymy z kilkoma przeciwnikami, realistycznie ograniczone pole widzenia zmusza nas do pamiętania, gdzie się znajdują. W nastrój pomaga też wejść doskonała praca kamery: każdy wyprowadzony i otrzymany cios ma swoją moc i wagę. Gdy Ghat uderza potężnym sierpowym, kamera odchyla się tak, jak normalnie odchyla się głowa podczas zadawania takiego ciosu. Otrzymane uderzenie skutkuje zaś często bolesnym odbiciem kamery w bok, co potrafi dodatkowo zdezorientować i zamienić jedno wrogie uderzenie w lawinę kolejnych. Zaznaczę jeszcze, że ta fizyczność kamery została zrealizowana z prawdziwym wyczuciem – stanowi uatrakcyjnienie i okazjonalne utrudnienie, ale nigdy nie przeszkadza przesadnie w rozgrywce. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Sterowanie również zasługuje na pochwałę. Wachlarz ciosów Ghata przypomina przemyślane menu – pozycji jest niedużo, ale są dobrze przyrządzone i świetnie do siebie pasują. Mamy tam wszystkiego cztery uderzenia (prosty, sierpowy, mocny sierpowy, staranowanie łokciem w biegu); jeden chwyt; trzy rzeczy, które ze złapanym delikwentem można zrobić (tłuczenie kolanem, rzut, uderzenie łokciem w potylicę) oraz manewry dodatkowe: blok, unik, kontrę i możliwość kopania leżących. &lt;i style=""&gt;That’s it&lt;/i&gt;, i nigdy podczas gry nie czułem, bym potrzebował więcej. Niewielka ilość ciosów oraz fakt, że są one wszystkie dostępne praktycznie od początku gry sprawiają, że nauczenie się ich zabiera raptem kilka minut. Domyślacie się jednak na pewno, że mechanika ta jest &lt;i style=""&gt;easy to learn, but hard to master&lt;/i&gt;. Ghat okazjonalnie posługuje się również bronią - poza pałką czy młotem mamy na przykład przyjemność postrzelać z kościanej kuszy czy pistoletów wykonanych z rybich głów. Broń jest jednak dostępna tylko w określonych segmentach gry, a do tego jest powolna, prymitywna i wprost zachęca przeciwników, by wybili nam ją z rąk. To miłe urozmaicenie, lecz rdzeniem gry zdecydowanie jest walka wręcz.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeśli mamy możliwość podkręcenia grafiki na najwyższe detale, to jest ona po prostu cudowna. Kolory są żywe, ruch płynny, a projekty postaci i otoczenia są na tyle surrealistyczne, by czasami skłonić gracza do zatrzymania się po prostu w miejscu i rozejrzenia wokół. W trakcie kilkugodzinnej przygody zwiedzamy las zamieszkany przez stwory, które nie są &lt;span style="font-style: italic;"&gt;slaves of reality&lt;/span&gt;; pustynię, po której kroczą gigantyczne, prehistoryczne ssaki; kraniec świata, który jest przejmująco ciemny, zimny i pusty. Wszystko to ocieka nastrojem tak bardzo, że w pewnym momencie łapiemy się na tym, że właśnie walczymy ze ślepym myśliwym, który stojąc na łbie ogromnej bestii ciska w nas wiewiórkami z przytroczonym do grzbietów dynamitem - i przesadnie nas to nie dziwi.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Największą wadą gry jest zdecydowanie jej długość. Poznanie całej historii Ghata i jego konfliktu z Father-Mother zajmie nam - w zależności od umiejętności - od czterech do sześciu godzin. Świadomi tego problemu, twórcy gry dołożyli do niej osobny tryb wyzwania: wielopiętrową wieżę, na każdej kondygnacji której czyhają na nas przeciwnicy. Tryb ten jest prosty, ale dobrze zrealizowany; wiele z kondygnacji wieży pozwala nam doświadczyć walk, które są naprawdę ciekawie zaaranżowane. Nic nie stoi też na przeszkodzie, by zwyczajnie przejść po raz kolejny tryb fabularny: rzadko zdarza się, by dwie walki potoczyły się tak samo; doświadczenia zawsze będą nowe.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Gra jest też skrajnie linearna - nie ma żadnej możliwości wyboru ścieżki, którą chcemy pójść. Ghat przechodzi od jednego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;set piece&lt;/span&gt; do drugiego, od jednej walki do kolejnej; pod tym względem gra naprawdę przypomina stare gry, w których przesuwamy się z ekranu na ekran i musimy pokonać wszystkich wrogów, zanim zostaniemy przepuszczeni dalej. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zeno Clash&lt;/span&gt; przeplata kolejne starcia scenkami fabularnymi; są one na tyle osobliwe, że zawsze stanowiły dla mnie miłą chwilę oddechu i nagrodę za pokonanie ostatniej fali przeciwników.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Wiele recenzji zarzuca &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zeno Clash&lt;/span&gt; zbyt wyśrubowany stopień trudności, ale nie mogę sie z tym zgodzić. Nie jestem niesamowicie zapalonym graczem i zdecydowanie nie mam już refleksu takiego, jak kiedy grałem w strzelanki lata temu, ale nigdy nie czułem się tutaj sfrustrowany czy przytłoczony. Owszem, gra zmusza nas przeważnie do walki z trzema lub czterema przeciwnikami naraz, ale odrobina taktycznego myślenia pozawala zwykle zniwelować jakoś ich przewagę.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zeno Clash&lt;/span&gt; to fantastyczny i oryginalny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;throwback&lt;/span&gt; w czasy klasycznych gier &lt;span style="font-style: italic;"&gt;beat 'em up&lt;/span&gt;, zrealizowany z wyczuciem tematu i świetnym zamysłem artystycznym. Anarchistyczno-postapokaliptyczna estetyka pasuje doskonale do tytułu, którego lwią część zajmuje tłuczenie groteskowych półludzi po twarzach, dziobach lub maskach. Jeżeli macie ochotę doświadczyć nieziemskich wizji, a wolicie nie zażywać grzybków - ta gra będzie w sam raz dla Was. Ja bawiłem się doskonale, a do tego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zeno Clash&lt;/span&gt; można kupić taniej, niż bilet do kina - i zdecydowanie taniej, niż wspomniane grzybki. Na sam koniec zachęcam Was jeszcze do obejrzenia jednej z zapowiedzi gry!&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/-CkIWoZckP0" allowfullscreen="" width="500" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Why not?&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-2118458911912870320?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/2118458911912870320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/z-promocyjnego-kosza-zeno-clash_16.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/2118458911912870320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/2118458911912870320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/z-promocyjnego-kosza-zeno-clash_16.html' title='Z promocyjnego kosza: Zeno Clash'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Pw_38keG-r0/Tup_BziUqcI/AAAAAAAAEKc/1KcsrHFgCSg/s72-c/f3483ae7f0e403759798370481fe8790.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-8532489242358667203</id><published>2011-12-15T19:20:00.002+01:00</published><updated>2011-12-15T19:36:14.676+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ankiety'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauczycielskie życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>MO atakuje!</title><content type='html'>Nie jest to jednak Milicja Obywatelska, tylko Małżeństwo z Okolic! Miałem dzisiaj z nimi pierwsze zajęcia; pani od razu zrobiła na mnie dobre wrażenie, gdyż wypytała z miejsca o wszystko, o co tylko można wypytać. Podręcznik? Cena? Moje kwalifikacje? Terminy? Państwo byli zadowoleni z wszystkich odpowiedzi, wzięliśmy się więc czym prędzej do pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęliśmy od zupełnych podstaw; oboje mieli kiedyś styczność z językiem angielskim, ale pozapominali już wszystkie poza słówkami. To dobrze - możemy skupić się na budowaniu szkieletów gramatycznych, a oni sami potrafią już oblec go sobie w słownictwo. Z miejsca wzięliśmy się też za wymowę i wyjaśnianie problemów, które mieli do tej pory - co oznaczają właściwie te wszystkie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;this/that/these/those&lt;/span&gt;? Miło było patrzeć, jak cieszą się z tego, że rozumieją coraz więcej. Uczenie par ma też ten urok, że napędzają się nawzajem i próbują nawiązywać wzajemne konwersacje po angielsku; pani ubawiła mnie na koniec zajęć, kiedy usiłowała zmusić męża do powiedzenia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;thirteen&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Thirteen&lt;/span&gt;, jak wiecie, nie jest wcale dla początkujących takie banalne: nie dość, że mamy tam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;th&lt;/span&gt;, to do tego musimy zwrócić uwagę na akcent - te liczebniki z "teen" to często pierwszy solidny przykład akcentowania, które różni się od polskiego. Zarobiłem więc swoje, a na kolejne spotkanie umówiliśmy się już u nich - okazuje się, że mąż wraca akurat wtedy z pracy i może mnie bez problemu podrzucić do sąsiedniej wioski. Liczę na to, że z powrotem też!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do propozycji pracy w Gdańsku, musiałem niestety odmówić - przynajmniej w jej obecnej formie. Zajęcia miałbym mieć w firmie na gdańskich zadupiach i chociaż byłoby ich osiem w tygodniu, to te osiem godzin byłoby rozdzielone na cztery dni. Biorąc pod uwagę czas i koszt dojazdu byłem w stanie zaproponować im wzięcie jednej grupy z dwóch i to za wyższą stawkę, żeby koszt biletów nie trzepał mnie tak po kieszeni. Jeśli się zgodzą - dobrze, jeśli nie - szukam dalej. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Heck&lt;/span&gt;, szukam dalej nawet, jeśli się zgodzą!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem! Zauważyliście już na pewno, że  w bocznej listwie bloga pojawiła się ankieta dotycząca zmian strony graficznej. Jestem bardzo ciekawy Waszych opinii! I oczywiście, ankieta ankietą, ale - jeśli macie jakieś sugestie lub uwagi - nie wahajcie się napisać w komentarzach. Do jutra!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-8532489242358667203?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/8532489242358667203/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/mo-atakuje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/8532489242358667203'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/8532489242358667203'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/mo-atakuje.html' title='MO atakuje!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-958957558524207720</id><published>2011-12-14T23:15:00.005+01:00</published><updated>2011-12-15T01:10:11.252+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dom na kaszubach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauczycielskie życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='manifesty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blogowanie o blogowaniu to grzech'/><title type='text'>The all-new, all-different...!</title><content type='html'>Wybiła godzina!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazwali mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ohydnym Kaszubem&lt;/span&gt;. Nazwali mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;halfbreed abomination&lt;/span&gt;. Nazwali mnie&lt;span style="font-style: italic;"&gt; maestro propagandy&lt;/span&gt; i nazwali mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;człowiekiem, który przeczytał wszystkie komiksy&lt;/span&gt;. Wszystko to bzdura i całkowita prawda, ale liczy się tylko jedno - wracam, by odzyskać, co moje i zagospodarować solidnie ten oto kawałek Internetu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak z pewnością wiecie, ukończyłem studia i wróciłem z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Polski&lt;/span&gt; na Kaszuby. W chwili obecnej wciąż jestem w trakcie przejścia z życia studenckiego w bardziej dorosłe; nie mam wciąż etatowej pracy, ale kłami i pazurami wczepiam się w lokalny rynek. Póki co poskutkowało to tym, że podpisałem umowę z okoliczną szkołą wieczorową dla dorosłych, od nowego roku mam prowadzić zajęcia w szkole językowej w Gdańsku, a od nowego semestru - o ile dobrze pójdzie - w publicznej podstawówce w moim mieście powiatowym. To ostatnie jest tylko na zastępstwo i niby obiecane przez dyrektorkę, ale jakieś takie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fishy&lt;/span&gt;, więc trzymajcie kciuki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym, oczywiście, szukam prywatnych klientów. Póki co, znalazłem kilkoro chętnych; marynarza, żołnierza, właściciela małej firmy, gimnazjalistkę (dzisiaj mieliśmy pojedyncze zajęcia, ale może wyjdzie z tego coś więcej?) oraz małżeństwo z okolicznej wioski, z którymi pierwsze spotkanie zaliczę jutro. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;It's not that great, but it's also not all that bad!&lt;/span&gt; Poza tym, sprzedałem w międzyczasie jeszcze jeden artykuł, zebrałem już komplet materiałów do kolejnego... i co tu się kryć, po ukończeniu magisterki z czystym sumieniem wróciłem do rozpoczętej przed nią powieści! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;After all&lt;/span&gt;, skoro już spędzam tyle czasu w domu, mogę już zrobić z tym coś konstruktywnego. Nie martwcie się jednak, nie będę zalewał Was tutaj fragmentami niedopieczonej literatury i historiami z twórczego frontu; jestem raczej zwolennikiem pokazywania rzeczy dopiero wówczas, gdy są gotowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;However, to bring some of you up to speed&lt;/span&gt;: to mój drugi poważniejszy tekst. Wierzę w to, że pierwszą powieść lepiej napisać tylko dla siebie, drugą można już być może pokazać paru osobom i jeszcze bardziej podszlifować na niej warsztat, trzecią zaś można już pisać z myślą o publikacji. Zawołacie teraz - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ależ Zamaskowany Anglisto, po co te podchody? Z czego jak z czego, ale z krygowania się znany nie jesteś!&lt;/span&gt; Macie oczywiście rację, ale skoro obecny tekst ma już jakieś 100 000 słów i wiem, że jestem mniej więcej w połowie, to nikt normalny mi tego jako debiutu nie wyda! O całej sprawie wspominam więc wyłącznie dlatego, że takie publiczne przyznanie się do pisania jest wyjątkowo motywujące, jeśli chodzi o dyscyplinę pracy. Skoro nie poczytacie więc na blogu o tym, to o czym? Zróbmy z tego krótką listę!&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Po pierwsze - moim celem jest wrócić do codziennych aktualizacji. Co bardziej soczyste kawałki tekstu będą się zapewne trafiać wtedy, kiedy będę miał czas, temat i chęci, ale postaram się zabawiać Was codziennie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fillerem&lt;/span&gt; w postaci głupawych grafik,  Muzycznych Poniedziałków - czasami również w inne dni tygodnia - i tym podobnych perełek!&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Po drugie - narobiłem nieco zdjęć i robić zapewne będę je dalej, kiedy tylko coś ciekawego wpadnie mi w oko. Zrobimy z tego pewnie mały cykl; nazwijmy go &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=54A3DYwVqY0"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Small Town, Saturday Night&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, bo taka pewnie będzie jego tematyka i regularność!&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Po trzecie - zapoznam Was z garścią produkcji, które kupiłem w przecenach na cyfrowej platformie dystrybucji gier znanej wszem i wobec jako Steam.  Zrobię to z przyjemnością tym większą, że przeważnie będą to gry albo stare, albo wydawane przez niezależne, małe studia - gwarantuję, że znajdziecie tam kilka perełek!&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Po czwarte - spodziewajcie się tego, co kojarzyliście ze mną do tej pory: komiksów, Coast, Kaszub i nauczycielskich przygód - a mam nadzieję, że tych ostatnich będzie coraz więcej!&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Po piąte - zmieniłem nieco dekoracje mojej internetowej nory! Starałem się, żeby było estetycznie i czytelnie, ale jestem ciekawy Waszej reakcji. Spodziewajcie się jutro rozpoczęcia ankiety!&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Po szóste - założyłem tego bloga po części po to, by przypomnieć znajomym z rodzimych stron o tym, że żyję i pozwolić im orientować się, co tam u mnie. Minęło nieco czasu, uzyskałem dyplom magistra, przyszła pora przeprowadzki... i mam nadzieję, że teraz blog ten będzie pełnił tę rolę dla tych wszystkich doskonałych ludzi, których poznałem podczas studiów w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Polsce&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Ale, ale, dosyć już tego sentymentalnego chrzanienia; niech w nastrój do kolejnych podbojów i wielkich czynów wprowadzi nas jeden z wrestlingowych motywów muzycznych! Co jak co, ale refren faktycznie jest z kopem i z wymową akurat na dziś.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/HDoDub9Mec4" allowfullscreen="" width="420" frameborder="0" height="315"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Przyjmuję zatem kopa prosto w zęby na drogę i zapowiadam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;I am here to stay!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;See you tomorrow, guys.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;And the day after that.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;And... well, you get what I mean.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-958957558524207720?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/958957558524207720/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/all-new-all-different.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/958957558524207720'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/958957558524207720'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/12/all-new-all-different.html' title='The all-new, all-different...!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/HDoDub9Mec4/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-5964346125350939617</id><published>2011-11-12T13:42:00.009+01:00</published><updated>2011-11-12T22:01:55.685+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wrestling'/><title type='text'>WWE Smackdown w Gdańsku!</title><content type='html'>Kto by pomyślał? Jakieś pół roku temu oglądałem moje pierwsze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;show&lt;/span&gt; wrestlingowe, a wczoraj byłem już na jednym na żywo! Jak było?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała  rzecz odbywała się w gdańskiej Ergo Arenie. Miałem przyjemność być tam  po raz pierwszy; hala jest naprawdę duża, efektowna i ładnie  rozplanowana. Bilet kupiłem jakiś miesiąc temu, ale i tak musiałem  odstać swoje w kolejce - chociaż na teren imprezy można było się dostać  czterema osobnymi wejściami, to kolejka przed każdym z nich ciągnęła się  na 50-100 metrów. I nie były to pojedyncze ogonki, o nie! Ludzie stali  raczej czwórkami, jak żołnierze z Westerplatte. Zastanawiałem się nieco,  czy nie będzie problemów z moim biletem - postanowiłem bowiem olać  doręczanie do rąk własnych i skorzystałem z dostępnej w serwisie Eventim  możliwości wydrukowania wejściówki na domowej drukarce. Problemów nie  było jednak żadnych; ochroniarz przeleciał tylko jakimś skanerem po  kodzie kreskowym i wpuścił mnie w dwie sekundy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzi, czego  możecie już pewnie domyślać się z opisu kolejek, była masa. Fizycznie  odczułem to po raz pierwszy, kiedy po zostawieniu kurtki w szatni (2 zł)  chciałem dostać się do sklepiku z wrestlingowym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;merchandisem&lt;/span&gt;. Myślałem, że pójdzie to gładko; pamiętam, że kiedy byłem kiedyś na show &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lord of the Dance&lt;/span&gt;, to do sklepiku z gadżetami można było na spokojnie podejść, rozejrzeć się, pogadać z anglojęzycznym sprzedawcą i w końcu coś nabyć. Wrestling to jednak nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lord of the Dance&lt;/span&gt;; stoisko było otoczone przez krąg ludzi o promieniu mniej więcej czterech metrów. Jeśli nie brzmi Wam to jak dużo, to spróbujcie przepchać się kiedyś przez cztery metry ludzi ściśniętych ramię w ramię! "Przepchać" to właściwie kiepskie słowo; żeby posuwać się naprzód, należało wślizgiwać się błyskawicznie w powstałe jakimś cudem przestrzenie pomiędzy ludźmi i liczyć na to, że fala ludzi przeniesie nas bliżej stoiska. Zawiązałem w tłumie nowe znajomości - trudno tego nie robić, gdy stoi się z kimś ściśniętym tak mocno, że starasz się jak z całych sił nie wbijać facetowi łokcia w brzuch, a on próbuje odsunąć trochę kolano - było więc całkiem sympatycznie, chociaż (i nie jest to wcale hiperbola) gdyby ktoś zemdlał, to nie miałby szans się przewrócić. Po jakimś kwadransie udało mi się nabyć koszulkę CM Punka (właśnie &lt;a href="http://cdn.bleacherreport.net/images_root/images/photos/001/292/699/1zvzj4g_crop_340x234.png?1311701100"&gt;taką&lt;/a&gt;) - aż boli wspominać, za ile, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;what the heck&lt;/span&gt;, jak często mamy tu takie wydarzenia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze zdobyczą już na sobie zająłem swoje miejsce na hali. Ergo Arena jest spora, ale w porównaniu z gigantycznymi halami z amerykańskich transmisji jest naprawdę kameralna - ja byłem pośrodku publiki i czułem, że mam zawodników na wyciągnięcie ręki, a myślę, że nawet z najtańszych miejsc wszystko było nieźle widać. Dekoracje były oczywiście odpowiednio skromniejsze, ale wszystko wyglądało porządnie i czuć było, że to faktycznie WWE. Nigdzie nie było jednak stanowiska komentatorów - i niestety, komentarza podczas całego show nie było, ani po polsku, ani po angielsku! Szkoda, bo to trochę jak oglądać film z wyłączonym dźwiękiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam wrestling był jednak solidny: na początek rozegrano &lt;span style="font-style: italic;"&gt;triple threat match&lt;/span&gt;, w którym zmagali się Daniel Bryan, Tyson Kidd oraz Justin Gabriel. Mecz miał nieco komediowe zacięcie i nadał się chyba nieźle do tego, żeby rozkręcić także osoby, które na show przyszły nie z własnej inicjatywy - na widowni w pobliżu mnie siedziała na przykład rodzina z dziećmi, i podczas komediowo-akrobatycznych wygłupów wrestlerów nawet pani matka skomentowała, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fajni są!&lt;/span&gt; Co do publiczności, przekrój demograficzny był naprawdę spory - były grupy znajomych, były pary, były całe rodziny... wyglądało to naprawdę sympatycznie. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Anyhoo&lt;/span&gt;, wracając do samego meczu: Kidd był tchórzliwym, komediowym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;heel&lt;/span&gt;, który fingował urazy i uciekał z ringu; Bryan i Gabriel otrzymali zaś rolę prawdziwych sportowców, którzy walczą czysto i szanują się nawzajem. Sporo skakania, dosyć dużo urozmaiceń - naprawdę przyjemnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kolejnych meczach - nadal tych rozgrzewających publikę - występowali miedzy innymi Ted DiBiase, groteskowy jak zwykle Brodus Clay czy... Sin Cara? Sin Cara, zamaskowany meksykański akrobata, wbiegł na halę, zaczął witać się z czekającymi na niego dzieciakami, przybijał piątki fanom, aż w końcu wskoczył efektownie na ring i podniósł nad głowę podany mu przez kogoś transparent z napisem "Sin Cara" oraz polską flagą... po czym podarł go i rzucił na ziemię! Okazało się, że to nie kochany &lt;span style="font-style: italic;"&gt;face&lt;/span&gt; Sin Cara, tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;heel&lt;/span&gt;, który się pod niego podszył - zaraz zresztą ściągnął maskę, żeby nie było wątpliwości. Zaczął nabijać się z publiczności (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ha ha, you fools, you thought I was Sin Cara!&lt;/span&gt;) i zaczął monolog, który publika - zgodnie z wrestlignową tradycją - zaczęła prędko kontrapunktować chóralnymi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;WHAAAAT?!&lt;/span&gt; Publiki, swoją drogą, obawiałem się najmocniej jako elementu całego spektaklu, ale nie było źle; jasne, szczególnie z początku wiele osób nie wiedziało za bardzo, jak się zachować - reakcje ograniczały się do bicia braw po co lepszych akcjach - ale później wszyscy nieco wyluzowali i zaczęli też buczeć, kiedy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;heel&lt;/span&gt; wygrywał, lub wznosić okrzyki. Okrzyki te rzadko rozprzestrzeniały się na całą salę, ale inicjatywa była - w przyszłości może więc być tylko lepiej! Fani przygotowali nawet nieco transparentów, więc naprawdę nie było źle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odbył się też &lt;span style="font-style: italic;"&gt;divas match&lt;/span&gt; - solidnie zbudowana Kanadyjka Natalya kontra filigranowa Alicia Fox - ale był niestety nieco na pół gwizdka. Natalya starała się dorzucić do meczu nieco aktorstwa, ale nie doczekała się solidnej odpowiedzi ze strony Fox i przez to cały efekt padł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym większym wydarzeniem wieczoru był mecz celtyckiego wojownika Sheamusa z Brytyjczykiem Wadem Barrettem. Sheamus i Barrett to bardzo solidni zawodnicy, więc było na co popatrzeć; mecz miał też niezłą choreografię i budowanie napięcia, więc Barrett miał już Shameusa w swoim kończącym rzucie, ale ten się nie dał i wyprowadził własny firmowy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;brogue kick&lt;/span&gt;, który jednak nie trafił... i tak dalej, i tak dalej. Shameus ociekał aż charyzmą i wykorzystał chyba wszystkie swoje ikoniczne manewry, a do tego po wygranym meczu podszedł do fanów, pozował do zdjęć, rozdawał autografy, przybijał piątki... kochał widzów, jednym słowem, i widzowie też go za to kochali. Został na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ringside&lt;/span&gt; tak długo, że aż musieli puścić mu jeszcze raz jego temat muzyczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydarzeniem wieczoru była dla mnie zdecydowanie walka Randy'ego Ortona z Codym Rhodesem. Rhodes zrobił coś, czego było zdecydowanie za mało podczas tego wydarzenia - wyszedł na ring i zrobił klasyczne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;heel promo&lt;/span&gt; zaczynające się od &lt;span style="font-style: italic;"&gt;well, it's time to ask the question; how many of you people in Poland can actually understand English?&lt;/span&gt; Cody jest bardzo dobrym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;heel&lt;/span&gt; i charakterystycznym aktorem; mówi w wyjątkowo nienaturalny sposób i pasuje to doskonale do jego roli; zaczął się więc przechwalać, odpowiedział na okrzyki "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Cody sucks!&lt;/span&gt;" klasycznym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cheap heat&lt;/span&gt; "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Well I don't suck; Poland sucks!&lt;/span&gt;" Miałem masę radochy, oczywiście, a kiedy publika już go odpowiednio wygwizdała, głośniki zaczeły grać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Voices&lt;/span&gt; i na rampę wszedł Randy Orton.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze strony publiczności nastąpił jeden ryk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W górę poleciały transparenty, rozpoczęło się skandowanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;RKO&lt;/span&gt; - nazwy kończącego manewru Ortona - i naprawdę było już o krok od rzucania mu do stóp bielizny. Orton to jednak jedna z największych gwiazd! Lubię go, ale Cody'ego Rhodesa lubię jednak trochę bardziej; tak czy inaczej, mecz był super i Orton zademonstrował, na co go stać. Orton ma nieco ascetyczny styl, więc przyjemnie oglądało się jego ciosy; klasyczny powerslam w jego wykonaniu był szaleńczo efektowny, a wieńczące przedstawienie RKO było równie satysfakcjonujące, co zawsze. Randy trochę pogwiazdorzył po meczu - błyskał zębami, prężył mięśnie, pozdrawiał publikę - ale jest w końcu gwiazdą, ma do tego prawo!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głównym wydarzeniem wieczoru miała być walka Marka Henry'ego - wielkiego Afroamerykanina "łamiącego" przeciwnikom nogi - z Big Showem, równie wielkim zapaśnikiem. Obaj panowie są chyba w kategorii od dwustu kilo wzwyż, więc mecz przypominał kolizję morskich krążowników; nie jest to dokładnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;my cup of tea&lt;/span&gt;. Zaczęli od odrobiny humoru - Henry wyglądał, jakby chciał przesłać całusa publiczności, ale na dźwięk jej buczenia zamienił gest w urocze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kiss my ass&lt;/span&gt;; Big Show zaś pokręcił nieco tyłkiem przed wejściem na ring, co może normalnie nie jest aż tak zabawne, ale kiedy robi to taki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;a giant of a man&lt;/span&gt;? Czyste złoto. Mecz szczególnie nie porywał - Henry jako &lt;span style="font-style: italic;"&gt;heel&lt;/span&gt; za często, jak na mój gust, uciekał z ringu - ale skończył się przynajmniej efektownie, kiedy Henry został zdyskwalifikowany za uderzenie krzesłem, a &lt;span style="font-style: italic;"&gt;heels&lt;/span&gt; z poprzednich części widowiska wdarli się na ring, żeby dodatkowo dokopać Big Showowi. Oczywiście, nasz dobry olbrzym został uratowany przez równie nagle przybyłych Sheamusa i Ortona, wszyscy więc mogli rozejść się do domów ze spokojem ducha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WWE Smackdown w Gdańsku było solidnym widowiskiem; zawodnicy starali się, a spotkania były interesujące. Jak na mój gust, zdecydowanie za mało było jednak mówienia; brakowało mi i komentarza, i odpowiednich &lt;span style="font-style: italic;"&gt;promos&lt;/span&gt; ze strony większości zawodników. Cody Rhodes naprawdę się na tym tle wybił, ale Cody to swój gość, czyta komiksy Marvela i w ogóle. Może faktycznie obawiali się, że publika nie zrozumie? Zostałem teraz z przyjemnymi wspomnieniami, miłą świadomością bycia częścią pierwszej gali WWE w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Polsce&lt;/span&gt; oraz koszulką - wyjazd był więc naprawdę udany! Kiedy wrestling znowu zawita do Gdańska, pojadę jak nic - chociaż tym razem wykupię może tańsze miejsce, bo przekonałem się, że widoczność na Ergo Arenie jest naprawdę niezła.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-5964346125350939617?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/5964346125350939617/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/11/wwe-smackdown-w-gdansku_12.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/5964346125350939617'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/5964346125350939617'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/11/wwe-smackdown-w-gdansku_12.html' title='WWE Smackdown w Gdańsku!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-6884532914969073512</id><published>2011-10-19T22:36:00.004+02:00</published><updated>2011-10-19T23:19:01.145+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dary losu'/><title type='text'>Z prawdziwą nagrodą!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-MPj8DFKEMlM/Tp86MrmpuRI/AAAAAAAAEJA/s9YT8GqhqtI/s1600/duckbillion.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 235px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-MPj8DFKEMlM/Tp86MrmpuRI/AAAAAAAAEJA/s9YT8GqhqtI/s400/duckbillion.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5665310845793057042" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Czuję się hojny, a poza tym przydałoby mi się nieco więcej wolnego miejsca na półkach - macie więc całkowicie realną szansę wygrać książkę! Jeśli macie chrapkę na anglojęzyczną wersję jednej z nowszych książek Stephena Kinga, przebrnijcie przez mój bełkot poniżej i weźcie się za zgadywanie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzicie, przyszedł w moim komiksowym hobby moment taki, że poczułem się już ogólnie otrzaskanym fanem i postanowiłem wejść głębiej w detale. Dużo głębiej. Oznacza to ni mniej, ni więcej, a tyle, że ściągam właśnie z sieci dziesiątki gigabajtów skanów ze wszystkimi występami jednej z moich ulubionych postaci: od lat sześćdziesiątych aż po zeszyty, które ledwie co pojawiły się na rynku. Pytanie jest zatem proste: jaka to może być postać? Być może znacie moje gusta, być może nie - podpowiem więc, że przygody tej postaci są publikowane przez młodsze z dwóch wielkich wydawnictw komiksowych oraz że postać ta nie jest kompletnie drugoplanowa: zdarzało się jej mieć serie wychodzące przez sto lub więcej zeszytów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do zgadywania zapraszam w komentarzach; jeden strzał na osobę, w ewentualnych anonimowych komentarzach wpiszcie też jakiegoś nicka! W razie kilku celnych trafień książka trafi do osoby, której komentarz będzie figurował wyżej. Powodzenia!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-6884532914969073512?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/6884532914969073512/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/10/z-prawdziwa-nagroda.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6884532914969073512'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6884532914969073512'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/10/z-prawdziwa-nagroda.html' title='Z prawdziwą nagrodą!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-MPj8DFKEMlM/Tp86MrmpuRI/AAAAAAAAEJA/s9YT8GqhqtI/s72-c/duckbillion.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-4674445851333739584</id><published>2011-10-09T18:09:00.005+02:00</published><updated>2011-10-10T01:59:43.478+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kup pan grę na steamie'/><title type='text'>Portal 2</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-gaAE5UMD7o0/TpG2_SMvX9I/AAAAAAAAEIo/dCYJP2NzrS0/s1600/portal2_pc.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 250px; height: 342px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-gaAE5UMD7o0/TpG2_SMvX9I/AAAAAAAAEIo/dCYJP2NzrS0/s400/portal2_pc.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661507404914712530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Chciałem spróbować tej gry już od dłuższego czasu, ale zaporowa cena skutecznie mnie do tego zniechęcała. Steam to jednak Steam, i każdy tytuł zostaje w końcu przeceniony! 10 Euro to nie taka zła cena jak za całkiem w końcu świeżą produkcję, wysupłałem więc nieco krwawicy i wziąłem się za ściąganie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Portal 2 to sequel gry z roku 2007 - gry wyjątkowo dobrej, dodajmy, i to takiej, która trafiła w gusta internetowej społeczności na tyle, że stała się bezdenną studnią &lt;span style="font-style: italic;"&gt;memes&lt;/span&gt; i aluzji. Był taki czas, kiedy trudno było nie wpaść w sieci na powtarzaną jak mantrę frazę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;the cake is a lie&lt;/span&gt;, na pełne hiperbolizowanej miłości wzmianki o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;companion cube&lt;/span&gt; czy też na przeuroczą pioseneczkę &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Y6ljFaKRTrI"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Still Alive&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, która towarzyszyła napisom końcowym gry. Koncept gry był bardzo prosty: gracz budził się w sterylnym ośrodku badawczym składającym się z ciągów niemal identycznych komór, otrzymywał do ręki urządzenie pozwalające tworzyć na ścianach tytułowe portale i, pod czujnym spojrzeniem władającej kompleksem sztucznej inteligencji, miał przy użyciu tychże portali rozwiązywać serie zagadek opartych głównie o rozumienie fizyki. Rozwiązywanie zagadek było przyjemne, a dodatkowym atutem gry był jej specyficzny, lawirujący pomiędzy komedią a horrorem nastrój. GLaDOS - ta wszechwładna sztuczna inteligencja - była bowiem w stosunku do gracza wyjątkowo kłamliwa i obraźliwa, i bardzo szybko stawało się jasne, że po zakończeniu testów pozbędzie się biegającego po komorach testowych królika doświadczalnego w bardzo radykalny sposób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko to zdobyło &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Portalowi&lt;/span&gt; rzesze fanów, ale i ta produkcja nie była pozbawiona wad: jako główną wymieniano przeważnie jej długość. Ukończenie zabawy zajmowało góra kilka godzin; pamiętam nawet, że podczas późnego etapu jakiejś imprezy Vlad - z drobnymi tylko podpowiedziami - przebił się przez nią całą w czasie poniżej dwóch godzin. Tak krótka rozgrywka była spowodowana tym, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Portal&lt;/span&gt; stanowił tylko jeden z elementów tak zwanego Orange Box - sprzedawanego łącznie pakietu gier firmy Valve (o ile dobrze pamiętam, były to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Half-Life 2&lt;/span&gt; wraz z pierwszym rozszerzeniem, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Portal&lt;/span&gt; oraz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Team Fortress 2&lt;/span&gt;). Generalnie gra została jednak obsypana pochwałami, a dodatkowym smaczkiem były sugestie twórców, że jest ona (w nieujawniony jeszcze sposób)&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;fabularnie powiązana z serią-matką &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Half-Life&lt;/span&gt; - wyjątkowo sprawnie zrealizowanym thrillerem science-fiction.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedawno &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Portal&lt;/span&gt; doczekał się części drugiej. Jak wygląda ona w porównaniu z poprzedniczką?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stawiając od razu kawę na ławę - to solidna i dopracowana gra, która jednak nie wytrzymuje porównania z oryginałem. Jest dłuższa, posiada nowe elementy zagadek, słyszymy w niej więcej postaci... i paradoksalnie sprawia to, że zapada się pod własnym ciężarem. Pozwólcie, że skupię się się teraz na rozwinięciu tej opinii.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-WHUhEPZQa_w/TpG2_kn2nZI/AAAAAAAAEI4/XTSJghGVKwc/s1600/portal_2_gc2010_ss1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 225px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-WHUhEPZQa_w/TpG2_kn2nZI/AAAAAAAAEI4/XTSJghGVKwc/s400/portal_2_gc2010_ss1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661507409860271506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Rdzeń gry pozostał ten sam - gracz przemierza kolejne komory testowe, robiąc użytek ze swych szarych komórek oraz trzymanego w łapach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;portal gun&lt;/span&gt; - ale zagadki wydają się mniej pociągające, niż w przypadku części pierwszej. Najbardziej rzuca się w oczy ograniczenie powierzchni, do których można "przykleić" stanowiące naszą główną zabawkę portale - zazwyczaj jest to dobrze poniżej dziesięciu procent powierzchni ścian. Taka decyzja dużo bardziej kierunkuje myślenie gracza; widać z miejsca, gdzie dokładnie można postawić portale, trzeba tylko pomyśleć, w jakiej kolejności. Albo nawet gorzej - nie widać, gdzie można postawić portal, dlatego też gra zamienia się w trójwymiarową odmianę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hidden objects game&lt;/span&gt;, gdzie łazimy po ogromnej komorze szukając tego utęsknionego interaktywnego panelu ściany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problematyczne - ale to już z pewnością bardzo subiektywna ocena - jest też włączenie do gry innych postaci, niż milcząca protagonistka i nadzorująca testy mordercza GLaDOS. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sequel&lt;/span&gt; pozwala graczowi posłuchać - bądź wejść w interakcję - z dwoma dodatkowymi postaciami pierwszego planu: Wheatleyem, konkurencyjną wobec GLaDOS sztuczną inteligencją, oraz Cavem Johnsonem, konstruktorem i założycielem całego ośrodka, w którym toczy się akcja gry. Unikając spoilerów powiem jedynie, że spowodowało to przejście tonacji scenariusza w czystą farsę. Nie jest to koniecznie zła rzecz - wszyscy lubimy się pośmiać - ale brakowało mi tutaj dwuznacznej subtelności relacji z GLaDOS z części pierwszej. Tamta gra również była humorystyczna, ale humor ten przyjmował o wiele mroczniejsze oblicze, kiedy rozważyło się mające miejsce wydarzenia w kontekście rzeczywistości serii &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Half-Life&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyglądało to mniej więcej tak: świat przeszedł trwającą całe siedem godzin wojnę z obcą rasą, został zniewolony pod jej totalitarnym reżimem, a ludzkość była poddawana relatywnie łagodnej, ale systematycznej eksterminacji. Główna bohaterka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Portalu&lt;/span&gt; dzierżyła z kolei w rękach broń, która mogła odmienić losy tego konfliktu... ale była uwięziona gdzieś w ukrytym pod gruzami miast podziemnym kompleksie, poddawana bezsensownym testom przez szaloną sztuczną inteligencję. I tak klaustrofobiczna atmosfera stawała się jeszcze bardziej duszna, kiedy pomyślało się, że protagonistka jest najprawdopodobniej jedną z niewielu ocalałych po wojnie - i tym, że nawet po potencjalnej ucieczce nie ma już właściwie świata, do którego może wrócić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Portal 2&lt;/span&gt; poszedł w zupełnie innym kierunku; twórcy ogłosili, że rozdzielają go fabularnie z serią &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Half-Life&lt;/span&gt; i przeszli w tonację czysto komediową. To nadal intensywna przygoda, ale na pewno nie tak mroczna jak oryginał. Postawmy sprawę następująco: kiedy jest się uwięzionym z jedną szaloną osobą - mamy horror. Kiedy z trójką - robi się z tego slapstickowa komedia. Szczególnie, że humor nowych postaci bywa bardzo różny pod względem klasy; Wheatley ma być najwyraźniej zabawny, ponieważ mówi z brytyjskim akcentem, Cave Johnson jest z kolei &lt;span style="font-style: italic;"&gt;crazy... FOR SCIENCE!&lt;/span&gt;, a to jest sztampa, która jest nużąca już od kilku dobrych lat. Nie znaczy to, że nie trafiają im się dobre kwestie - ale nie jest to już stale wysoki poziom GLaDOS z oryginału.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-nQIrMlGFLcY/TpG2_YXXsYI/AAAAAAAAEIw/yIuDh4ruqTM/s1600/portal2_01.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 225px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-nQIrMlGFLcY/TpG2_YXXsYI/AAAAAAAAEIw/yIuDh4ruqTM/s400/portal2_01.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661507406569910658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tyle, jeśli chodzi o wady - przejdźmy więc do przyjemniejszej części recenzji! Podobały mi się nowe elementy zagadek: żele o różnych właściwościach, którymi należało pokrywać powierzchnie poziomów, czy lasery, których promienie trzeba było kierować do celu przy wykorzystaniu portali oraz pryzmatów. Promienie te zastąpiły odbijające się kule energii z części pierwszej; to dobra decyzja, gdyż manipulowanie nimi jest o wiele szybsze oraz przynosi więcej satysfakcji. Sieć laserów pokrywająca dane pomieszczenie jest dużo milsza dla oka, niż powoli dryfująca w powietrzy błyszcząca kulka - która albo doleci do odpowiedniego czujnika, albo nie. Z laserami wszystko było widoczne z miejsca!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żele to z kolei całkowicie nowy element zabawy. Na niektórych poziomach znajdują się wylotu rur, które plują kolorowymi substancjami; wystarczy umieścić w pobliżu wylotu portal, by wyrzygiwane przezeń żele przenieść do innego segmentu poziomu. Trzy dostępne ich rodzaje - niebieski, czerwony oraz biały - służą, odpowiednio, jako trampolina, pas przyspieszający bieg oraz modyfikator powierzchni - z nieinteraktywnej na interaktywną, na której możemy przykleić portal. Posługiwanie się żelami jest przyjemne, ale straszliwie proste - jeśli mamy długą prostą, należy ją pokryć żelem przyspieszającym, abyśmy mogli nabrać rozpędu; jeżeli samotną platformę, to wypada przerobić ją na niebieską trampolinę. Białym żelem można zaś po prostu sikać wszędzie dookoła. Wyzwania byłyby ciekawsze, gdyby ich rozwiązania nie były aż tak oczywiste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostałe nowe elementy - mosty z litego światła oraz kolumny posiadające własną grawitację - również sprawdzają się bardzo dobrze, szczególnie w kilku sekwencjach, gdy można wykorzystać je nieco bardziej kreatywnie, niż do prostego poruszania się. Mam jednak to samo zastrzeżenie: design poziomów jest na tyle oczywisty, że zabawa przypomina bardziej układanie klocków Lego dokładnie zgodnie z dostarczoną instrukcją, niż składanie konstrukcji własnego autorstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo podobała mi się też finałowa sekwencja, która była faktycznie pomysłowa i szalenie efektowna. Nie chcę jej zdradzać, ale jeśli czujecie ciekawość, a nie zależy Wam na spoilerach, zaznaczcie poniższy fragment!  &lt;span style="background: none repeat scroll 0% 0% black;color:black;" &gt;Otóż widzicie, podczas finałowego pojedynku głównej bohaterki z Wheatleyem ten ostatni już niemal zwyciężył, protagonistka leży już ledwie żywa, ośrodek badawczy wali się dookoła nich... i nagle jedna z odpadających płyt sufitu odsłania księżyc w pełni. Wheatley woła coś w rodzaju &lt;i&gt;your human moon won't help you!&lt;/i&gt;, ale oczywiście należy właśnie wziąć księżyc na celownik swego &lt;i&gt;portal gun&lt;/i&gt;, umieścić jeden portal na księżycu, drugi pod Wheatleyem... i obserwować, jak sztuczna inteligencja zostaje wyssana w kosmos. Podobnie jak wiele rzeczy w grze - było to super, ale mogło być jeszcze lepsze bez tłukącej po głowie podpowiedzi ze strony twórców.&lt;/span&gt; Koniec spoilerów tutaj!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grafika, udźwiękowienie i sterowanie są naprawdę dopracowane; Valve to w końcu światowa klasa. Z ciekawostek - była to pierwsza gra FPP, którą przeszedłem przy pomocy pada od XBoxa 360 (dziękuję, św. Joanno!) i nie miałem z tym absolutnie żadnych problemów. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Portal 2&lt;/span&gt; posiada również tryb kooperacyjny, ale nie było mi dane się nim pobawić - z siostrą nie pogram, gdyż brakuje opcji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;split-screen&lt;/span&gt; (która w konsolowych wersjach jest, więc to niestety haniebnie położono tylko na PC), a nikt z moich steamowych znajomych nie posiada własnej kopii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Portal 2&lt;/span&gt; jest dużo dłuższy, niż oryginał, ale to paradoksalnie jego słabość. Elementy, które były siłą części pierwszej, teraz wydają się być zwyczajnie rozsmarowane zbyt cienko. I co z tego, że gra jest dłuższa, skoro spora część jej czasu to iluzoryczna długość wymuszona dreptaniem z jednego kąta ogromnej hali na drugi lub poszukiwaniem w niej tego jednego, ukrytego interaktywnego panelu? To nadal dobra gra - jak mówiłem wcześniej, firma Valve to jednak marka sama w sobie - ale gdybym kupił ją w pełnej cenie, z pewnością czułbym się orżnięty. Nowe elementy zagadek są interesujące, ale same zagadki są bardzo prostolinijne; scenariusz, chociaż dobry &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;i porządnie zagrany, jest już przekombinowany pod względem części pierwszej i odchodzący w zupełnie inne rewiry nastroju. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Portal 2&lt;/span&gt; to po prostu technicznie adekwatny następca fenomenalnego tytułu; solidny, ale w żadnym razie nie perełka na miarę oryginału. Gdybym - wzorem portali recenzenckich - miał ocenić tę grę w skali procentowej, dałbym jej bycze...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:180%;" &gt;75%&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-4674445851333739584?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/4674445851333739584/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/10/portal-2_09.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/4674445851333739584'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/4674445851333739584'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/10/portal-2_09.html' title='Portal 2'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-gaAE5UMD7o0/TpG2_SMvX9I/AAAAAAAAEIo/dCYJP2NzrS0/s72-c/portal2_pc.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-7796280924547650357</id><published>2011-10-04T14:34:00.004+02:00</published><updated>2011-10-04T15:51:34.479+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><title type='text'>The New 52! (11-15)</title><content type='html'>Mało motywującym doznaniem było dla mnie ostatnio to, że pewnego wieczora wziąłem się za lekturę zaległych zeszytów Marvela. Cóż tu dużo mówić, jak do tej pory najlepsze tytuły nowej pięćdziesiątki dwójki dociągały najwyżej do połowy poziomu najlepszych - moim zdaniem -  marvelowskich produkcji. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ANYhoo&lt;/span&gt;, poszukajmy pereł w najnowszej ofercie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Detective Comics Comics&lt;/span&gt; (nudzi Was ten żart? mnie ani trochę!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Numer 11: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Swamp Thing&lt;/span&gt; (Scott Snyder, Yanick Paquette)&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-IR5oVxQUbcw/Ton7RyOHw7I/AAAAAAAAEHY/jwDBY-PFChc/s1600/swamp-thing-vol-5-1_final-cover-artboxart_160w.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 160px; height: 247px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-IR5oVxQUbcw/Ton7RyOHw7I/AAAAAAAAEHY/jwDBY-PFChc/s400/swamp-thing-vol-5-1_final-cover-artboxart_160w.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659330689725088690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Swamp Thing&lt;/span&gt; to postać dosyć skomplikowana, jeśli wziąć pod uwagę mnogość interpretacji tytułowego bohatera. Zgodnie ze wczesnymi komiksami, nazywa się on Alec Holland i jest botanikiem - a właściwie był, gdyż w wyniku laboratoryjnego wypadku wpadł do bagna razem z tajemniczą formułą biochemiczną, nad którą pracował; w rezultacie przeistoczył się w półroślinnego superherosa. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pretty standard comic book stuff&lt;/span&gt;. Pewnego pięknego dnia serię przejął Alan Moore, wielka komiksowa sława; Moore postanowił, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pretty standard comic book stuff&lt;/span&gt; nie spełnia jego oczekiwań i przyprawił nieco postać po swojemu: obwieścił, że Holland zginął w wyniku wypadku, a to, co wstało z bagien, to po prostu ożywione rośliny - którym tylko wydaje się, że są Hollandem, i które powoli orientują się, że ich śladowa ludzka świadomość to w istocie fikcja. Pod opieką kolejnych autorów postać robiła się coraz bardziej zamotana, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;who cares&lt;/span&gt;, mamy tutaj nowy numer #1!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Seria nawiązuje nieco do wcześniejszych interpretacji Swamp Thing, ale robi to nienachalnie; wszystko, co powinniśmy wiedzieć, jest podane w porządnie napisanych dialogach. Najnowszy Alec Holland to zupełnie inna postać, niż Swamp Thing; przez pewien czas współdzielili co prawda ciało i umysł, jednak dla Hollanda wszystko to było jak senny koszmar. Dobry doktor stara się teraz zbudować nowe życie - pracuje przy wycince drzew - gdy nagle pojawia się Superman. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Man of Steel&lt;/span&gt; pragnie zasięgnąć ekspertyzy Hollanda w sprawie tajemniczych, masowych śmierci zwierząt, które odnotowano ostatnio na świecie, ale doktor odcina się twardo od jakiegokolwiek &lt;span style="font-style: italic;"&gt;superhero business&lt;/span&gt;. Poza tym, zostajemy uraczeni kilkoma sekwencjami dziwnych zdarzeń - poza wspomnianymi masowymi śmierciami zwierząt mamy też na przykład szkielet mamuta znikający tajemniczo z wykopalisk oraz parę innych smaczków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Efektowne, ale zarazem w dziwny sposób kameralne; do tego bardzo sprawnie napisane i solidnie narysowane.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-e9BIu3cV5bQ/Ton-u41lzAI/AAAAAAAAEHo/fg2VsOmMrTI/s1600/kask.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 250px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-e9BIu3cV5bQ/Ton-u41lzAI/AAAAAAAAEHo/fg2VsOmMrTI/s400/kask.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659334488252337154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nie wiem, dlaczego, ale kiedy tylko widzę faceta w roboczym kasku, to komiks &lt;span style="font-style: italic;"&gt;in question&lt;/span&gt; ma tajemniczą tendencję do bycia dobrym! Rzućcie też okiem na nowy strój Supermana; poznaliście, że jest nowy? Zrezygnowano z majtek na spodniach, zmieniono nieco detali i zadecydowano, że będzie to bardziej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;armor&lt;/span&gt; niż &lt;span style="font-style: italic;"&gt;costume&lt;/span&gt;. Powiem szczerze, majtki na spodniach parodiowano już od dekad i są na swój sposób rozczulające i ikoniczne; trochę mi ich w tym nowym imidżu brak, ale - znając życie - wrócą za rok. Wracając do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Swamp Thing&lt;/span&gt;, podobał mi się styl autora; dialogi są nasycone ciekawostkami i interesującymi obserwacjami, ale nie do tego stopnia, by brzmiało to nienaturalnie i przypominało wertowanie Wikipedii.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-aT-voyTkwE8/Ton-u9rw4sI/AAAAAAAAEHg/Wztjak0bues/s1600/violence.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 250px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-aT-voyTkwE8/Ton-u9rw4sI/AAAAAAAAEHg/Wztjak0bues/s400/violence.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659334489553298114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Podoba mi się też klasyczny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;reluctant hero&lt;/span&gt; i intryguje mnie tajemnica, wokół której kręci się fabuła... mogę więc śmiało powiedzieć, że pierwszy numer &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Swamp Thing&lt;/span&gt; zostawił po sobie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ciepłe&lt;/span&gt; uczucia. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;I'll be back for the second issue!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Numer 12: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Animal Man&lt;/span&gt; (Jeff Lemire, Travel Foreman)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-eWukFbjUgPk/TooH3HJZ-sI/AAAAAAAAEHw/2q7pc1WhABE/s1600/animal-man-1-cover.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 150px; height: 232px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-eWukFbjUgPk/TooH3HJZ-sI/AAAAAAAAEHw/2q7pc1WhABE/s400/animal-man-1-cover.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659344525137148610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;To chyba najlepsza do tej pory okładka z nowego DC; &lt;a href="http://images.wikia.com/marvel_dc/images/c/c4/Animal_Man_Vol_2_1_Textless.jpg"&gt;tutaj&lt;/a&gt; jest w nieco większej rozdzielczości!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;oh man oh man oh man, that was so very good!&lt;/span&gt; Cofam to, co powiedziałem z początku wpisu o rozczarowujących jak do tej pory komiksach DC; nowy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Animal Man&lt;/span&gt; to właśnie ta perła, której szukałem. Trudno mi o nim nawet pisać, bo jestem rozdarty pomiędzy chęcią podzielenia się wrażeniami a ryzykiem zepsucia fabuły dla Was - postaram się więc ograniczyć spoilery do minimum!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Animal Man to bohater o mocach, które brzmią jak wygrzebane z dna beczki: może on tymczasowo przyjąć atrybuty dowolnego zwierzęcia, które istnieje w ziemskiej sieci morfogenetycznej. Gdyby więc postać miała zdobyć popularność dzięki samym mocom, długa byłaby przed nią droga; na szczęście, ktoś w historii Animal Mana bardzo trafnie zaczął pisać go przede wszystkim jako normalnego, sensownie myślącego ojca rodziny, dla którego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;superheroing&lt;/span&gt; to właściwie tylko hobby. Dodało to postaci mnóstwo ciepła i głębi - i wszystko to jest jak najbardziej zachowane w nowej jej inkarnacji!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kreska jest rewelacyjna; to trochę szkicowy, momentami ascetyczny styl, który dryfuje w kierunku konwencji realistycznych - ale wciąż z zachowaniem odpowiedniej ekspresyjności. Kolorystyka jest stonowana, postaci wyglądają jak ludzie - świat nie jest zaludniony przez samych kulturystów i seksbomby - a rozkład i planowanie paneli stanowią klasę same w sobie. Zawieszę może jedną z otwierających sekwencji:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-d0anLCYcHxY/TooLc6B_jvI/AAAAAAAAEH4/G_lA7x-4cuA/s1600/animal.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 250px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-d0anLCYcHxY/TooLc6B_jvI/AAAAAAAAEH4/G_lA7x-4cuA/s400/animal.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659348472986308338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Taka domowa scena to jedno oblicze stylu tego rysownika (Travel Foreman - muszę zapamiętać!); inne widzimy w sekwencji akcji, jeszcze inne w sekwencji nocnego koszmaru naszego bohatera... i wszystkie są fenomenalnie dopasowane do opowiadanej historii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fabuła? Rozpoczynamy od strony samego tekstu; to wywiad z Animal Manem, który gładko wprowadza czytelnika w to, kim właściwie jest ta postać. Stamtąd gładko przechodzimy do rysowanej już rozmowy naszego bohatera z żoną; zastanawia się on, czy nie wyszedł w wywiadzie na buca, żona zaś sugeruje mu, że odrobina &lt;span style="font-style: italic;"&gt;superheroing&lt;/span&gt; wcale by mu nie zaszkodziła - zrobiłby się może mniej spięty. Traf chce, że do kuchni wpada akurat ich syn z wiadomością, że jakiś facet trzyma na muszce oddział lokalnego szpitala - Animal Man wskakuje więc w kostium i rusza do akcji. Mamy tu naprawdę wszystko: superbohaterów, trochę rodzinnej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;soap opera&lt;/span&gt; i autentyczny horror - ale nic więcej nie zdradzę. Jak do tej pory - jeśli mielibyście przeczytać wyłącznie jeden komiks z nowego DC, niech będzie to właśnie ten.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiecie być może: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ależ Zamaskowany Anglisto, nie poszczaj się tylko z ekscytacji!&lt;/span&gt; Ja wtedy odpowiem, że chyba się faktycznie poszczam, bo ten komiks jest aż &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tak&lt;/span&gt; dobry. Uczucia: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ciepłe&lt;/span&gt;, oczywiście!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczęśliwa trzynastka: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Men of War&lt;/span&gt; (Ivan Brandon, Tom Derenick)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-v_PB8aHv6w4/TooPlPch_KI/AAAAAAAAEIA/sXnsRs0gfuY/s1600/Men-of-War_Full_1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 256px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-v_PB8aHv6w4/TooPlPch_KI/AAAAAAAAEIA/sXnsRs0gfuY/s400/Men-of-War_Full_1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659353014220225698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Men of War&lt;/span&gt; to throwback do czasów komiksów wojennych, których bohaterami - zamiast facetów w maskach - byli dzierżący karabiny faceci w hełmach i wojskowych buciorach. To bardzo godna szacunku próba przypomnienia, że komiksy jako medium sprawdzają się nie tylko w przypadku superbohaterów i science-fiction - dobrze radzą sobie też fabuły sensacyjne, kryminalne, lub - jak w tym przypadku - wojenne. Cieszę się więc, że taki wojenny komiks powstał... z tym tylko, że jest on bliżej tradycji zamaskowanych herosów, niż myślałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko jest tutaj tak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;macho&lt;/span&gt;, że muszę czytać ze ścierą w ręce i okresowo wycierać klawiaturę z kapiącego na nią testosteronu. Spójrzcie chociaż na te dialogi:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gE1a35lYb3k/TooSn3t9tTI/AAAAAAAAEII/Xh-HL4IU08U/s1600/machomachoman.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 395px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-gE1a35lYb3k/TooSn3t9tTI/AAAAAAAAEII/Xh-HL4IU08U/s400/machomachoman.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659356357925385522" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Cóż można tu powiedzieć o fabule? Rock, nasz protagonista (Sgt. Rock był bohaterem popularnego komiksu, ten jest - o ile się orientuję - jego potomkiem), idzie na wojnę. Skacze tam na spadochronie, strzela i wymienia twardzielskie uwagi z kolegami z oddziału. Wszystko to - wzorem starych komiksów - podane jest w otoczce militarnego żargonu i skrótów, które są jednak pomocnie wytłumaczone w ramkach. Wiecie na przykład, co to jest HVT? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;High Value Target&lt;/span&gt;, poinformował mnie komiks. Wstawki tego rodzaju mają jakiś osobliwy urok; czytając je, człowiek ma odrobinę wrażenie, że został właśnie dopuszczony do jakiejś specjalistycznej, tajemnej wiedzy tajemnego Zakonu Macho. Taka w końcu ich rola!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komiks sprawdzałby się pewnie jeszcze lepiej, gdyby nie zachwianie wojenną rzeczywistością przez nagłe pojawienie się Supermana (chyba - nie jesteśmy do końca pewni). Jasne, jego interwencja przedstawiona jest z punktu widzenia normalnego człowieka czy szeregowego żołnierza - jest to po prostu przerażająca, pędząca smuga czerwieni - ale wolałbym chyba &lt;span style="font-style: italic;"&gt;straight-up war comic&lt;/span&gt; niż wiązanie wszystkiego w jedno uniwersum, gdzie obowiązkowo musi błysnąć jakiś superheros. Poza główną historią, tytuł posiada też krótką &lt;span style="font-style: italic;"&gt;back-up feature&lt;/span&gt; w postaci odcinkowego komiksu o Navy SEALs, który dla odmiany jest zagrany kompletnie na czysto - to trochę propagandowa, trochę edukacyjna historia o misji na Bliskim Wschodzie. Propagandowa jednak nie w sensie "czas spuścić wpierdziel szmatogłowym", a raczej "to ważne, żebyśmy wszyscy się szanowali, tak jak nasze dzielne chłopaki za oceanem". Zeszyt jako całość nie jest zły, ale nie ma też w sobie nic, co tak naprawdę mogło by mnie skłonić do sięgnięcia po kolejny. To chyba encyklopedyczna definicja &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;letnich&lt;/span&gt; uczuć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Numer 14: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;OMAC&lt;/span&gt; (Ketih Giffen oraz Dan Didio, którzy w jakiś magiczny sposób zajmują się wspólnie i pisaniem, i rysowaniem!)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5zmDvQow29Q/ToopUsDMTbI/AAAAAAAAEIQ/ouCm2R-Jp44/s1600/DC-OMAC-0001-cover-192x300.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 192px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-5zmDvQow29Q/ToopUsDMTbI/AAAAAAAAEIQ/ouCm2R-Jp44/s400/DC-OMAC-0001-cover-192x300.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659381317143121330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;OMAC to dziwne zwierzę. Imię bohatera rozwija się do szałowego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;One Man Army Corps&lt;/span&gt;, a tytuł świecił triumfy w latach '70 pod sterami legendy komiksowego środowiska - Jacka Kirby'ego, współautora między innymi postaci Hulka czy Fantastycznej Czwórki. OMAC to wszechpotężny cyborg, który działa pod komendą świadomego satelity o desygnacji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Brother Eye&lt;/span&gt;; satelita ten namierzył bowiem szarego pracownika biurowego, którego od tej pory zmienia okresowo w OMACa i wysyła na rozmaite misje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie są najogólniejsze założenia postaci i do tego sprowadza się też fabuła pierwszego zeszytu serii - OMAC, sterowany przez Brother Eye, przebija się do podziemi tajemniczego projektu Cadmus, gdzie dzieją się dziwne rzeczy - złożoną, osobliwą maszynerię obsługują istoty, które chyba nie są ludźmi, a cały kompleks chroniony jest przez surrealistyczne potwory. Koniec końców, OMAC dobiera się do sprzętu, po który przyszedł, i opuszcza bazę; już poza nią zmienia się ponownie w zwykłego, zdezorientowanego człowieka, który pamięta jedynie, że jeszcze przed chwilą był w biurze. Na szczęście, wiszący w przestworzach Brother Eye odzywa się do niczego i zaczyna tłumaczyć sytuację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komis to jeden wielki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;throwback&lt;/span&gt; do lat '70, a może nawet i '60. Kreska jest imitacją charakterystycznego stylu Jacka Kirby'ego, i powiedziałbym nawet, że to imitacja całkiem dobra. Spójrzcie:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xCe9ZlBhfZo/Tor9JcnFF9I/AAAAAAAAEIY/S8o1FFqN5bc/s1600/kirby.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 354px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-xCe9ZlBhfZo/Tor9JcnFF9I/AAAAAAAAEIY/S8o1FFqN5bc/s400/kirby.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659614220485203922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tak właśnie Kirby miał w zwyczaju rysować ludzi! Mistrz sprzed dekad uwielbiał też rysować skomplikowaną maszynerię, dziwaczne potwory, technomitologiczne bóstwa... i wszystko to wraca w nowym pierwszym numerze OMACa. Jeżeli chcecie zobaczyć komiks stylizowaną na lata '70 laurkę dla Kirby'ego, rzućcie okiem, ale poza urokiem ciekawostki nic nie przykuło tu na dłużej mojej uwagi. Uczucia zwyczajnie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;letnie&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Numer 15: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Batman &amp;amp; Robin&lt;/span&gt; (Peter  J. Tomasi, Patrick Gleason)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-FZiPpi2j3Bo/TosCT7GVM9I/AAAAAAAAEIg/D6T5dscraio/s1600/DC-BatR-0001-cover-193x300.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 193px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-FZiPpi2j3Bo/TosCT7GVM9I/AAAAAAAAEIg/D6T5dscraio/s400/DC-BatR-0001-cover-193x300.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659619898026177490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Batman i Robin powracają jako tytuł - młodociany Robin to nadal Damian Wayne, ale tym razem w rolę Batmana wciela się sam Bruce, jego ojciec. Para zalicza nieco standardowego tarcia: Damian nie rozumie obsesyjnego skupienia Bruce'a na przeszłości i śmierci rodziców (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;dla mnie to tylko zakurzone portrety&lt;/span&gt;, mówi, na co lokaj Alfred wcina się przeuroczo: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;z tym się nie zgodzę, nie ma na nich ani krztyny kurzu&lt;/span&gt;), Bruce z kolei zarzuca chłopakowi, że jest nierozważny i naraża życie przestępców - którzy może stoją po niewłaściwej stronie prawa, ale mordować ich nie wypada. Duet ratuje kawał Gotham przed skażeniem promieniowaniem, a wszystko to podane jest w sosie nowego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;status quo&lt;/span&gt;: w tle widzimy, że nieznany łotr zaciukał najwyraźniej Batmana Rosji, a komisarz Gordon nadal zgrywa przed podwładnymi, że Batman to tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;urban legend&lt;/span&gt;. Te właśnie elementy są, moim zdaniem, najsłabszą częścią zeszytu; niby to nowy, świeży Batman, ale jego rzeczywistość to misz-masz starych i nowych interpretacji i historii. Sama przygoda też była bardzo standardowa, więc zanim całe zamieszanie z reorganizacją uniwersum nie przebrzmi, trudno mi powiedzieć, by moje uczucia były inne, niż &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;letnie&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dosyć na dziś! Następnym razem Batwoman, Green Lantern oraz... Frankenstein?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-7796280924547650357?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/7796280924547650357/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/10/new-52-11-15.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7796280924547650357'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7796280924547650357'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/10/new-52-11-15.html' title='The New 52! (11-15)'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-IR5oVxQUbcw/Ton7RyOHw7I/AAAAAAAAEHY/jwDBY-PFChc/s72-c/swamp-thing-vol-5-1_final-cover-artboxart_160w.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-8776522483951183670</id><published>2011-09-28T21:03:00.002+02:00</published><updated>2011-09-28T21:12:25.161+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gabinet osobliwości'/><title type='text'>Dostałem mój pierwszy w życiu Nigerian scam e-mail!</title><content type='html'>Obecnie jednak jest on odpowiednio zmodyfikowany; zamieszczam tekst poniżej. Wiecie zapewne, ze to znany od lat przekręt, więc kiedy sam dostałem taką wiadomość, poczułem się w pełni uczestnikiem kultury globalnej wioski. Łezka się w oku kręci. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;And now, ladies and gentlemen...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;FROM:MR SIN WAI KIN.  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;E-mail: &lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" href="/?cmd=compose&amp;amp;to=mrsinwai@wss-id.org"&gt;mrsinwai@wss-id.org&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dear Friend,  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Let me start by introducing myself.I am Mr Sin Wai Kin Executive Director and Chief Financial Officer of the operations of the Hang Seng Bank Ltd.I have a secured business suggestion for you.Before the U.S and Iraqi war our client Major Fadi Basem who was with the Iraqi forces and also business man made a numbered fixed deposit for 18 calendar months, with a value of Thirty million United State Dollars ($30,000,000.00) only in my branch. Upon maturity several notice was sent to him, even during the war early this year.Again after the war another notification was sent and still no response came from him. We later found out that Major Fadi Basem and his family had been killed during the war in a bomb blast that hit their home. After further investigations it was also discovered that Major Fadi Basem did not declare any next of kin in his official papers including the paper work of his bank deposit. And he also confided in me the last time he was at my office that no one except me knew of his deposit in my bank.So,Thirty million United State Dollars($30,000,000.00)is still lying in my bank and no one will ever come forward to claim it.What bothers me most is that according to the laws of my country at the expiration 4 years the funds will revert to the ownership of the Hong Kong Government if nobody applies to claim the funds. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Against this backdrop, my suggestion to you is that I will like you as a foreigner to stand as the next of kin to Major Fadi Basem so that you will be able to receive his funds.  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;WHAT IS TO BE DONE:  I want you to know that I have had everything planned out so that we shall come out successful. I have contacted an attorney that will prepare the necessary documents that will back you up as the next of kin to Major Fadi Basem , all that is required from you at this stage is for you to provide me with your Full Names and Address so that the attorney can commence his job. After you have been made the next of kin, the attorney will also file in for claims on your behalf and secure the necessary approval and letter of probate in your favor for the move of the funds to an account that will be provided by you.There is no risk involved at all in the matter as we are going to adopt a legalized method and the attorney will prepare all the necessary documents. Please endeavor to observe utmost discretion in all matters concerning this issue.Once the funds have been transferred to your nominated bank account we shall share in the ratio of 60% for me, 40% for you Should you be interested please send me the following informations below,  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;1. Full names &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;2. Private phone number &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;3. Current residential address.  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I will prefer you reach me on my private email address below And finally after that i shall provide you with more details of this transaction.Your earliest response to this letter will be highly appreciated. E-mail: &lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" href="/?cmd=compose&amp;amp;to=mrsinwai@wss-id.org"&gt;mrsinwai@wss-id.org&lt;/a&gt;  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kind Regards,  Mr Sin Wai Kin &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-8776522483951183670?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/8776522483951183670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/09/dostaem-moj-pierwszy-w-zyciu-nigerian.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/8776522483951183670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/8776522483951183670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/09/dostaem-moj-pierwszy-w-zyciu-nigerian.html' title='Dostałem mój pierwszy w życiu Nigerian scam e-mail!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-894731148483341860</id><published>2011-09-27T16:27:00.021+02:00</published><updated>2011-09-29T01:25:04.322+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><title type='text'>The New 52! (6-10)</title><content type='html'>Kontynuujmy naszą szaleńczą eskapadę po pięćdziesięciu dwóch (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;pięćdziesięciu dwóch!&lt;/span&gt;) nowych tytułach wydawnictwa DC Comics! Jak dotychczas, w subiektywnym rankingu mamy dwa tytuły raczej marne, dwa średnie (dryfujące nawet w stronę dobrych) i jeden całkiem niezły - ten honor przypadł nowej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Batgirl&lt;/span&gt;. Jakie cuda czekają nas dzisiaj? Cóż może zmienić naturę człowieka? Czy jedna kawa wystarczy mi na pięć zeszytów? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Read on, True Believers! Excelsior!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Numer 6: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Batwing&lt;/span&gt; (Judd Winick, Ben Oliver)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-52CIxfhd0-Q/ToHg8eAn21I/AAAAAAAAEFw/EFTe1Ybmc-Q/s1600/Batwing_Full_1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 256px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-52CIxfhd0-Q/ToHg8eAn21I/AAAAAAAAEFw/EFTe1Ybmc-Q/s400/Batwing_Full_1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657049936406502226" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Judd Winick to kolejne nazwisko, przy którym zapala się ostrzegawcza lampka - ale nie tak mocna, jak w przypadku JT Krula. Winick zasadniczo chce zwykle dobrze i jego komiksy czyta się OK, ale jak palnie czasem coś w wywiadzie, to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;my oh my&lt;/span&gt;. Przy okazji restartu DC rzucił na przykład, że definiującą cechą Catwoman jest przede wszystkim to, że jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sexy&lt;/span&gt; - i w zasadzie tyle. Winick pisze też nową Catwoman, więc mogą być jaja, ale póki co skupmy się na tytule, który mamy w wirtualnej garści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Batwing&lt;/span&gt; to pokłosie tytułu DC sprzed restartu o tytule &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Batman, Inc&lt;/span&gt;. - po naszemu Batman, S.A. - w którym to Bruce Wayne dokonał coming outu... jako główny sponsor zamaskowanego herosa w masce nietoperza. Idąc o krok dalej, wziął się też za finansowanie Batmanów w innych krajach: Batmana Japonii, Batmana Meksyku, Batmana - jak widzimy dzisiaj - Afryki. Afryka to rzecz jasna nie kraj i Winick powiedział nawet w wywiadzie, że zdaje sobie sprawę z tamtejszej skomplikowanej sytuacji geopolitycznej, ale cóż! Może Batman Afryki faktyczni brzmi bardziej chwytliwie, niż niż Batman Konga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otwieramy standardowo od sceny pojedynku Batwinga z nieznanym nam jeszcze łotrem; Batwing dostaje baty, a czytelnik otrzymuje wplecioną w jego narrację retrospekcję. Przejścia są dosyć sprawne, tematyka też dobrana w porządku; nie otrzymujemy od razu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;origin&lt;/span&gt; postaci podanego jak kawa na ławę, widzimy za to Batwinga ścierającego się z lokalnymi bandziorami. Podoba mi się całkiem zaznaczenie odmienności środowisk: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I told Batman that a man dressed as a &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bat&lt;/span&gt; will not inspire fear in the average criminal in Africa. They have seen too much.&lt;/span&gt;" I jest to niewątpliwie słuszna obserwacja; komiks radzi sobie nieźle z pokazaniem, że podczas gdy Batman lata po Gotham i tłucze po gębach wariatów we frakach, Batwing dostaje jako swój rewir miejsce znane z bandytyzmu, konfliktów etnicznych i terroru lokalnych watażków. Sceną kulminacyjną pierwszego zeszytu jest Batwing (w cywilu policjant) znajdujący cały swój komisariat wyrżnięty w pień; w tle majaczy też sprawa podobnie brutalnego zabójstwa jednego ze starszych afrykańskich superbohaterów. Finałowe sceny zdradzają, że za wszystkim stoi najwyraźniej łotr, który przybrał imię Massacre - wielki facet z dwoma maczetami w rękach.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-vwI4drsce2A/ToHkiKCrcmI/AAAAAAAAEF4/aWeKUiah6_s/s1600/all.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 250px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-vwI4drsce2A/ToHkiKCrcmI/AAAAAAAAEF4/aWeKUiah6_s/s400/all.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657053882416329314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kreska jest bardzo realistyczna; niektórym taki styl w komiksach mocno wadzi, ale myślę że tutaj jest dobrze dobrany do opowiadanej historii. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Visual storytelling&lt;/span&gt; jest zrobione w kinowym, szerokoekranowym stylu; panele są duże, dynamiczne i efektowne. Wadą takiego podejścia jest rzecz jasna to, że zmieści się ich mniej w jednym zeszycie... ale póki co, moje uczucia względem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Batwinga&lt;/span&gt; są dosyć &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ciepłe&lt;/span&gt;. Nie jest to absolutnie perła gatunku, ale to całkiem solidny komiks, po przeczytaniu którego jestem ciekawy, co zobaczę w numerze drugim. Na dłuższą metę wszystko zależy od tego, jak będzie zaprezentowane Kongo; jeśli przygody jego nocnego strażnika będą wystarczająco odmienne od tych, które Bruce przeżywa w Gotham, seria może mieć przed sobą jasną przyszłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Numer 7: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Justice League International&lt;/span&gt; (Dan Jurgens, Aaron Lopresti)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-jbLWEY1QtbA/ToH1ADYKcbI/AAAAAAAAEGA/mZ_ENCmMpU0/s1600/justice-league-international-1_final-cover-artboxart_160w.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 160px; height: 246px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-jbLWEY1QtbA/ToH1ADYKcbI/AAAAAAAAEGA/mZ_ENCmMpU0/s400/justice-league-international-1_final-cover-artboxart_160w.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657071988209512882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;ONZ uznaje, że zaufanie do władz na świecie jest na wyjątkowo niskim poziomie; podejmują zatem decyzję, by zacząć sponsorować własny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;superhero team&lt;/span&gt;. Jego skład zostaje ustalony odgórnie; mamy tam reprezentantów różnych narodowości, jak Guy Gardner - jeden z Green Lanterns - ze Stanów, jego była (?) wybranka Ice ze Skandynawii, Red Rocket z Rosji, Vixen z Afryki (z jakiegoś fikcyjnego kraju, więc ponownie zostańmy przy całej Afryce) czy chiński August General in Iron. Na przywódcę całej bandy ONZ wyznacza herosa operującego jako Booster Gold, który z kolei pochodzi... z XXV wieku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zespół, z racji na bycie powołanym jako sztucznym twór, nie może się od razu dograć; Guy Gardner wychodzi z briefingu, bohaterowie z Rosji i Chin w kółko wymieniają uszczypliwości i tak dalej. Lepiej jednak, żeby szybko się dogadali, bo muszą poradzić sobie nie tylko z tajemniczym kryzysem związanym z zaginięciem grupy naukowców, ale też z protestami alterglobalistów, którym nie w smak zajęcie przez Justice League International budynku w środku miasta!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komiks jest dynamiczny, zabawny i - chociaż odrobinę standardowy pod względem elementów fabularnych (który zespół nie gryzł się z początku działalności?) - to jednak sensowny i przyjemny. Wszystko jest odrobinę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;over the top&lt;/span&gt;; rosyjski heros operuje na przykład nieco łamaną angielszczyzną, ale jest to zagrane wyłącznie komediowo i od razu wzięte w stosowny nawias. Kreska jest bardzo standardowa, i dobrze - nie ma może fajerwerków, ale jest zwyczajnie technicznie dobra.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-FUSPQ_0KsdY/ToH6peTLEwI/AAAAAAAAEGI/11QjXqZJMr4/s1600/jli.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 273px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-FUSPQ_0KsdY/ToH6peTLEwI/AAAAAAAAEGI/11QjXqZJMr4/s400/jli.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657078197369115394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Można co prawda czepiać się tego, że Fire i Godiva (panie z zielonymi i blond włosami) mają identyczne twarze (która z nich jest z Brazylii, zgadniecie?) , a Ice oraz Vixen praktycznie tę samą pozę, ale wiadomo - to typowa komercyjna, rzemieślnicza kreska, podobne drogi na skróty to w tym przypadku standard. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Justice League International&lt;/span&gt; wywołała u mnie wyłącznie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ciepłe&lt;/span&gt; uczucia - to komiks, który jest może &lt;span style="font-style: italic;"&gt;by the numbers&lt;/span&gt;, ale za to stanowi przyjemną, wesołą, lekką lekturę. Polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Numer 8: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Hawk &amp;amp; Dove&lt;/span&gt; (Sterling Gates, Rob Liefeld)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-sP74LvGu1TA/ToIAtsxusPI/AAAAAAAAEGQ/0zjQdqxVIO8/s1600/hawkanddove_1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 227px; height: 350px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-sP74LvGu1TA/ToIAtsxusPI/AAAAAAAAEGQ/0zjQdqxVIO8/s400/hawkanddove_1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657084867044618482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;so, Rob Liefeld, huh&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzicie, Rob Liefeld to sławny rysownik z lat '90. Swego czasu - niesamowicie popularny; rysuje w bardzo ekspresyjnym, dynamicznym stylu, który zjednał mu rzesze ludzi fanatycznie wielbiących jego kreskę. Wiecie jednak, kogo jest więcej, niż jego fanów? Ludzi, którzy absolutnie jego kreski nie znoszą. Liefeld rysuje dynamicznie, ale przeważnie ma gdzieś rysowanie tła, stóp (jakoś nie lubi ich rysować, przeważnie są jakoś zasłonięte) czy... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;oh forget it&lt;/span&gt;, nie nastawiajmy się negatywnie. Podszedłem do tego zeszytu z założeniem, że Liefeld czy nie, przeczytam to bez uprzedzeń.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-GvjIPP7ytwk/ToIQK7RBJQI/AAAAAAAAEGo/GvwLLqCdHkM/s1600/everybody.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 198px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-GvjIPP7ytwk/ToIQK7RBJQI/AAAAAAAAEGo/GvwLLqCdHkM/s400/everybody.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657101861824570626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;But then you have this&lt;/span&gt;. Obojętnie, co się dzieje; Liefeld i tak rysuje wszystkich jako targanych ekstremalnymi emocjami. Wszyscy albo otwierają w zdumieniu usta, albo szczerzą się złowrogo, albo zaciskają z furią zęby... ale dosyć na razie o kresce! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hawk &amp;amp; Dove&lt;/span&gt; to bohaterski duet, którego przygód wcześniej nie czytałem - chociaż kojarzyłem mniej więcej, kim są. Aktualna wersja tytułu serwuje nam pana (Hawk) oraz panią (Dove), którzy są - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wait for it&lt;/span&gt; - awatarami wojny i pokoju. Hawk to standardowy superheros, który chodzi, bije i robi straszne miny; Dove posiada w zakresie swoich mocy m. in. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;enhanced compassion&lt;/span&gt;. Fabułę otwierają groźby szaleńca, któremu nie w smak system polityczny Stanów i który grozi, że zmieni go przy pomocy armii ludzi i potworów (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;because, you know, comics&lt;/span&gt;). Hawk i Dove powstrzymują pierwszy z jego ataków, ale szykują się już kolejne; w tle mamy nieco budowania tła i relacji pomiędzy postaciami. Okazuje się, że funkcję Dove pełnił wcześniej brat obecnego Hawk; dopiero po jego śmierci w kostium awatara pokoju wskoczyła pani, którą widzimy na okładce. Hawk za bardzo jej nie ufa - na pewno nie tak, jak bratu - a jej bliższy niż awatar wojny jest inny superbohater będący jej bojfrendem. Trochę to wszystko zamotane i myślę, że serii bardziej na zdrowie wyszedłby czysty &lt;span style="font-style: italic;"&gt;reboot&lt;/span&gt;, niż trzymanie się starych historii - szczególnie, że pod koniec pojawia się inny facet w stroju Hawka, co do którego nie mam zupełnie pojęcia, kim jest. Dialogi są napisane w niezwykle &lt;span style="font-style: italic;"&gt;EXTREEEEEEEEMEEEEEE &lt;/span&gt;sposób, jakby wszystko było wykrzyczane w tanim filmie akcji. Potwory! Samoloty! Bomby! Hawk! Dove! Aaaargh! Zresztą, może tylko mi się wydaje, ale wszyscy robią cały czas groźne miny i przez to człowiekowi zostaje właśnie w głowie, że krzyczą w szale.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-J8xZFG7yAS8/ToIQKkZqjjI/AAAAAAAAEGg/WeYOjYT5BZg/s1600/griiiimacing.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 218px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-J8xZFG7yAS8/ToIQKkZqjjI/AAAAAAAAEGg/WeYOjYT5BZg/s400/griiiimacing.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657101855686823474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;O czym rozmawiają Ci panowie? To ojciec i syn w miarę spokojnie rozmawiający na temat edukacji tego drugiego, chociaż ojciec ma minę, jakby miał zarąbać swoją latorośl żelazkiem. Do tego perły prozy w rodzaju...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-RhP0rstXieM/ToIQLUmacbI/AAAAAAAAEGw/7agcNRFTJ_w/s1600/breakit.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 176px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-RhP0rstXieM/ToIQLUmacbI/AAAAAAAAEGw/7agcNRFTJ_w/s400/breakit.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657101868625195442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;No dobra, Hawk, tylko szczerze - co powiesz o Waszym nowym komiksie?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-C-308hdWeBo/ToIQKdcrKoI/AAAAAAAAEGY/clBHuW2X5uA/s1600/winners.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 392px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-C-308hdWeBo/ToIQKdcrKoI/AAAAAAAAEGY/clBHuW2X5uA/s400/winners.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657101853820398210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;That's about right&lt;/span&gt;. Moje uczucia: zdecydowanie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;chłodne&lt;/span&gt;. A tak chciałem, by ten komiks mnie zaskoczył!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Numer 9: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Static Shock&lt;/span&gt; (John Rozum, Scott McDaniel)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-BpQC5BVg2Uo/ToIVWNjmr8I/AAAAAAAAEG4/VRVJszZaJLs/s1600/static-shock-new-52-1-cover.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 260px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-BpQC5BVg2Uo/ToIVWNjmr8I/AAAAAAAAEG4/VRVJszZaJLs/s400/static-shock-new-52-1-cover.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657107553271066562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Static Shock&lt;/span&gt;, o ile dobrze pamiętam, to całkiem dobrze przyjęta kreskówka, która pojawiła się na ekranach parę lat temu. Jej bohater otrzymał właśnie swoją serię komiksową! Static to młodociany superbohater, który za dnia uczy się i pracuje dorywczo w jakimś laboratorium, nocą zaś przeistacza się w latającego na dziwnym panelu herosa w płaszczu, który magnetyzuje ludzi i razi prądem złoczyńców. W otwierającym serię zeszycie widzimy, jak Static stara się pomóc pilotowi testowego kombinezonu plazmowego (?), który najwyraźniej stracił kontrolę nad wynalazkiem; ledwie tylko lądują, nieznany strzelec pakuje pilotowi kilka kulek w klatę. Nasz bohater podczas całego zajścia przypomina mocno oryginalnego Spider-Mana; to w kółko żartujący nastolatek, którego działania nie są jednak koniecznie przyjęte owacjami przez lokalne społeczeństwo - zamiast cieszyć się z uratowania życia, burzą się raczej, że wyładowania Statica upiekły im komórkę czy laptopa. W miarę postępu fabuły widzimy, że morderstwo pilota zostało zlecone przez jakiś syndykat superłotrów, którym ingerencja Statica w całą sprawę wybitnie nie w smak - ruszają więc za nim, a w ostatniej scenie zeszytu jeden z nich odcina chłopakowi rękę czymś, co wygląda jak miotane płyty CD.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komiks jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;all over the place&lt;/span&gt;. Trudno powiedzieć, czy celuje w poważną, czy komediową tonację; czy Static ma być kimś więcej, niż klonem Spider-Mana, czy właśnie nim. Podczas lektury wydawał mi się też być odrobinę zbyt nachalnym w formie; dowcipy - czy raczej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;puns&lt;/span&gt; Statica - bywały naprawdę okropne, i trudno też powiedzieć, czy o to chodziło, czy nie. Jeśli tak - to jaki sens w sprawianiu, że krzywię się czytając teksty naszego herosa? Wszystko było zaś podlane sosem technobełkotu, którego były naprawdę ogromne, ogromne ilości:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-avlfJZb3Ax8/ToIYx2tlT1I/AAAAAAAAEHA/S1tysd3hHWg/s1600/babble.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 264px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-avlfJZb3Ax8/ToIYx2tlT1I/AAAAAAAAEHA/S1tysd3hHWg/s400/babble.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657111326710124370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;This means absolutely nothing to me&lt;/span&gt;. Styl graficzny, jak widzicie, jest kreskówkowy, co wydaje się być słusznym manewrem, biorąc pod uwagę rodowód postaci... ale zdecydowanie nie jest to komiks dla mnie. Poza tym, co to za moda na ucinanie rąk? Nawet wesołym, nastoletnim bohaterom? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Count me out&lt;/span&gt;; moje uczucia są tutaj &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;chłodne&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Numer 10: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Stormwatch&lt;/span&gt; (Paul Cornell, Miguel Sepulveda)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-iO-WaYVMaqY/ToIczLkMEtI/AAAAAAAAEHI/4FMV7ooT85E/s1600/Stormwatch_1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 259px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-iO-WaYVMaqY/ToIczLkMEtI/AAAAAAAAEHI/4FMV7ooT85E/s400/Stormwatch_1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657115747534246610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Stormwatch ma ciekawą historię; widzicie, do niedawna DC posługiwało się imprintem - takim jakby małym pod-wydawnictwem - pod nazwą WildStorm. Uniwersum WildStorm istniało równolegle do standardowego DC, ale zasadniczo pozostawały osobno; można by tu dyskutować, ale jedną z największych atrakcji WildStorm był tytuł &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Authority&lt;/span&gt; autorstwa Warrena Ellisa. Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytając historie z superbohaterami zastanawiamy się czasem, co by było, gdyby ci wszyscy nadludzie faktycznie wzięli się za zmienianie świata. Gdyby nie byli siłą reaktywną, która oczekuje biernie kryzysu, ale proaktywną - taką, która stara się wcielić w życie inną wizję porządku społecznego czy politycznego. Ellis w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Authority&lt;/span&gt; wziął się właśnie za to; rdzeniem zespołu byli Apollo i Midnighter - analogie Supermana i Batmana, będący tu zresztą parą otwarcie homoseksualną - towarzyszyli im zaś kompani o dosyć oryginalnych zdolnościach, takich jak kontrola nad miastami czy też bycie mistycznym ucieleśnieniem XX - a później XXI - wieku. Seria była szalenie efektowna; nasi bohaterowie zostali prędko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;benevolent dictators&lt;/span&gt; całego świata, a potem było już tylko lepiej - zmagali się z inwazjami z innych wymiarów czy z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bogiem&lt;/span&gt;. Któremu zresztą zrobili lobotomię. High concept na całego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zmianach w wydawnictwie zdecydowano jednak skasować osobny imprint WildStorm, a pochodzących z niego bohaterów wcielić do standardowego DC Universe. Może to być dla nich nieco za mała piaskownica... ale zobaczmy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zeszyt otwierają sceny, w których tytułowy Stormwatch, w skład którego wchodzą postacie z WildStorm oraz Martian Manhunter (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;because why not?&lt;/span&gt;) stara się zrekrutować Apolla - ten jednak opiera się dosyć mocno. Następuje przebitka na członka Stormwatch, który bada dziwną aktywność na księżycu; znajduje on pod jego powierzchnia dziwne oko, które wygłasza apokaliptyczne proroctwa.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6Mn2I-JWN2M/ToIgAHcesYI/AAAAAAAAEHQ/U-ulOQdHJoY/s1600/bigeye.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 279px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-6Mn2I-JWN2M/ToIgAHcesYI/AAAAAAAAEHQ/U-ulOQdHJoY/s400/bigeye.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657119268301353346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Oko stwierdza, że przy pomocy kataklizmów chce przygotować Ziemię na konfrontację z nadchodzącym zagrożeniem, o którym na razie nic nie wiemy - a następnie opętuje człowieka ze Stormwatch. Przebitka na innych członków zespołu w Tybecie; znajdują oni tam ogromny róg sygnałowy i teleportują go do siedziby zespołu. Przebitka na część zespołu, która usiłowała pozyskać Apolla; nagle ktoś pojawia się znikąd, nokautuje ich wszystkich kilkoma ciosami i proponuje rozchwytywanemu blond herosowi możliwość wspólnego zabicia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;all bastards on the planet&lt;/span&gt;. To Midnighter.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo to wszystko dynamiczne - trochę nawet za bardzo! Historia stara się imitować dużą skalę oryginalnych przygód tej grupy bohaterów; trzęsienia ziemi na księżycu, istoty o kosmicznej skali, mamy tu wszystko. Gorzej jednak, że zasadnicza część fabuły - ta ze znalezionym w Tybecie ogromnym rogiem sygnałowym - odnosi się do wydarzeń komiksu, którego jeszcze nie wydano - pierwszego numeru nowego Supermana (nie Action Comics, o których już mówiliśmy!) Szkoda, że historia cierpi przez marne planowanie ze strony wydawnictwa - i czy już w pierwszym numerze trzeba zmuszać czytelnika do sięgnięcia po coś jeszcze? Stoi to przecież w jaskrawej sprzeczności z zamysłem całego przedsięwzięcia wydawania pięćdziesięciu dwóch nowych, bardziej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;accessible&lt;/span&gt; numerów. Przez to właśnie, a także przez liczną obsadę wprowadzoną po łebkach oraz przez karkołomne tempo - jedynie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;letnie&lt;/span&gt; uczucia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dziś wystarczy; przy okazji kolejnego spotkania zbliżymy się zaś bardziej w stronę komiksowego horroru - razem z odświeżonym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Swam Thing&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Animal Manem&lt;/span&gt;!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-894731148483341860?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/894731148483341860/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/09/new-52-6-10.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/894731148483341860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/894731148483341860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/09/new-52-6-10.html' title='The New 52! (6-10)'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-52CIxfhd0-Q/ToHg8eAn21I/AAAAAAAAEFw/EFTe1Ybmc-Q/s72-c/Batwing_Full_1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-1649789570020145450</id><published>2011-09-25T21:06:00.005+02:00</published><updated>2011-09-25T21:37:38.867+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kaszubska propaganda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gotuj z zamaskowanym anglistą'/><title type='text'>Barbecue!</title><content type='html'>Prosiliście - oto więc jest! Dokumentacja fotograficzna z przygotowania moich pierwszych w życiu samorobnych burgerów.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-_JY34UHTSy4/Tn98H4xroJI/AAAAAAAAEFA/PR0jkljUQ44/s1600/DSC00902.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-_JY34UHTSy4/Tn98H4xroJI/AAAAAAAAEFA/PR0jkljUQ44/s400/DSC00902.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5656376131942326418" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W tle szaszłyki - to już jednak widzieliście - z frontu zaś widzicie masę na burgery. Jest jej niedużo, jako że była przygotowywana eksperymentalnie - mięsa mamy tu około 250 gramów. Do tego dochodzi trochę tartej bułki (1/4 szklanki) i mleka (1/6, rozbebłana z bułką), jedno jajo, przyprawy oraz odrobina oleju (1 łyżka stołowa) i sosu barbecue (1 i 1/2 stołowej). Wszystko to należy zgodnie ze wszystkimi źródłami rozrobić, ale nie przesadzać z ugniataniem, bo burgery będą zbyt twarde! Masy tej wystarczyło mi na pięć nieprzesadnie dużych burgerów - akurat takich, żeby pasowały do standardowej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;polskiej&lt;/span&gt; buły.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-IOQDitPS4_Q/Tn98Gc9RF8I/AAAAAAAAEE4/0iw7Gbw1XA4/s1600/DSC00899.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 341px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-IOQDitPS4_Q/Tn98Gc9RF8I/AAAAAAAAEE4/0iw7Gbw1XA4/s400/DSC00899.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5656376107294857154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Czas rozpalić grilla! Na upartego można robić to zapałkami, specjalną  podpałką albo czymś podobnym. Na Kaszubach załatwiamy to jednak po  najmniejszej linii oporu: bierzemy palnik gazowy w dłoń i miotamy  płomienie prosto na węgle!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-tfG6hNmL7V0/Tn98H6vjyrI/AAAAAAAAEFI/XvcMQiMbVEI/s1600/DSC00903.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-tfG6hNmL7V0/Tn98H6vjyrI/AAAAAAAAEFI/XvcMQiMbVEI/s400/DSC00903.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5656376132470295218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Płońcie, czarne bestie!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-K4gBypLup_I/Tn98I33UMAI/AAAAAAAAEFY/wnrtyqaWa7Q/s1600/DSC00909.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 261px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-K4gBypLup_I/Tn98I33UMAI/AAAAAAAAEFY/wnrtyqaWa7Q/s400/DSC00909.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5656376148877389826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kiedy wykładaliśmy już wszystko do przypieczenia, domowe koty zaczęły wykazywać żywe zainteresowanie całym procesem. Krążyły dookoła nas przez całe popołudnie, i załapały się nawet na kilka kęsów!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Zm48fPMuits/Tn98IElVEKI/AAAAAAAAEFQ/TPAB-AtSMV8/s1600/DSC00907.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Zm48fPMuits/Tn98IElVEKI/AAAAAAAAEFQ/TPAB-AtSMV8/s400/DSC00907.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5656376135111741602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tak właśnie wszystko wyglądało na ruszcie. Burgery okazały się bardzo dobre; rodzina uznała zgodnie, że nie smakują w ogóle jak te dostępne w fastfoodowych budach. Potrzymałem je na ruszcie na tyle długo, by się przypiekły, ale w środku były... no, "czerwone" to za dużo powiedzione, ale czerwonawe. Pycha, szczególnie podane w podgrzanych bułach oraz z sosem barbecue!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-reazjccFEp8/Tn98TuO_j9I/AAAAAAAAEFg/OHV4-Z4FUUA/s1600/DSC00910.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 274px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-reazjccFEp8/Tn98TuO_j9I/AAAAAAAAEFg/OHV4-Z4FUUA/s400/DSC00910.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5656376335270907858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zachęcam Was do powiększenia powyższego zdjęcia kaszubskiego nieba; teraz trudno to dostrzec, ale w jego centrum odnaleźć możecie klucz odlatujących na Zachód ptaków. Normalnie latają niby na południe, ale na Kaszubach wszystko odchodzi w stronę zachodzącego słońca.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-YwEEA7nyg_Q/Tn98T9aPLaI/AAAAAAAAEFo/wDN11xe_mjs/s1600/DSC00911.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-YwEEA7nyg_Q/Tn98T9aPLaI/AAAAAAAAEFo/wDN11xe_mjs/s400/DSC00911.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5656376339344600482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na koniec jeszcze rzut oka na ogród, drzewka owocowe i promienie zachodzącego powoli słońca, o którym mówiłem powyżej. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;It's good to be back!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-1649789570020145450?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/1649789570020145450/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/09/barbecue.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/1649789570020145450'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/1649789570020145450'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/09/barbecue.html' title='Barbecue!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-_JY34UHTSy4/Tn98H4xroJI/AAAAAAAAEFA/PR0jkljUQ44/s72-c/DSC00902.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-2067714557330408796</id><published>2011-09-23T17:39:00.016+02:00</published><updated>2011-09-23T21:12:13.420+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><title type='text'>The New 52! (1-5)</title><content type='html'>Wydawnictwo DC uznało ostatnimi czasy, że ich tytuły są zbyt hermetyczne i nieprzyjazne dla nowego czytelnika; wiecie już w końcu dobrze, czym jest komiksowa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;continuity&lt;/span&gt; oraz że potrafi ona być tak atutem, jak i ciężarem. Wielcy Sołtysi Wydawnictwa zadecydowali zatem, że czas na radykalne kroki: czas zakończyć wszystkie trwające serie i rozpocząć pięćdziesiąt dwie nowe, wszystkie we wrześniu, wszystkie od numeru #1!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy oznacza to, że nie zobaczymy już Batmana i Supermana? Skąd; po prostu będą to Batman #1 oraz Superman #1. Cała akcja jest jednak czymś więcej, niż prostym resetem numeracji; nowe tytuły mają stanowić doskonałe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;entry points&lt;/span&gt; dla nowych czytelników, często więc poczynają sobie śmiało z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;continuity&lt;/span&gt; istniejącą do tej pory. Niektóre kontynuują tradycje i historie rozpoczęte wcześniej; inne udają, że przed najnowszym zeszytem nie było zupełnie nic. Dla starych czytelników sporo w tym chaosu, ale dla nowych? Kto wie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłem więc przeczytać wszystkie 52 nowe tytuły DC i podzielić się z Wami refleksjami na ich temat. Z racji na ilość czekających na mnie zeszytów skorzystam z uproszczonej skali ocen; po przeczytaniu każdej z pozycji określę, jakie uczucia akurat mną targają: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ciepłe&lt;/span&gt; (oznaczające, że chętnie sięgnę po kolejny numer), &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;letnie&lt;/span&gt; (bądź też mieszane, kiedy trudno mi zadecydować) bądź też &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;chłodne&lt;/span&gt; (kiedy komiks zdecydowanie mi nie podejdzie). Rzecz jasna, ocena taka będzie dodatkowo poparta argumentami - i kto wie, może któraś z 52 nowych serii skłoni i Was do sięgnięcia po komiks!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas na pierwsze 13 tytułów! W nawiasie przy każdym będę podawał nazwiska scenarzysty oraz rysownika; ludzie od tuszu, kolorów i liter też zasługują oczywiście na masę szacunku, ale tym razem dajmy im spokój.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Numer 1: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Justice League&lt;/span&gt; (Geoff Johns, Jim Lee)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-fd9q-_LZaYY/TnystWbDlvI/AAAAAAAAECo/jqi8y1X6kDY/s1600/Justice-League-issue-1-Cover-Jim-Lee-Geoff-Johns-New-52-DC-Comics.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 261px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-fd9q-_LZaYY/TnystWbDlvI/AAAAAAAAECo/jqi8y1X6kDY/s400/Justice-League-issue-1-Cover-Jim-Lee-Geoff-Johns-New-52-DC-Comics.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655585127183652594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wypada zacząć od flagowego tytułu wydawnictwa! Po okładce już widzimy, że do klasycznych postaci DC dołożono również Cyborga; czemu nie, czemu nie, chętnie się z nim zapoznam - nie kojarzę go przesadnie z kart komiksów. Wonder Woman najwyraźniej znowu zasuwa bez spodni - a szkoda, bo lubiłem tę wersję jej kostiumu - za to z dodatkowo obniżonym napierśnikiem, gdyż w końcu jakoś te komiksy trzeba sprzedać. Reszta postaci - raczej po staremu, czas więc zapoznać się z oferowaną historią!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta jest bardzo... sucha. To w zasadzie jedna wielka retrospekcja: rozpoczynamy od krótkiego wprowadzenia mówiącego, że jeszcze pięć lat temu superbohaterowie nie byli w centrum publicznej świadomości - i natychmiast przenosimy się właśnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;five years ago&lt;/span&gt;, skąd nie wychodzimy do końca zeszytu. Batman zasuwa po dachach ścigając jakąś osobliwą postać; tuż za nim pojawiają się policyjne helikoptery, gdyż najwyraźniej Batman sam działa na granicy prawa i z tego względu jest ścigany. Wtem pojawia się Green Lantern, który początkowo jest zdumiony widokiem Człowieka-Nietoperza (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;you're real?!&lt;/span&gt;), ale prędko tłumaczy, że do Gotham sprowadzają go obowiązki międzygwiezdnego policjanta - w mieście wykryto jakąś obcą formę życia, prawdopodobnie jest nią postać, którą Batman właśnie goni. Pościg przenosi się do kanałów, domniemany kosmita eksploduje z okrzykiem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;for Darkseid!&lt;/span&gt;, a bohaterski duet decyduje się sprawdzić pogłoski o innym kosmicie, który podobno krąży nad Metropolis w czerwonej pelerynie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W praktyce czytelnikowi serwuje się masę drewnianych, ekspozycyjnych dialogów, które starają się pokryć mnóstwo tematów: to, że Batman nie ma żadnych mocy, że Green Lantern to jedynie funkcjonariusz większej organizacji etc. Fabułka jest bardzo pretekstowa i nie rokuje najlepiej; wspomniany Darkseid to jeden z największych kosmicznych łotrów uniwersum DC i wyciąganie go od razu w pierwszej historii pozbawia go nieco uroku. Postacie zachowują się albo karykaturalnie, jakby scenarzysta chciał na siłę przekazać, kim są - albo też dziwnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;out of character&lt;/span&gt;. Superman, na przykład, w swojej pierwszej scenie rozkłada Zieloną Latarnię ot tak, bez widocznego powodu, a następnie - z wyjątkowo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;shit-eating grin&lt;/span&gt; na twarzy - pyta Batmana, jakie są jego moce. To wszystko sprawia, że moje uczucia względem Justice League są raczej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;chłodne&lt;/span&gt;; nie jest to najbardziej efektowny start nowej ery wydawnictwa. Oby dalej było lepiej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Numer 2: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Detective Comics&lt;/span&gt; (Tony Salvador Daniel - i tekst, i rysunki!)&lt;br /&gt;&lt;img src="file:///C:/Users/Skierka/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-2.png" alt="" /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-7DLlxHipTE4/Tny0yd8FCsI/AAAAAAAAEDA/I_PoGl-fUvo/s1600/detective-comics-cover.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 261px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-7DLlxHipTE4/Tny0yd8FCsI/AAAAAAAAEDA/I_PoGl-fUvo/s400/detective-comics-cover.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655594011193576130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Batman - wierzcie w to lub nie - stawia czoła Jokerowi! Mamy tutaj konsekwentne budowanie nowego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;status quo&lt;/span&gt; - policja ściga Nietoperza tak samo, jak przestępców, co podobnie jak w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Justice League&lt;/span&gt; funduje nam pierwszą sekwencję akcji. Później okazuje się, że Joker zdradził się z lokalizacją swojej kryjówki; policja rusza go pojmać, ale Batman podejrzewa oczywiście, że to pułapka. Ma rację; zamiast Jokera gliniarze zastają na miejscu bombę. Chociaż Batman nie zdążył ich uratować (nowe DC wydaje się jakieś antypolicyjne!), dostrzegł znajomą postać obserwującą z uśmiechem eksplozję; po krótkim pościgu następuje krótka scena walki, w której Joker - o dziwo - radzi sobie całkiem nieźle, dziabiąc Batmana nożami i rażąc prądem. Batman wyrzuca sobie, że to przez jego brak przygotowania (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;never again&lt;/span&gt;, myśli zaraz potem), ale i tak pokonuje łotra i wysyła go do paki - a właściwie do zakładu psychiatrycznego, zapewne do osławionego Arkham. W finałowym zwrocie akcji okazuje się, że od początku było to planem Jokera; spotyka się on w izolatce z tajemniczą postacią, której na razie nie widzimy - i postać ta, za jego zgodą, chirurgicznie usuwa mu twarz i wiesza ją na ścianie. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;That felt... fangasmic&lt;/span&gt;, wzdycha &lt;span style="font-style: italic;"&gt;the Clown Prince of Crime&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komiks wydał mi się dosyć nierówny; rysunki wahają się od przeciętnych po naprawdę bardzo dobre (piękny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;double-page spread&lt;/span&gt; z Batmanem na początku), scenariusz z kolei od przeciętnego do marnego. Dialogi są dużo bardziej naturalne, niż w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Justice League&lt;/span&gt;, ale finałowy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;twist&lt;/span&gt; z twarzą Jokera wiszącą na ścianie wydał mi się bardzo tani i oparty na czystej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;shock value&lt;/span&gt; - przy czym i tak wiadomo, że Joker bez twarzy przecież nie zostanie. Przez cały komiks biegnie też narracja w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;caption boxes&lt;/span&gt;, co do której nie mogę się zdecydować, czy jest uroczo noirowa, lekko pastiszowa czy po prostu tandetna. Przykład:&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-tAsDL-2y9Q8/Tny0yISFjgI/AAAAAAAAEC4/6udtm0iDVO8/s1600/windy.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 388px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-tAsDL-2y9Q8/Tny0yISFjgI/AAAAAAAAEC4/6udtm0iDVO8/s400/windy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655594005380304386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ech, niech będzie! Pasuje nastrojem do historii, zaliczę to na korzyść tytułu. Z ciekawostek: komisarz Gordon jest teraz rudy jak farbowany Irlandczyk.&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-IBZNZvwEhsM/Tny1YELBDUI/AAAAAAAAEDI/ART8sc3H8K8/s1600/gordon.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 190px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-IBZNZvwEhsM/Tny1YELBDUI/AAAAAAAAEDI/ART8sc3H8K8/s400/gordon.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655594657111936322" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nawet wąsy ma żarówiasto czerwone. To zapewne dlatego, że jest ojcem Barbary Gorden, czyli ikonicznej rudej Batgirl (później Oracle, w nowym DC prawdopodobnie znowu Batgirl). Moje odczucia są &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;letnie&lt;/span&gt;; komiks ma swoje przebłyski, ale czuć, że scenarzysta szuka dopiero gruntu pod nogami. No i moja ulubiona ciekawostka: nazwa wydawnictwa DC wzięła się właśnie od skrótu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Detective Comics&lt;/span&gt;, więc obecne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;DC Comics&lt;/span&gt; to zasadniczo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Detective Comics Comics&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Numer 3: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Action Comics&lt;/span&gt; (Grant Morrison, Rags Morales)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-QzabKoYvSl4/Tny8VvJi8FI/AAAAAAAAEDQ/cP22amMgvtw/s1600/action_comics_1_cover_2011.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 261px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-QzabKoYvSl4/Tny8VvJi8FI/AAAAAAAAEDQ/cP22amMgvtw/s400/action_comics_1_cover_2011.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655602313690280018" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Action Comics to oczywiście tytuł, który w 1938 uraczył świat Supermanem! Okładka wydaje się znowu sugerować, że policja jest zła, ale że za pisarskimi sterami stoi Grant Morrison - nie wiem kompletnie, czego się spodziewać. Morrison jest bardzo polaryzującym autorem; ludzie mają tendencję albo go uwielbiać, albo nie znosić, gdyż jego historie są zazwyczaj po prostu dziwaczne i eksperymentalne. A jak to już bywa z eksperymentami, wiadomo - raz coś wypali, raz zawiedzie na całego. Ale do rzeczy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może mylnie oceniłem charakteryzację w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Justice League&lt;/span&gt;? Wydaje się, że nowy Superman to po prostu straszny kutas. Już w otwierających komiks sekwencjach widzimy, jak usiłuje zastraszyć złego biznesmena, trzymając go nad krawędzią balkonu; potem zaś oświadcza wprost, że nie wierzy, że prawo jest równe dla wszystkich i zeskakuje z facetem na ulicę, o mało nie przyprawiając go o zawał. Późniejsza część zeszytu to polowanie na Supermana urządzone przez Lexa Luthora oraz generała Lane'a - ojca znanej wszystkim Lois. Najpierw próbują zagnać go czołgami pomiędzy opuszczone budynki; później, gdy ten plan nie wypala, sprawiają, że Superman próbuje zatrzymać pociąg - i kończy wgnieciony między lokomotywę a mur, najwyraźniej nieprzytomny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myśl wiodąca tego komiksu jest jasna: zredukować Supermana do jego absolutnych korzeni z lat 30. Wiecie na przykład, że Superman nie zawsze latał? W pierwszych latach na papierze mógł on wyłącznie skakać - choć skoki te wystarczyły mu oczywiście, by przesadzać najwyższe budynki. Podobnie, nie był niewrażliwy na ciosy - by zrobić mu krzywdę, wystarczył pocisk artyleryjski. Charakter Supermana również nie był tak posągowy, jak dziś: wrażliwość lat '30 była w końcu inna, więc Superman potrafił obchodzić się ze złowrogimi rekinami finansjery i właścicielami fabryk dość brutalnie. Wszystko to powraca na kartach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Action Comics&lt;/span&gt;: Superman wydaje się być właściwie anyestablishmentowo nastawionym nastolatkiem, który wymierza sprawiedliwość ludziom w garniturach - w imieniu tych, którzy noszą robocze kombinezony. A co do policji?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-djsukYGUwoY/Tny-eBWvU0I/AAAAAAAAEDY/yPTiE-zcLT8/s1600/kutas.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 206px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-djsukYGUwoY/Tny-eBWvU0I/AAAAAAAAEDY/yPTiE-zcLT8/s400/kutas.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655604655039664962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nadal jest zła! DC chce nam chyba coś powiedzieć. Scenariusz świadomie pokazuje Supermana w klasycznych sytuacjach: przeskakuje wysokie budynki, jest szybszy niż pędzący pocisk... ale też akcentuje, że wzorem dawnych lat nie jest wszechmocny i wystarczy pocisk z czołgowej lufy lub pędzący pociąg, by solidnie go poturbować.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-tvcw25gHO2U/TnzCk8fmSEI/AAAAAAAAEDg/ZMoNuVQbO5Q/s1600/gd.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 218px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-tvcw25gHO2U/TnzCk8fmSEI/AAAAAAAAEDg/ZMoNuVQbO5Q/s400/gd.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655609172040239170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wiecie, swoją drogą, że ten panel wywołał oburzenie pewnych środowisk w Stanach? Uznali bowiem, że "GD" w dymku ma zapewne reprezentować wysoce nieprzystojne "God damn!" Oszołomów, jak widać, mamy wszędzie. Jeszcze jedna ciekawostka:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-W2zUu17GORg/TnzClPimlyI/AAAAAAAAEDo/D0D0EaWfOBM/s1600/guns.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 156px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-W2zUu17GORg/TnzClPimlyI/AAAAAAAAEDo/D0D0EaWfOBM/s400/guns.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655609177153115938" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;This guy is straight-up goofy&lt;/span&gt;. Pojawił się w komiksie znikąd, grożąc Lois Lane i Jimmy'emu Olsenowi (którzy znają Clarka Kenta dopiero od sześciu miesięcy, co jest jasno zaznaczone), i po prostu padłem ze śmiechu przy tej scenie! Wiecie już, dlaczego Morrison bywa kłopotliwy w interpretacji; trudno stwierdzić, czy to kolejne nawiązanie do lat 30', czy zwykła wpadka. Może warto też wspomnieć, że reset &lt;span style="font-style: italic;"&gt;continuity&lt;/span&gt; oznacza również, że Clark i Lois nie są już małżeństwem. Generalnie moje odczucia są &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;letnie&lt;/span&gt;, dryfujące nawet bardziej w stronę ciepłych; ze scenariuszem było niby wszystko w porządku, rozumiem zamysł... ale nie wiem, czy w roku 2011 można ot, tak cofnąć postać Supermana do jego wizji z lat trzydziestych. Ambitne, ale chyba nie tędy droga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Numer 4: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Batgirl &lt;/span&gt;(Gail Simone, Ardian Syaf)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-g-dfMuSAoYU/TnzIBqxT03I/AAAAAAAAEDw/Fa2G3xAoGnI/s1600/batgirl-1-cover.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 256px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-g-dfMuSAoYU/TnzIBqxT03I/AAAAAAAAEDw/Fa2G3xAoGnI/s400/batgirl-1-cover.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655615163057034098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oszukać Przeznaczenie&lt;/span&gt; z superbohaterami + odrobina budowania nowego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;status quo&lt;/span&gt;. Zaczynamy od krótkiej sceny z superłotrem, który nęka starszego faceta pracującego w ogródku; łotr mówi mu, że ocalał jako jedyny z tonącego statku i powinien był zginąć - po czym topi go, wpychając mu do ust ogrodowego węża. Stamtąd przeskakujemy do noszącego maski klasycznych straszydeł gangu morderców, który terroryzuje nocą jakieś małżeństwo; jest jasne, że zabijają wyłącznie dla zabawy i przygotowują się do uśmiercenia pary, kiedy przez okno wpada Batgirl - Barbara Gordon - i ratuje sytuację.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-qZvne0LfcLw/TnzLHA339bI/AAAAAAAAED4/HmohvdZQFP0/s1600/miss.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 136px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-qZvne0LfcLw/TnzLHA339bI/AAAAAAAAED4/HmohvdZQFP0/s400/miss.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655618553424377266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Następne sceny - powolniejsze - budują tło: okazuje się, że Barbara została (podobnie jak w starym DC) postrzelona w kręgosłup przez Jokera, przez co trafiła na wózek inwalidzki (opowiada o tym klasyczna historia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Killing Joke&lt;/span&gt;). W starym DC nigdy z wózka nie wstała i przybrała tożsamość Oracle - genialnej informatyczki i wszechwiedzącego głosu w słuchawce, na który zawsze mógł liczyć Batman. W nowym DC Barbara po trzech latach odzyskała władzę w nogach i szaleje znów jako Batgirl. W końcowej sekwencji komiksu łotr z prologu wpada do szpitala, w którym leży hospitalizowany przez Batgirl morderca, i próbuje go zgładzić.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-NvYeFC6sNqc/TnzLHKiX47I/AAAAAAAAEEA/Og-EdGwRRTE/s1600/mirror.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 257px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-NvYeFC6sNqc/TnzLHKiX47I/AAAAAAAAEEA/Og-EdGwRRTE/s400/mirror.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655618556018549682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Batgirl dociera na miejsce, ale wystarczy, że Mirror - nasz antagonista - celuje jej pistoletem tam, gdzie kiedyś Joker, a Barbara daje się sparaliżować lękowi. To wystarcza, żeby Mirror wypchnął przez okno ocalałego wcześniej mordercę. Koniec odcinka pierwszego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcja posuwa się żwawo, informacji jest sporo, ale nie są podane nachalnie, całość zaś jest sprawnie napisana - żeby wspomnieć na przykład jednego z powstrzymanych przez Batgirl morderców, który bardziej niż perspektywą uśmiercenia ofiar przejmuje się tym, że pada i jak nic się zakatarzy wracając. Fundamenty nowej serii są solidnie zbudowane i podoba mi się całkiem estetyka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;slasher horroru&lt;/span&gt; zestawiona ze stającą między mordercami i ofiarami Batgirl. Moje uczucia są tutaj zdecydowanie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ciepłe&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Numer 5: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Green Arrow&lt;/span&gt; (JT Krul, Dan Jurgens)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mYPxFa-oJYA/TnzPOunJ1cI/AAAAAAAAEEI/LPNcjqO0ji0/s1600/green-arrow_cover1_ds.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 260px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-mYPxFa-oJYA/TnzPOunJ1cI/AAAAAAAAEEI/LPNcjqO0ji0/s400/green-arrow_cover1_ds.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655623084007871938" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Aj, waj! JT Krul ma jako scenarzysta okropną reputację; pisał ostatnimi czasy miniserię &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Rise of the Arsenal&lt;/span&gt;, którą wielu uznało za najgorszy komiks... kropka. Nie wchodząc przesadnie w detale: Green Arrow miał kiedyś swojego Robina: chłopak nazywał się Speedy, później - w miarę, jak dorastał - Red Arrow, a ostatnio Arsenal. Arsenal stracił swoją małą córeczkę. Czuł po tym taki ból, że zaczął znowu brać narkotyki, miał haluny ze zmarłą, a także - obecnie klasyk nad klasykami - tłukł zbirów w alejce, a potem siedział i trzymał martwego kota.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-w5JASRl1wqU/TnzRitcDj5I/AAAAAAAAEEg/7XqTcdhzDOU/s1600/Arsenal3-023%2B024.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 306px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-w5JASRl1wqU/TnzRitcDj5I/AAAAAAAAEEg/7XqTcdhzDOU/s400/Arsenal3-023%2B024.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655625626313527186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nie, w kontekście nie ma to wcale za bardzo więcej sensu. Widzicie może, że jedną rękę Arsenal ma sztuczną; zgadza się, stracił ją wcześniej w boju. To dosyć istotne, bo inną klasyczną sceną z tej serii jest Arsenal walczący z Chesire - matką swojej córeczki - jedną z najlepszych zabójczyń na świecie (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;because, you know, comics&lt;/span&gt;). Rzucają w siebie nawzajem sprzętami AGD oraz oskarżeniami o bycie złym rodzicem; starcie kończy się, kiedy Arsenal związuje Cheshire przedłużaczem. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;And then they have sex&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5WJ1jdYebrs/TnzRiSxnpvI/AAAAAAAAEEQ/-wxgpefYA7k/s1600/arsenal_19.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 333px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-5WJ1jdYebrs/TnzRiSxnpvI/AAAAAAAAEEQ/-wxgpefYA7k/s400/arsenal_19.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655625619156215538" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tak, człowiek z jedną ręką w trakcie walki związał przedłużaczem zabójczynię światowej klasy. A potem okazał się impotentem.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-7S7kYoxRxHs/TnzRiYhRrNI/AAAAAAAAEEY/CKjZy_JoP5g/s1600/2lu5na8.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 278px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-7S7kYoxRxHs/TnzRiYhRrNI/AAAAAAAAEEY/CKjZy_JoP5g/s400/2lu5na8.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655625620698279122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;The point I'm trying to make here is:&lt;/span&gt; JT Krul napisał ostatnio takie absolutne szmiry, że zaczynam czytać jego nowy komiks praktycznie trzymając się palcami za nos.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co widzimy? Otóż Green Arrow - podobnie jak Tony Stark u konkurencji - jest superbohaterem, ale zarazem głową międzynarodowej korporacji. Nie stawia się na spotkaniu (a raczej jest na nim obecny wyłącznie telefonicznie), gdyż jest właśnie zajęty walką z trójką superłotrów w dalekim Paryżu. Starcie to trwa przez większość zeszytu, przeciwnicy trafiają za kraty, zaś w finałowej sekwencji ściana więzienia eksploduje i widzimy całą złą drużynę, która uwalnia pokonanych i w zamian za współpracę obiecuje im śmierć Olivera Queena - naszego bohatera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początek dobre wieści: komiks nie jest okropnie, strasznie, tragicznie zły. Jasne, widzieliśmy tę fabułę już sto milionów razy; jasne, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;villains&lt;/span&gt; byli &lt;span style="font-style: italic;"&gt;forgettable&lt;/span&gt;. Zdarzają się też kwiatki w rodzaju bohatera opisującego, co dzieje się na ilustracji:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-RqJTt53QMro/TnzWEc3Xx7I/AAAAAAAAEEo/xi5De8k_NzY/s1600/thanks.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 124px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-RqJTt53QMro/TnzWEc3Xx7I/AAAAAAAAEEo/xi5De8k_NzY/s400/thanks.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655630604026759090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Niby mówi do swojej radiooperatorki, ale i tak mam wrażenie, że czytam właśnie edukacyjny komiks dla dzieci, gdzie tekst i obraz są równolegle przekazują to samo, zamiast się uzupełniać. A jak tam policja w nowym DC?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-0mArtAJNmYw/TnzWEgcTCkI/AAAAAAAAEEw/efXofNgYgXI/s1600/police.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 349px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-0mArtAJNmYw/TnzWEgcTCkI/AAAAAAAAEEw/efXofNgYgXI/s400/police.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655630604986944066" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nadal podła! Ogólnie nie było jednak tak źle, jak się obawiałem; jasne, to kiepski, sztywny i sztampowy komiks, który pozostawia po sobie wyłącznie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;chłodne&lt;/span&gt; uczucia, ale jak na JT Krula to i tak krok naprzód. Tak trzymaj, JT!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj na dziś zakończmy! W kolejnym wpisie spodziewajcie się między innymi takich tytułów, jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Batwing&lt;/span&gt; - Batman-Afroamerykanin - czy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hawk and Dove&lt;/span&gt;, zeszyt rysowany przez Roba Liefelda, czołowego rysownika lat '90, który obecnie jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;the man everybody loves  to hate&lt;/span&gt;. Jak będzie, jak będzie? Przekonamy się już niedługo!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-2067714557330408796?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/2067714557330408796/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/09/new-52-1-5.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/2067714557330408796'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/2067714557330408796'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/09/new-52-1-5.html' title='The New 52! (1-5)'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-fd9q-_LZaYY/TnystWbDlvI/AAAAAAAAECo/jqi8y1X6kDY/s72-c/Justice-League-issue-1-Cover-Jim-Lee-Geoff-Johns-New-52-DC-Comics.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-6931039639974963046</id><published>2011-09-21T14:05:00.003+02:00</published><updated>2011-09-21T14:12:15.472+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gabinet osobliwości'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blogowanie o blogowaniu to grzech'/><title type='text'>Kaszubka prawdę Ci powie!</title><content type='html'>Doprawdy, jak rzadko można uaktualniać bloga? Czy nie szkoda drogocennego miejsca w Internecie? Tknięty takimi właśnie wyrzutami sumienia postanowiłem nieco poskrobać, więc możecie znowu spodziewać się aktualizacji! Na rozgrzanie silników zamieszczę fantastyczny horoskop, jaki otrzymałem ostatnio w kinie. Widzicie, stało tam takie spore urządzenie, do szczeliny którego należało wsunąć rękę. Siedząca wewnątrz plastikowej obudowy kaszubska baba odczytywała wtedy sekrety wszechświata z linii dłoni, wystukiwała rezultaty na maszynie i podawała klientowi. Poznajcie moją przyszłość, przeszłość i teraźniejszość!&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-J4Adibh_yw0/TnnTPiiyxCI/AAAAAAAAECg/KiNmhkBHjhM/s1600/kaszubkaprawdecipowie.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-J4Adibh_yw0/TnnTPiiyxCI/AAAAAAAAECg/KiNmhkBHjhM/s400/kaszubkaprawdecipowie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654783071064605730" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Sobota to szczęśliwy dzień nas wszystkich! Co do picia wody, to już się za nie biorę. Do usłyszenia!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-6931039639974963046?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/6931039639974963046/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/09/kaszubka-prawde-ci-powie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6931039639974963046'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/6931039639974963046'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/09/kaszubka-prawde-ci-powie.html' title='Kaszubka prawdę Ci powie!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-J4Adibh_yw0/TnnTPiiyxCI/AAAAAAAAECg/KiNmhkBHjhM/s72-c/kaszubkaprawdecipowie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-2277238209515053256</id><published>2011-08-17T11:28:00.004+02:00</published><updated>2011-08-17T13:16:38.537+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wrestling'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieczny sezon ogórkowy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przegląd prasy'/><title type='text'>Inwazje dzikich bestii i seksualne zabawy!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Let's get one thing straight&lt;/span&gt;. Nie jestem jedną z tych osób, które uważają Gazetę Wyborczą za siedlisko wszelkiego zła - to w końcu największa i najbardziej opiniotwórcza gazeta codzienna w kraju.  Sam mam dosyć liberalne poglądy, więc jej pozycja światopoglądowa przeważnie mi odpowiada; nie sądzę też, żeby Wyborcza była częścią jakiejś złowrogiej rządowej czy żydowskiej konspiracji, and &lt;span style="font-style: italic;"&gt;I know about conspiracies&lt;/span&gt;, jak dobrze wiecie. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;But the crap they put on their website...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;OK, OK, wiem, że papierowe wydanie gazety i jej portal internetowy to dwa różne światy - nie mówiąc już o rozmaitych pod-portalach, które mają w nazwie gazeta.pl chyba wyłącznie z racji na bycie zawieszonymi na tych samych serwerach. Czasami naprawdę wydawać się może, że newsy na portalach online piszą albo praktykanci, albo prawdziwi dziennikarze po godzinach i przy piwku. Szczególnie łapią mnie zawsze za serce wyjątkowo dramatyczne teksty o złowrogich zwierzętach; dzisiaj na przykład wyczytałem, że nastąpiła&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;inwazja lisów na Warszawę. Zjadają nawet koty.&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kobietę karmiącą aż dziesięć lisów strażnicy miejscy zauważyli zaledwie sto metrów od Wisłostrady.&lt;/span&gt; Vlad zapytał przytomnie, czy karmiła je kotami, ale na ten temat niestety brak informacji. Wiemy za to, że&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jedna z karmicielek kotów z ul. Obozowej na Kole skarżyła się, że jej grupę 40 kotów lis przetrzebił aż o połowę.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;Tutaj już byśmy sikali po nogach ze strachu, gdybyśmy mieszkali w Warszawie, bo oczyma wyobraźni widzimy już lisa wielkiego jak motorower, który gdzie łapą nie machnie, tam z pięć kotów wykończy. Inwazja lisów przypomina mi całą serię podobnych inwazji; najbardziej przerażająca była chyba ta:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;" id="intertext_1"&gt;&lt;blockquote&gt;Ślimaki opanowały wszystkie podkrakowskie gminy. &lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;" id="intertext_1"&gt;&lt;/span&gt;Wywiozły burmistrzów na taczkach! Sołtysów wytarzały w smole i pierzu! Założyły rząd tymczasowy! Te okropieństwa można było przeczytać niedawno na portalu onet.pl, który opublikował materiał Gazety Krakowskiej. Wracając jednak do gazety.pl i pokrewnych portali, swego czasu złapało mnie za serce inne opisywane tam dzikie zwierzę - i miałem szczęście, ze za serce, bo innych łapało za szyję:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Szympans zaatakował mieszkańców Bielawy. "Straciłem przytomność".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Nagle poczułem na sobie owłosione dłonie i to coś zaczęło mną szarpać.  Miało ogromną siłę - opowiada Kamil. - Myślałem, że mnie zabije!&lt;/span&gt; Osiemnastoletni chłopak ocalał jednak dzięki kolegom, którzy - przezornie wyposażeni w gaz łzawiący - napsikali bestii do oczu i nasypali jej soli na ogon. Pojawia się jednak dobre pytanie: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Skąd wiadomo, że to szympans, a nie np. goryl? - Z opisu mężczyzn  wynika, że miał owłosione, ciepłe dłonie i najbardziej przypominał  szympansa - wyjasnia komendant Grubka&lt;/span&gt;. Owłosione, ciepłe dłonie ma połowa Kaszubów, całkiem więc możliwe, że to nasi na gościnnych występach! Skąd jednak szympans w Bielawie?  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przyszedł do nas pan, który również twierdził, że słyszał o tym, że  widziany był mężczyzna, który szedł z szympansem na łańcuchu - mówi  komendant.&lt;/span&gt; Zdzichu opowiedział, że Gienek mówił, że Stefan widział... Tworzy się tutaj &lt;span style="font-style: italic;"&gt;full-blown urban legend&lt;/span&gt;! Mam nadzieję, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;beastmaster&lt;/span&gt; z Bielawy jeszcze da o sobie znać.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span id="intertext_1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Po wszystkich tych przystawkach czas na danie główne: wiszący na portalu policyjni.gazeta.pl artykuł pod takim oto cudownym tytułem:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Szokujące seksualne zabawy gimnazjalistów: modne już nie tylko "Słoneczko".&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;Żeby dać Wam pełny obraz klasy tego artykułu, pozwolę sobie zamieścić też towarzyszące mu zdjęcie:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-r-64KuwCPxQ/Tkudk8jgu_I/AAAAAAAAECY/s7j3au7TU5Y/s1600/z10122504X.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 197px; height: 172px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-r-64KuwCPxQ/Tkudk8jgu_I/AAAAAAAAECY/s7j3au7TU5Y/s400/z10122504X.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5641776216267602930" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;To gimnazjalistka? Czy gimnazjalista?&lt;/span&gt; - zapytałem Marty z Mazowsza, która uznała wówczas, że jestem obrzydliwy. Szybko jednak sama wsiąkła w klimat, bo skoro teksty tego kalibru powstają najwyraźniej dla napalonych siedemdziesięciolatków, zaczęliśmy z przyjemnością tworzyć alternatywne tytuły w rodzaju &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Osiem części garderoby, o noszenie których nie podejrzewałbyś swojego wnuka&lt;/span&gt; albo też - krócej i konkretniej - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bez czego nie chciałbyś zobaczyć swojej wnuczki&lt;/span&gt;. Jakimi informacjami uraczył nas jednak serwis policyjni.gazeta.pl? Mamy na przykład reguły gry "Wymiękasz":&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Dziewczyna lub chłopak losuje dla siebie osobę do pary, która staje  naprzeciwko w samej bieliźnie, lub bez. Należy ją dotykać w poszczególne  części ciała. - Zaczyna się od górnych partii. Na przykład chłopak  dotyka włosów i pyta czy dziewczyna już wymięka, czyli czy rezygnuje.  Jeśli nie, dotykający posuwa się dalej. Następnie dotyka ust, jeśli  laska nie ma nic przeciwko chwyta za dłonie, potem za ramiona, a  następnie za brzuch. I wtedy wiadomo już, że kolejnym ruchem będzie  chwyt za piersi lub położenie ręki między nogami. Jeśli dziewczyna  stwierdzi, że na tym etapie wymięka, to przegrywa - opowiada gazecie  14-letnia Monika Kulig ze Słupska, której znajomi urozmaicają sobie  spotkania takimi grami. Dziewczyna zapewnia, że sama nie brała udziału w  takiej grze (...)"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym jeszcze zajmują się gimnazjaliści? Klasyczna gra w butelkę robi się ponoć coraz pikantniejsza, o czym świadczy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;szokujący wpis jednej z internautek na forum polki.pl:  "Siedzieliśmy na korytarzu w szkole (..) Kumple zaczęli mówić o tym, co  się dzieje u nich w miejscowości na imprezach. Gadali o tym, że najpierw  się pije, jara itd., a potem zaczyna się zabawa w butelkę. Wszyscy  siadają w kółku na przemian (...) Gdy butelka wskaże na dziewczynę musi  ona zrobić przysłowiowego loda każdemu chłopakowi, a gdy wypadnie na  chłopaka musi on z każdą chociaż minutę uprawiać seks przy wszystkich"&lt;/span&gt;. Żebyśmy mieli właściwy kontekst: artykuł powstał na bazie anonimowego wpisu na forum mówiącego o tym, o czym opowiadają gimnazjalni gówniarze na korytarzu. Nie ma to jak czternastoletni kumple mówiący, co to się u nich nie dzieje w miejscowości na balangach; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;a u nas we wsi na imprezie to były dziwki i koka!&lt;/span&gt; Ludzie, kiedy ja byłem w szkole, to na imprezach zgodnie z opowieściami paliło się haszysz - dziwne tylko, że miał on w tych historiach liście. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;But whatever!&lt;/span&gt; Widzicie jednak, że relacje o spotkaniach z UFO są w porównaniu z tym doskonale poparte źródłami i nazwiskami. Ale czym jest wymienione w tytule tekstu "Słoneczko"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Popularną i chyba najbardziej znaną wśród gimnazjalistów grą jest  "Słoneczko". Do zabawy potrzeba przynajmniej ośmiu osób - czterech  dziewczyn i czterech chłopaków. Rozebrane dziewczyny kładą się na  podłodze głowami do siebie i rozkładają nogi. Przed nimi stają nadzy  chłopcy. Każdy z nich musi przez około pół minuty uprawiać seks z leżącą  naprzeciwko partnerką. Po chwili następuje zmiana, pół minuty później -  kolejna. Przegrywa ten, który najszybciej osiągnie wytrysk. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ten akapit skomentuje specjalnie dla Was popularny wrestler The Miz:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/6vxiQ9JCKvE" allowfullscreen="" width="450" frameborder="0" height="349"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Popularną i chyba najbardziej znaną wśród gimnazjalistów grą jest chińczyk&lt;/span&gt;, zawtórowała Mizowi Marta z Mazowsza, i na tym chyba na dziś poprzestańmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiecie: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sezon ogórkowy, Zamaskowany Anglisto, sezon ogórkowy&lt;/span&gt;. Ja odpowiem, że ten sezon ogórkowy trwa na naszych portalach informacyjnych wiecznie. Taki też tag dodajmy pod tym wpisem!&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-2277238209515053256?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/2277238209515053256/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/08/inwazje-dzikich-bestii-i-seksualne.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/2277238209515053256'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/2277238209515053256'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/08/inwazje-dzikich-bestii-i-seksualne.html' title='Inwazje dzikich bestii i seksualne zabawy!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-r-64KuwCPxQ/Tkudk8jgu_I/AAAAAAAAECY/s7j3au7TU5Y/s72-c/z10122504X.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-5244918439315552156</id><published>2011-07-30T20:36:00.010+02:00</published><updated>2011-07-31T15:34:31.094+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Green Lantern</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-L3yQ63epsfE/TjRPX0yQypI/AAAAAAAAEBo/1dk4QVFUAO8/s1600/GL_1SHT_FINAL_INTL_72dpi.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 270px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-L3yQ63epsfE/TjRPX0yQypI/AAAAAAAAEBo/1dk4QVFUAO8/s400/GL_1SHT_FINAL_INTL_72dpi.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5635216304472378002" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zgodnie ze znaną teorią, złe filmy możemy podzielić na nudne, zabawne i żenujące. Kiedy filmowi brakuje tylko trochę, możemy go zbyć apatycznym machnięciem ręki i zmienić kanał; to jest film &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zły-nudny&lt;/span&gt;. Niżej w skali jakości stoją filmy, które są tak złe, że robienie sobie z nich jaj może być rozrywką samą w sobie - filmy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;złe-zabawne&lt;/span&gt; - najniżej zaś takie, których oglądanie sprawia fizyczny ból: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;złe-żenujące&lt;/span&gt;. Domyślacie się już na pewno, że wchodzący właśnie do kin &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Green Lantern&lt;/span&gt; nie jest szczególnie dobry - pytanie jednak, jak dokładnie jest zły?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznijmy może od samych założeń: Green Lantern to jeden z czołowych bohaterów wydawnictwa DC. Prawdę mówiąc, to bardziej zawód, niż indywidualna tożsamość - Zielone Latarnie są międzygwiezdnymi policjantami i strażnikami pokoju swojego uniwersum. Zrzeszająca ich organizacja, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Green Lantern Corps&lt;/span&gt;, ma długie tradycje i dosyć zawiłą historię; ważne jest jedynie, że ich siedziba znajduje się na odległej planecie Oa, skąd w miarę potrzeb wysyłane są do rekrutów zielone pierścienie. Pierścienie te są - zgodnie z oficjalną linią wydawnictwa - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;the most powerful weapon in the universe&lt;/span&gt;, ponieważ pozwalają posiadaczowi tworzyć (tymczasowo) cokolwiek on sobie wyobrazi. Pada? Green Lantern może stworzyć sobie zielony, energetyczny parasol. Batman rozpruł sobie legginsy? Green Lantern wyczaruje dla niego zieloną igłę z nitką. Zastrzeżenie jest tylko jedno: pierścień i zasilająca go latarnia są ładowane siłą woli użytkownika, dlatego musi on być odważny, skupiony i zdyscyplinowany. Ziemia ma czterech Green Lanterns, ale we współczesnych komiksach za bardzo ich na Ziemi nie widać - przeżywają raczej kosmiczne przygody w rodzaju godzenia zwaśnionych ras, rozpalania gasnących słońc czy ewakuacji całych planet. Przez długi czas była to moja ulubiona seria wydawnictwa DC, gdyż egzotyczny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;setting&lt;/span&gt; i natura mocy Green Lanterns dawała nieustannie okazję do graficznych fajerwerków - co miesiąc można było nacieszyć oko nowymi planetami i rasami, albo też pomysłowymi konstruktami bohaterów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film wziął wszystko, co sprawdzało się w komiksie i wyrzucił to do kosza. Zamiast niesamowitych wizji odległego kosmosu mamy - z drobnymi wyjątkami - wyłącznie Ziemię. Problem leży głównie w tym, że twórcy wybrali najbardziej sztampową fabułę z możliwych i zaserwowali kolejną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;origin story&lt;/span&gt;. Powtarzam to jak katarynka, ale filmy takie są przeważnie bardzo słabe: przez półtorej godziny katują widza założeniami, tłem postaci, problemami osobistymi bohatera i jego perypetiami romantycznymi; potem nieuchronnie następuje epizod zwątpienia we własne możliwości i akceptacji nowych mocy - po czym możemy w końcu przejść do trzydziestu minut (jeśli dobrze pójdzie) pierwszej przygody naszego herosa. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Green Lantern&lt;/span&gt; ogląda się tak, jakby był to czyjś pierwszy napisany w życiu scenariusz; fabuła podąża wytyczoną ścieżką tak dokładnie, że na podstawie kolejnych przystanków można regulować zegarek. Jeśli film skupia się na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;origin story&lt;/span&gt;, jest to zwyczajny brak pomysłowości ze strony twórców. Nowy Hulk załatwił &lt;span style="font-style: italic;"&gt;origin&lt;/span&gt; postaci w montażu początkowym; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;X-Men: First Class&lt;/span&gt; była ich w ogóle pozbawiona. Można!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do fabuły, dobór postaci również był zupełnie do niczego. Z czterech ziemskich Lanterns na bohatera filmu wybrano Hala Jordana, ryzykanta i pilota myśliwców, klasycznego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;all-American hero&lt;/span&gt;. Rozumiem stojącą za tym motywację - Jordan to pierwszy z Lanterns, reszta to jego zmiennicy lub następcy - ale to także straszny ćwok i nudziarz. Starym środowiskowym dowcipem jest, że dysponując pierścieniem, który pozwala mu stworzyć wszystko, na co pozwala wyobraźnia, Jordan powołuje do istnienia przeważnie ochronne parasole lub wielkie pięści. Praktycznie każdy inny kandydat byłby ciekawszy: Kyle Rayner to na przykład rysownik komiksów, który ożywia swoje szkice; Guy Gardner to wieczny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fratboy&lt;/span&gt; i komediant, którego konstrukty utrzymane są w estetyce kreskówek z Tomem i Jerrym - i tak dalej. I chociaż na ekranie widać czasami bardziej pomysłowe konstrukty (mury, sprężyny, łańcuchy, miecze), to sama postać Hala pozostaje niestety &lt;span style="font-style: italic;"&gt;as bland as they come&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa osobne słowa należą się też &lt;span style="font-style: italic;"&gt;villains&lt;/span&gt; filmu - są nimi telepata Hector Hammond oraz plama oleju z Zatoki Meksykańskiej, która przybrała imię Parallax. To zupełnie, jakby ktoś kierował się podręcznikiem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tworzenie mało efektownych łotrów w weekend&lt;/span&gt;: telepaci jako przeciwnicy superbohaterów zawsze są nudni i biedni, gdyż graficzny aspekt ich mocy sprowadza się do przyłożenia palców do czoła i stękania - oraz ewentualnie rzucania doniczkami czy podobnych ekscesów. Wielkie złowrogie plamy czy chmury również nie są przesadnie ciekawe - będą na ekranie najwyżej wić się, kłębić i ryczeć, praktycznie bez możliwości interakcji z bohaterem. Wypada też tutaj dodać, że Hector Hammond wygląda jak typowy kierowca pekaesu, z czego chichraliśmy się z Vladem przez pół seansu. Na zdjęciu ma wyjątkowo garnitur, ale zazwyczaj paradował w cudownie menelskich bluzach - prawdziwie komiksowy łotr!&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8r8gmS66mR4/TjUxVYxKUTI/AAAAAAAAECI/QvNJ1jNlkw4/s1600/hector-hammond-and-hal-jordan_679.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 294px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-8r8gmS66mR4/TjUxVYxKUTI/AAAAAAAAECI/QvNJ1jNlkw4/s400/hector-hammond-and-hal-jordan_679.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5635464752219705650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dokąd będzie? Nie, nie ma żadnych "studenckich"!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wszystko to było okraszone bogactwem niedociągnięć i wręcz debilizmów fabularnych. Hammond - mały łotr - zawiódł podobno Parallaxa - dużego łotra (Parallax wybuczał mu nawet wprost &lt;span style="font-style: italic;"&gt;you have failed me!&lt;/span&gt;; klasyk), ale za nic nie mogliśmy z Vladem rozgryźć, w jaki sposób - przed finałowym spotkaniem pomiędzy łotrami nie było praktycznie żadnego związku fabularnego. Hal Jordan przeistaczał się w Zieloną Latarnię zakładając niewielką &lt;span style="font-style: italic;"&gt;domino mask&lt;/span&gt;;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt; ukrywała ona jego tożsamość mniej więcej tak, jak makijaż wokół oczu. Mimo to, zwodził przy jej użyciu (przynajmniej przez jakiś czas) wybrankę swego serca - to również przyniosło mi i Vladowi masę radości, gdyż mogliśmy przez jakiś czas podkładać postaciom głosy (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"ooo, kim pan jest?" "któż to może być?"&lt;/span&gt;) Eksplozja głupoty nastąpiła jednak dopiero w finale, kiedy &lt;span style="background: none repeat scroll 0% 0% black;color:black;" &gt;starożytne kosmiczne ucieleśnienie strachu, Parallax, nie orientuje się, że nie można podlatywać zbyt blisko słońca i zostaje schwytany w jego studni grawitacyjnej. Hal Jordan o mało przy tym nie umiera, chociaż kolejna scena ujawnia, że trzech innych Lanterns było tuż obok. Najwidoczniej w Corps obowiązują takie porządki, jak na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;polskiej&lt;/span&gt; budowie: młody robi, a trzech kierowników nadzoruje z piwem w łapie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Efekty specjalne szczególnie filmowi nie pomagają. Sceny lotu są miękkie i nieprzekonujące; Jordan dryfuje bardziej jak disneyowska wróżka niż dynamiczny superbohater. Oa, siedziba &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Green Lantern Corps&lt;/span&gt;, wygląda bardzo nierówno; same krajobrazy i kosmici są całkiem, całkiem, ale żywy aktor odcina się od nich jak Królik Roger od rzeczywistego świata. Szkoda też, że pierwszoplanowi kosmici to praktycznie sami faceci pomalowani na czerwono lub niebiesko - jednym z uroków komiksu jest to, że ramię w ramię z ziemskimi Lanterns służą ryby, płazy, owady, ameby, roboty, wirusy, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;świadoma planeta&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;inteligentne równanie matematyczne&lt;/span&gt;. Rozumiem, że to trudniejsze w przedstawieniu - ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;why bother making a movie if you won't even try?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec jeszcze jedno - kwestia postaci kobiecych. Wybranka Jordana, chociaż w komiksach jest pilotem, dyrektorką firmy i dorabia się w końcu nawet własnego pierścienia mocy, na ekranie snuje się głównie, jęczy i mówi bohaterowi, jaki jest głęboki i wspaniały. Trochę szkoda, ale można by jeszcze na to przymknąć oko - gdyby nie potraktowanie innej postaci kobiecej, Amandy Waller. Komiksowa Amanda Waller to gruba Afroamerykanka będąca głową potężnej rządowej agencji; znana jest z cynizmu, manipulatorstwa i umiejętności stawiania do pionu nawet pajaców w maskach i pelerynach. Komiksowa Amanda Waller zarządza własnym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kill squad&lt;/span&gt; liczących na ułaskawienie skazańców i okazjonalnie potrafi wydymać nawet znanego z przygotowania na wszystko Batmana. Filmowa Waller to z kolei ganiająca w szpilach pani naukowiec, której rola sprowadza się do bycia pomniejszą ofiarą Hammonda. A co do grubej, czarnej baby?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Pj-XotTtt_o/TjUeHKksSXI/AAAAAAAAEBw/x1NcYo01d5k/s1600/amandawaller.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Pj-XotTtt_o/TjUeHKksSXI/AAAAAAAAEBw/x1NcYo01d5k/s400/amandawaller.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5635443617170213234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;...really? Really?!&lt;/span&gt; Nikt nikomu nie broni obsadzania modelki w epizodycznej roli ofiary łotra... ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;why the heck&lt;/span&gt; nazywać ją Amandą Waller, kiedy nie ma z tą postacią praktycznie nic wspólnego? To tak, jakby ekranizować &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pana Tadeusza&lt;/span&gt; i zadecydować, że ksiądz Robak powinien być lepiej, hm... nie księdzem, tylko mnichem... z Shaolin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Green Lantern&lt;/span&gt; zasługuje w moich oczach na prestiżową ocenę...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-DP82jI6JbCg/TjUgcd4r4XI/AAAAAAAAEB4/bPj1S2ihtj0/s1600/1kapsel.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 82px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-DP82jI6JbCg/TjUgcd4r4XI/AAAAAAAAEB4/bPj1S2ihtj0/s400/1kapsel.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5635446182154854770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;...&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;JEDNEGO &lt;/span&gt;na&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; PIĘĆ&lt;/span&gt; kapsli piwa Żywiec Porter! Fabuła była sztampowa, efekty mało przekonujące, a nielogiczności piętrzyły się jak śmieci na stoiskach na Jarmarku Dominikańskim. Całe bogactwo serii komiksowej nie zostało wykorzystane nawet w ułamku - a szkoda, bo mogliśmy otrzymać naprawdę ciekawy i interesujący wizualnie film. Ubawiliśmy się co prawda z Vladem dosyć dobrze, ale to raczej dzięki naszym własnym komentarzom i nabijaniu się z produkcji; nie warto więc zdecydowanie iść do kina, szczególnie, że film wyświetlany jest w zupełnie nieefektownym 3D. Jeden kapsel należy się jednak za... no cóż, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;it sure was a movie&lt;/span&gt;, miał mniej więcej początek i koniec; był też jeden względnie zabawny gag (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"-...i ten umierający kosmita dał mi ten pierścień." "-oświadczył ci się?"&lt;/span&gt;), kilka sekwencji z efektami wyglądało nieźle, a Ryan Reynolds jest chyba ogólnie uważany za przystojnego, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;so you have that if you're into men&lt;/span&gt;. Miejmy nadzieję, że nadchodzący Kapitan Ameryka będzie lepszy!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-5244918439315552156?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/5244918439315552156/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/07/green-lantern.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/5244918439315552156'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/5244918439315552156'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/07/green-lantern.html' title='Green Lantern'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-L3yQ63epsfE/TjRPX0yQypI/AAAAAAAAEBo/1dk4QVFUAO8/s72-c/GL_1SHT_FINAL_INTL_72dpi.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-3524676894140072892</id><published>2011-07-14T13:39:00.009+02:00</published><updated>2011-07-14T23:49:59.393+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kup pan grę na steamie'/><title type='text'>Fallout: New Vegas</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-aBCPqZL5CT8/Th7brjahu2I/AAAAAAAAD74/a3InjQRXfnI/s1600/Steam_Logo1-220x165.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 220px; height: 165px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-aBCPqZL5CT8/Th7brjahu2I/AAAAAAAAD74/a3InjQRXfnI/s400/Steam_Logo1-220x165.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5629178125547060066" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Od dawien dawna jestem użytkownikiem &lt;a href="http://store.steampowered.com/?l=english"&gt;platformy Steam&lt;/a&gt; - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;heck&lt;/span&gt;, praktycznie od samego jej początku. Steam to niewielki program, który zmienia nieco klasyczne podejście do dystrybucji gier komputerowych: zamiast iść do marketu i wziąć z półki pudełko, możemy po prostu kupić coś w internetowym sklepie Steam i legalnie ściągnąć do sobie na dysk. A właściwie ściągać do upojenia; jeżeli gra jest już dodana do steamowej biblioteki, możemy robić z nią wszystko - kasować z dysku, ściągać ponownie, ściągać ponownie na innym komputerze... bardzo wygodne rozwiązanie, szczególnie, że cała platforma jest z konieczności mocno zintegrowana z Internetem i możemy mieć pewność, że wszelkie ewentualne uaktualnienia i poprawki gier będą automatycznie ściągnięte tak szybko, jak tylko się pojawią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Steam pojawił się równolegle z premierą rewolucyjnej jak na owe czasy gry &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Half-Life 2&lt;/span&gt;: jej producenci zdecydowali, że gra będzie zwyczajnie dostępna w sklepie - ale żeby w nią pograć, konieczne będzie zarejestrowanie się w ich nowo powstałym serwisie. Pamiętam, że wywołało to wśród wielu jęki oburzenia - był to rok 2004, więc szerokopasmowy Internet czasem bywał w rodzimych obejściach, a czasem nie. Problem był szczerze mówiąc wydumany, gdyż gry nie trzeba było ściągać: można ją było zwyczajnie zainstalować z płyty i dokonać krótkiego uaktualnienia i rejestracji; po nich człowiek mógł już wyciągnąć z gniazdka kabel od Internetu i upleść z niego kaszubskie wnyki. Obecnie, kiedy szybki Internet trafił już pod strzechy, Steam dołożył do gier również aspekt społecznościowy: można za jego pośrednictwem pisać recenzje, publikować screenshoty i filmy oraz - oczywiście - pisać do innych użytkowników przez zintegrowany komunikator lub odpowiednik ściany z Facebooka. Ba, zaimplementowano również płynną i czystą komunikację głosową - a wszystko to jest dostępne również w trakcie grania!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawołacie teraz: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ależ Zamaskowany Anglisto, główną atrakcją związaną z kupowaniem gier w markecie jest kopanie w koszach z przecenionymi produkcjami; gdzie znajdziesz takie emocje w sieci?&lt;/span&gt; I tu Was mam! Steam posiada niezwykle rozbudowany system zniżek i promocji; praktycznie co dzień można kupić coś innego za obniżone stawki. Dlatego też moje zakupy na Steamie są niczym innym, jak zaawansowanym technologicznie grzebaniem w koszu z przecenionymi artykułami: rzadko zdarza mi się wziąć coś, co nie jest opatrzone etykietką od "-50%" do "-90%". Jako że ostatnio Steam ucieszył użytkowników dziesięciodniową letnią promocją, a ja - jako absolwent studiów i człowiek cieszący się wakacjami - mogę nadrabiać zaległości w elektronicznej rozrywce, postanowiłem podzielić się z Wami kilkoma refleksjami na temat zakupionych gier.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początek: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fallout: New Vegas&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-XjuwvMRMXcc/Th7vShIjagI/AAAAAAAAD8I/StW464JtkZY/s1600/FalloutNewVegas_box.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 324px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-XjuwvMRMXcc/Th7vShIjagI/AAAAAAAAD8I/StW464JtkZY/s400/FalloutNewVegas_box.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5629199685670627842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Darzę serię &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fallout&lt;/span&gt; niebywałym sentymentem: jej dwie pierwsze części (wydane odpowiednio w 1997 oraz 1998) dosłownie nauczyły mnie języka angielskiego. Musiałem co prawda często konsultować się ze słownikiem i bardzo często miałem problemy z wyrażeniami idiomatycznymi (co to znaczy, że muszę mieć czegoś więcej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;under my belt?&lt;/span&gt;), ale generalnie gry te były cudownym uzupełnieniem lekcji języka oraz najlepszą motywacją do nauki, jaką mógłbym sobie wymarzyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Seria &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fallout&lt;/span&gt; to gry RPG, czyli zabawa polega głównie na rozwijaniu statystyk własnej postaci, prowadzeniu rozbudowanych dialogów z postaciami napotkanymi oraz umiejętnym wykorzystywaniu dostępnych przedmiotów oraz informacji. Wszystko to podane jest w otoczce swobodnego podróżowania, handlu, eksploracji oraz nierzadko taktycznej walki. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fallout&lt;/span&gt; był jednak dla mnie zdecydowanie ciekawszy, niż inne współczesne mu gry RPG - w okresie, kiedy standardowym tłem zabawy były zaludnione elfami i orkami magiczne krainy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fantasy&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fallout&lt;/span&gt; przenosił gracza w bardzo specyficzną rzeczywistość science-fiction: Stany Zjednoczone zrujnowane niedawną wojną nuklearną. Przypominało to bardzo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mad Maxa&lt;/span&gt;, ale jednocześnie odróżniało się od niego zamysłem artystycznym: gra prezentowała postnuklearne Stany tak, jak wyobrażano sobie przyszłość w latach '50 ubiegłego wieku. Architektura budowli waha się pomiędzy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;art deco&lt;/span&gt; i bardziej nowoczesnym stylem powojennych amerykańskich przedmieść; w radioaktywnych ruinach można znaleźć utrzymane w estetyce retro pistolety laserowe czy roboty z mózgami unoszącymi się w przezroczystych słojach; rzadko spotykane komputery nadal zajmują całe pokoje i korzystają z lamp próżniowych. Nie warto już nawet wspominać o wszechobecnych mutantach, gdyż pamiętajmy - w latach '50 i '60 promieniowanie pełniło tę samą rolę narracyjną, co dzisiaj inżynieria genetyczna: była to, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;for all intents and purposes&lt;/span&gt;, umożliwiająca wszystko magia. Pierwsze gry z serii wyglądały tak:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-aPlPMJm24f0/Th70WNNRHqI/AAAAAAAAD8Q/VUGEBazCHgs/s1600/03174.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-aPlPMJm24f0/Th70WNNRHqI/AAAAAAAAD8Q/VUGEBazCHgs/s400/03174.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5629205246599306914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Po dziesięciu latach - w 2008 - doczekaliśmy się kontynuacji serii. Jak dobrze wiemy, zdumiewający jest postęp cywilizacji - i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fallout 3&lt;/span&gt; wyglądał już tak:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-RzoJQKEFIX8/Th70WW7uB0I/AAAAAAAAD8Y/4qsN5PPBGkw/s1600/fallout1te8.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-RzoJQKEFIX8/Th70WW7uB0I/AAAAAAAAD8Y/4qsN5PPBGkw/s400/fallout1te8.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5629205249210058562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fallout: New Vegas&lt;/span&gt; wydaje się być duchowym spadkobiercą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fallouta 2&lt;/span&gt;: gra wyszła niedługo po odświeżającym serię &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Falloucie 3&lt;/span&gt; i opowiada historię zupełnie innej postaci, niż poprzedniczka. Estetyka wcześniejszych części nadal jest zachowana - szczególnie cieszą towarzyszące nam w trakcie przygód bigbeatowe szlagiery -aktualizacji uległa jedynie warstwa techniczna. Całość zaczyna się efektownie - od staromodnego gangstera z tytułowego New Vegas strzelającego naszej postaci w głowę na wiejskim cmentarzyku. Trafia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obrażenia jednak okazują się nie być śmiertelne, więc nasza postać dosłownie wraca zza grobu, żeby znaleźć łotra i odebrać od niego skradzioną własność - tajemniczy platynowy żeton z kasyna, który był przyczyną całego zamieszania. Wiejski lekarz stawiający postać na nogi zadaje jej szereg pytań, które pozwalają nam gładko stworzyć nasze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;alter ego&lt;/span&gt; przez rozdzielanie punktów pomiędzy atrybuty takie, jak siła, zręczność, inteligencja, charyzma czy - jak Vegas, to Vegas na całego - szczęście. Kiedy proces ten dobiega końca, dostajemy do ręki garść przedmiotów na początek - pierwszą broń, trochę leków i garść stanowiących walutę butelkowych kapsli - i możemy ruszać na pustynię Mojave.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gra nijak nas nie ogranicza; można iść w dowolnym kierunku, rozmawiać oraz handlować z kim tylko chcemy, samodzielnie dobierać wrogów i przyjaciół. To widzieliśmy już w Falloucie 3, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;New Vegas&lt;/span&gt; wydaje się jeszcze poszerzać możliwości, które mieliśmy do tej pory. Najbardziej ucieszył mnie dołożony tryb &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hardcore&lt;/span&gt;: kiedy w nim gramy, nasza postać zaczyna odczuwać dodatkowe potrzeby: musimy regularnie jeść, pić oraz spać, albo skończy się to śmiercią z głodu, pragnienia lub wycieńczenia, poprzedzoną wpływającymi na statystyki postaci chorobami w rodzaju odwodnienia. Super! Naprawdę pomaga to wejść w skórę odgrywanego bohatera, szczególnie, że - jak możemy się domyślać - pustynia Mojave po wojnie atomowej nie obfituje w nieskażone jedzenie czy wodę. Zawsze trzeba więc ważyć priorytety; zjeść napromieniowanie mięso upolowanej zmutowanej jaszczurki i narażać się na wyniszczającą chorobę popromienną, czy pełznąć z burczącym brzuchem do kolejnej osady i liczyć na to, że mają tam mniej toksyczne dania? Oczywiście, osoba z wysoką umiejętnością &lt;span style="font-style: italic;"&gt;survival&lt;/span&gt; bądź &lt;span style="font-style: italic;"&gt;science&lt;/span&gt; oraz odpowiednimi narzędziami może w obozowisku samodzielnie przefiltrować wodę lub oczyścić nieco mięso. Rewelacja! Sprawia to dużo więcej radości, niż proste strzelaniny na pustkowiach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Strzelaniny, kiedy się pojawiają, są jednak świetnie wykonane: już od poprzedniej części gry dostępny jest w niej tzw. system VATS, czyli relikt taktycznego trybu turowego z dwóch pierwszych części. Możemy więc albo strzelać samemu posiłkując się koordynacją oko-ręka, jak w innych grach, albo nacisnąć w trakcie starcia klawisz V - zatrzymuje on czas i podświetla przeciwnika, w którym walczymy. Jego ciało zostaje wtedy rozebrane jak tusza wieprzowa - osobnymi strefami trafienia są przeważnie korpus, kończyny i głowa - a my musimy wybrać, w którą dokładnie strzelamy. Szanse trafienia i ilość strzałów zależą od statystyk naszej postaci. Trafienia w głowę zadają największe obrażenia, ale są też przeważnie najtrudniejsze; strzał w nogi pozwala unieruchomić wroga, w ręce umożliwia rozbrojenie oponenta... cuda. W praktyce wygląda to tak:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-w4C6SkC_ODs/Th7vSvXsSMI/AAAAAAAAD8A/IwOE4GOuF6w/s1600/er_photo_136660_52.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 225px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-w4C6SkC_ODs/Th7vSvXsSMI/AAAAAAAAD8A/IwOE4GOuF6w/s400/er_photo_136660_52.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5629199689492220098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;...od razu muszę wstawić filmik, który swego czasu strasznie mnie ubawił:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/JmcXU69UqZ8" allowfullscreen="" width="425" frameborder="0" height="349"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Cóż, 55% szans trafienia to jednak średnio! Wracając do samej gry: teren do eksploracji jest ogromny, napotykanych postaci są setki, a każda z nich w pełni udźwiękowiona. Względną nowością jest też, że postacie te podzielone są na rozmaite frakcje, co odgrywa istotną rolę podczas gry. Mamy więc na przykład NCR, czyli względnie zorganizowany rząd New California Repulic, oraz Caesar's Legion, gigantyczną hordę "tych złych" stylizujących się na spadkobierców Rzymu: od akceptacji niewolnictwa po zwyczaje w rodzaju karnego dziesiątkowania własnych oddziałów. Pomiędzy tymi dwoma wielkimi grupami mamy jeszcze rozmaite niezrzeszone w żadnej z nich miasteczka, firmy czy gangi - możliwości wyboru są więc spore. Podobny system pojawiał się już wcześniej, ale teraz każda licząca się grupa ma własną walutę lub strój - można więc na przykład śmiało podszywać się pod jej członków, jeśli zajdzie taka potrzeba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opcji, swoją drogą, jest mnóstwo. Jeśli gracz chce dostać się do budynku pilnowanego, powiedzmy, przez żołnierzy NCR, może przebrać się w odpowiedni mundur; może też (dysponując wysoką umiejętnością &lt;span style="font-style: italic;"&gt;speech&lt;/span&gt;) przekonać strażnika, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;naprawdę&lt;/span&gt; musi tam wejść; może też otworzyć wytrychem boczne drzwi (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;lockpick&lt;/span&gt;) lub ukraść od nich klucz (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;steal&lt;/span&gt;), złamać hasło do komputera przy innym wejściu (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;science&lt;/span&gt;) lub kupić je od stojącego niedaleko żołnierza (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;barter&lt;/span&gt;). Oczywiście, można też po prostu zdzielić strażnika pałą w łeb, ale inne opcje są o tyle ciekawsze! Autorzy naprawdę postarali się, żeby żadna zdolność nie była bezużyteczna; nawet zazwyczaj pogardzane atrybuty w rodzaju &lt;span style="font-style: italic;"&gt;medicine&lt;/span&gt; pozwalają tu często diagnozować u rozmówców rzeczywiste lub urojone choroby albo uratować życie postrzelonym nieznajomym. Dostępność opcji i dana graczowi swoboda jest naprawdę oszałamiająca!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastrzeżenia? Nieznaczne; pierwsza część serii - ta z 1997 - nadal wydaje mi się niedościgniona pod względem fabuły i nastroju. Dużą rolę w tym pełni zapewne fakt, że to ona kreowała świat, w którym rozgrywają się późniejsze; braliśmy więc udział - z założenia - w najbardziej fundamentalnej i legendarnej jego przygodzie. Gra była też rewolucyjna pod względem bycia skierowaną do dojrzałego odbiorcy: tematyka, mimo pulpowej wizji przyszłości, nie uciekała od poważnych zagadnień i moralnych dylematów, nikt też nie udawał, że nie istnieją narkotyki, alkohol, seks czy wulgarność. Dobrze, byłem może wtedy gówniarzem, ale żadna gra nie wystraszyła mnie już nigdy tak, jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fallout&lt;/span&gt; - i nie osiągnął on tego przy pomocy modnych dzisiaj potworów wyskakujących nagle zza rogu. Była to raczej kwestia atmosfery i tematyki: grzebiąc nieco w zawartych w grze tekstach, można było poczytać o wprowadzeniu dosyć totalitarnego stanu wojennego w USA i o wielu jego grzeszkach dokonywanych w imię "wyższych celów"; głównym przeciwnikiem gracza była zaś armia tępych, kierowanych wyłącznie siłą i fizycznymi instynktami mutantów. Byli zawsze półnadzy, okładali gracza pięściami i grozili, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;I'll make you my bitch&lt;/span&gt;; w dzisiejszych grach nie ma już zwyczajnie straszenia seksualnością, a to taki głęboki pokład bardzo pierwotnych lęków! To jednak tylko smaczek; kiedy byłem dzieciakiem, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;the scariest thing ever&lt;/span&gt; był dla mnie główny zły gry: Master, czyli zmutowany super-Hitler chcący zaludnić świat rasą panów - czyli mutantami własnej produkcji. Master był o tyle straszny, że jego pokręcone ciało było spojone w całość z jego stanowiskiem komputerowym i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dziesiątkami żywych ludzi, który nie zmutowali właściwie i zostali przemocą dołączeni do jego superorganizmu.&lt;/span&gt; Master nie mówił więc jednym głosem, ale zmieniał je jak rękawiczki; posłuchajcie! Obrazek jest niestety statyczny i nie widzimy ruchów i wicia się, ale głos robi wrażenie nawet po latach. A, nie słyszymy też wypowiedzi bohatera gry, gdyż istniały one wyłącznie w formie tekstowej - wszystkie głosy na filmie to właśnie Master.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/nZwRAcTWEQM" allowfullscreen="" width="425" frameborder="0" height="349"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Jednym z zakończeń gry było wrzucenie szamoczącego się, szczelnie owiniętego bandażami bohatera do kadzi z mutagenną substancją i - w konsekwencji - wyrżnięcie i zatłuczenie jego rodzimej społeczności, w domyśle jego własną ręką. Jeśli to nie jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;disturbing&lt;/span&gt;, to już sam nie wiem, co może być - szczególnie dla dzieciaka z podstawówki! Wracając jednak do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;New Vegas&lt;/span&gt;: nie ma co kręcić nosem na fabułę, gdyż zaczyna się nadzwyczaj efektownie i jest sensownie prowadzona, ale zdecydowanie nie ma już tego poczucia, że oto mamy przed oczami apokaliptyczny konflikt, że to wszystko albo nic, że zegar tyka, wroga armia rośnie, a kiedy już zwycięży - to wszyscy będą mieli stuprocentowo przerąbane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;New Vegas&lt;/span&gt; można podsumować krótko: popierdzielasz po pustyni Mojave, polujesz na wielkie gekony, wysysasz wodę z kaktusów; w jednej rozlatującej się osadzie kupisz zapasy i zagrasz w karty ze sklepikarzem, w drugiej ocalisz czyjegoś wuja od alkoholizmu, z trzeciej cichaczem znikniesz, bo krążą tam zbiry wrogiej frakcji. To fantastyczny i rozbudowany symulator życia na nuklearnych pustkowiach - pod tym względem niekwestionowanie przebija pierwszego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fallouta&lt;/span&gt; - ale intryga nie jest już tak wciągająca, straszna i niepokojąca. To już nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ludzkość kontra "oni&lt;/span&gt;", tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ludzkość kontra ludzkość&lt;/span&gt; - dynamika konfliktu jest zdecydowanie inna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uff, przyjemnie było sobie usiąść i popisać! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;New Vegas&lt;/span&gt; naprawdę polecam, chociaż obecnie nie jest już w promocji i znowu kosztuje na Steamie 49.99 euro. W promocji kosztował ich 14.99, a więc mniej, niż obecnie trzeba zapłacić w Empiku bądź w sklepach wysyłkowych (około 80-90 zł). &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fallout: New Vegas&lt;/span&gt; to naprawdę solidna rozrywka na dziesiątki godzin i dowód na to, że współczesne gry przypominają coraz bardziej ogromnie interaktywne filmy czy powieści. Na koniec: mój własny screenshot z gry!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-NfqZ93ChxCA/Th8MPEsM1dI/AAAAAAAAD8g/zBeVvZzFGdc/s1600/2011-07-13_00001.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 250px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-NfqZ93ChxCA/Th8MPEsM1dI/AAAAAAAAD8g/zBeVvZzFGdc/s400/2011-07-13_00001.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5629231512333112786" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kto by pomyślał, że mój laptop uciągnie płynnie takie nowoczesne bajery, jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;post-processing&lt;/span&gt;!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-3524676894140072892?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/3524676894140072892/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/07/fallout-new-vegas.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/3524676894140072892'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/3524676894140072892'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/07/fallout-new-vegas.html' title='Fallout: New Vegas'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-aBCPqZL5CT8/Th7brjahu2I/AAAAAAAAD74/a3InjQRXfnI/s72-c/Steam_Logo1-220x165.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-1554191731144478267</id><published>2011-07-12T17:15:00.003+02:00</published><updated>2011-07-12T18:26:22.589+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozrywki'/><title type='text'>Paintball!</title><content type='html'>Jakiś czas temu młody archeolog Maciej zaprosił mnie na strzelanie do siebie kolorowymi kulkami. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;E, ja też najpierw myślałem, że to głupie&lt;/span&gt;, zaczął dyplomatycznie, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ale i pobiegać trochę trzeba, i pomyśleć czasami, fajnie jest&lt;/span&gt;. Młody archeolog Maciej posiada solidne doświadczenie w marketingu - zawsze czymś handluje, obecnie są to kurze jaja - dałem się więc namówić i w pojechaliśmy w niedzielę na jedno z okolicznych pól paintballowych bitew. Powiem od razu, że było bardzo sympatycznie, ale podzielę się też z Wami garścią porad i refleksji!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze: lepiej ubrać się jak najlżej, niezależnie od temperatury. Ponownie cytując młodego archeologa, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;im lżejsze ubranie, tym bardziej boli... ale tym mniej się pocisz&lt;/span&gt;. To naprawdę ważne: na polu paintballowym pakują Cię do wyciągniętego z demobilu kombinezonu i nakładają na gębę ochronną maskę. W kombinezonie człowiek zawsze poci się jak mysz, a kiedy trzeba jeszcze do tego biegać od przeszkody do przeszkody, to mamy naprawdę miniaturową saunę. Miałem w kieszeni pieniądze, którymi po zabawie płaciłem; banknoty były tak miękkie od potu, jakby ktoś wrzucił je do wody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maska jest kolejnym ciekawym elementem całej zabawy. Kardynalną regułą był zakaz zdejmowania jej na polu gry; gdyby śmigające dookoła kulki trafiły kogoś w oko czy w zęby, mogłoby się to skończyć niewesoło. Maska była na tyle duża, że mogłem spokojnie założyć ją na okulary, ale soczewki kontaktowe byłyby lepszym rozwiązaniem. Dlaczego? Widzicie, trafiliśmy akurat na parną, przeddeszczową pogodę i każdy wydech pokrywał szybki maski warstwą skraplającej się pary. Towarzysze zabawy narzekali często na słabą widoczność; ja, kiedy miałem na twarzy zarówno maskę, jak i okulary, widziałem w końcu już tylko zamazane kontury przeszkód - celowanie do kogokolwiek odleglejszego niż pięć metrów graniczyło z niemożliwością. Mogło to co prawda symulować zadymienie pola bitwy, ale na początek nie czułem potrzeby porywania się na takie utrudnienia - zdjąłem więc w końcu okulary, poświęcając ostrość widzenia na rzecz jakiegokolwiek widzenia, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;period&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sporo słyszałem wcześniej o tym, że bycie trafionym kulką z farbą potrafi zaskakująco zaboleć. Nie chcę tu kreować się na jakiegoś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;macho&lt;/span&gt;, ale wcale przesadnie źle nie było; zainkasowałem cały zestaw trafień - w ramię, w nogę, w dłoń, nawet prosto w nieosłonięte maską czoło - ale było to porównywalne z przypadkowym walnięciem się w ścianę przy codziennej prędkości poruszania się. Raz tylko dostałem solidniej; wpadłem pod ostrzałem za jedną z przeszkód - sklecony z desek domek - i wylądowałem ślizgiem z plecami przytulonymi do ściany. Ściana okazała się jednak dziurawa jak zęby kaszubskiego dziada i zainkasowałem kilka pięknych trafień w ramię oraz w plecy. Może była to sprawa impetu kulek, a może efektu zaskoczenia, ale aż wydusiłem z gardła klasyczne "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A!&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wszyscy mieli jednak tyle szczęścia; znajoma dostała z dosyć bliska w bok (od jednego ze swoich, żeby było ciekawiej) i mogła potem od razu szczycić się pięknym siniakiem z efektownym krwawym śladem pośrodku. Inna rzecz, że dostała kulkę nie z karabinków, które można było wypożyczyć na miejscu, ale od jakiegoś pasjonata paintballa, który przyjechał z własnym sprzętem. Wypożyczane karabinki dysponowały wyłącznie ogniem pojedynczym i miały około 20 metrów zasięgu; nie wiem, jak daleko mogli strzelać faceci z własnym sprzętem, ale ich kulki na pewno latały szybciej. I to seriami. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Haxxorz&lt;/span&gt;! Młody archeolog stwierdził potem, że najlepiej jednak umawiać się tylko w towarzystwie znajomych, żeby uniknąć podobnych problemów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na rozgrzewkę zaczęliśmy od standardowej zabawy znanej z interetowych strzelanek: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;team deathmatch&lt;/span&gt;. Było to przyjemne, ale - podobnie jak w internetowych strzelankach - wielu ludzi przeistoczyło się momentalnie w tzw. camperów, czyli zaczęli okupować w ukryciu wybraną pozycję i czaić się na bardziej mobilnych graczy. To sensowna strategia, ale nie przynosi ona szczególnie emocjonującej akcji - następne zabawy postanowiliśmy więc nieco zmienić. Przeszliśmy przez praktycznie wszystkie popularne tryby z gier komputerowych - po &lt;span style="font-style: italic;"&gt;team deatchmatch&lt;/span&gt; przyszła kolej na zabawę z bombą (to taka odwrócona &lt;span style="font-style: italic;"&gt;capture the flag&lt;/span&gt;, gdzie znajdującą na środku pola gry bombę należy wnieść do bazy przeciwnika), ochronę VIPa (którego należało przetransportować bez szwanku z jednej strony pola gry na drugą; to był moment mojego triumfu, gdyż byłem w parze, która doprowadziła VIPa na miejsce) oraz zdobywanie fortu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze zdobywaniem fortu wiązała się anegdotka, którą podzielił się z nami kierownik pola, widząc, jak ostrożne i asekuranckie było nasze zachowanie w ataku:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kiedyś strzelali się tutaj tacy młodzi goście, hobbyści. Przyjechało wtedy nagle paru starszych facetów - takich tatusiów z brzuchem i wąsem - i ustawili się, żeby grać z młodymi w zdobywanie fortu. Okazało się, że ci starsi faceci to byli byli wojskowi; złapali te karabinki i zaczęli po prostu biec na ten fort, waląc przed siebie bez celowania i rycząc "uraaaaa!" Ci młodzi byli tacy zastraszeni, że w ogóle bali się wychylić zza zasłony; kiedy wojskowi do nich dobiegli, wystrzelali ich tam po prostu w środku. Chyba tylko dwóch swoich stracili.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piękna historia, i to z morałem! Nie dość, że nabiegałem się, to i zdobyłem nieco życiowej mądrości. Bawiłem się naprawdę przednio; pole było może trochę za duże na nasze potrzeby i pogoda nie do końca dopisała, ale to już tylko motywacja, by spróbować raz jeszcze w innych warunkach! Za wypożyczenie stroju, broni, wynajęcie pola i kupno trzystu kulek płaciliśmy po sześćdziesiąt złotych za łebka; nie są to wcale jakieś straszne pieniądze, szczególnie, że bawiliśmy się tam chyba bite trzy godziny. Co prawda funkcjonuje opinia, że paintball to taka rozrywka dla domorosłych militarystów i facetów z kryzysem wieku średniego, ale czerpałem z zabawy masę radości nie będąc ani jednym, ani drugim. Jeśli szukacie jakiegoś nowego sposobu na poruszanie się w weekend, polecam! Mówię Wam, zakwasy czułem następnego dnia zdecydowanie bardziej, niż siniaki. Farba schodziła bez problemu nawet z włosów, trwałych urazów brak - można więc śmiało powtórzyć taki wyjazd!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-1554191731144478267?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/1554191731144478267/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/07/paintball.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/1554191731144478267'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/1554191731144478267'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/07/paintball.html' title='Paintball!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-694941164609314719</id><published>2011-07-05T16:44:00.003+02:00</published><updated>2011-07-05T16:50:51.617+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyczne poniedziałki'/><title type='text'>Nikt nie tańczy tak, jak Afric Simone!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;Śpiewać też mało kto równie dobrze potrafi! Posiadam winyl z nagraniami Africa Simone, i nie ma chyba imprezy, żeby nie trafił na talerz. Ale czemu się tu dziwić!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/GbVKEZnHHdc" allowfullscreen="" width="425" frameborder="0" height="349"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Rozpakowywanie się posuwa się systematycznie naprzód. To ciekawe, że spakować mogłem się jednego dnia, a rozkładnie wszystkiego zabiera mi ich kilka!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-694941164609314719?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/694941164609314719/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/07/nikt-nie-tanczy-tak-jak-afric-simone.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/694941164609314719'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/694941164609314719'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/07/nikt-nie-tanczy-tak-jak-afric-simone.html' title='Nikt nie tańczy tak, jak Afric Simone!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/GbVKEZnHHdc/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-7784816060670566081</id><published>2011-07-03T11:39:00.003+02:00</published><updated>2011-07-03T12:32:26.763+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dom na kaszubach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stancja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='akwarium'/><title type='text'>Przenosiny zakończone!</title><content type='html'>Pierwsze wrażenia: nanosiłem się tyle pudeł, toreb i siatek, że dorobiłem się zakwasów w łapach! To jednak wyłącznie pomniejszy problem; ważne, że przenosiny obyły się bez większych strat. Zabawnie było zostawić za sobą całkowicie wyczyszczony pokój; zostawiłem za sobą jedynie trochę rzeczy, które mogą się komuś przydać - a których nie chciało mi się taszczyć ze sobą. Nowy lokator pokoju wzbogaci się więc na przykład o dywany, stare radio, słoik kleju do drewna, piłę, zużyty czajnik elektryczny oraz doniczkę do bonsai. Niech mu - lub jej - służą!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--vMbcL0034U/ThA-FodWlfI/AAAAAAAAD7Y/GWMhAp31ozI/s1600/DSC00807.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/--vMbcL0034U/ThA-FodWlfI/AAAAAAAAD7Y/GWMhAp31ozI/s400/DSC00807.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5625064201066550770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ukłony należą się na pewno mojemu ojcu, który pomógł mi ogromnie z przenoszeniem akwarium - na początek zorganizował wielki, kilkunastolitrowy słój laboratoryjny z grubego szkła, do którego mogłem spokojnie wsadzić ryby; później przebił to jeszcze wyciągając z głębin piwnicy sprężarkę zasilaną z samochodowego gniazda zapalniczki.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zf1yv7WcGY8/ThA-FBiMZAI/AAAAAAAAD7I/FLY3aoiCCOo/s1600/DSC00805.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-zf1yv7WcGY8/ThA-FBiMZAI/AAAAAAAAD7I/FLY3aoiCCOo/s400/DSC00805.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5625064190617871362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W trakcie podróży mogłem więc od czasu do czasu ją włączyć i dodatkowo napowietrzyć rybom wodę! Wszystkie ryby (oraz krewetki!) przeżyły i pływają teraz wesoło na Kaszubach; mam nadzieję kupić im niedługo większe akwarium. W związku z podróżami ryb miało miejsce tylko jedno niedociągnięcie: dopiero wieczorem, kiedy już siedziałem z rodziną w salonie, przypomniałem sobie nagle, że przecież miałem w akwarium także ślimaka. Na stancji byłem widocznie tak przejęty odławianiem ryb, że zapomniałem o nim zupełnie; ślimak nie trafił więc do słoja z wodą, a został w odsączonym akwarium. Albo jednak nie potrzebował wcale wody, albo w żwirku było jej dosyć, gdyż ślimak przeżył i paraduje dziś pomiędzy roślinami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Największe atrakcje zaczynają się oczywiście dopiero teraz. Mieszkam na razie w naszej rodowej rezydencji, więc będę musiał dokonać reorganizacji mojego starego pokoju - muszę gdzieś pomieścić przywiezione książki, przydałoby się również stworzyć porządne, dobrze oświetlone stanowisko do pracy. Dekoracje ścienne chyba pozostaną na razie w workach; nie chcę od razu wiercić dziur w ścianach. Z tym poczekam do przeprowadzki na swoje! Mieszkanie z rodziną, swoją drogą, nie jest może w moim wieku wymarzoną sytuacją, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;eh, close enough&lt;/span&gt;; mamy tu sporo miejsca, więc przy odrobinie szczęścia nie będziemy sobie wzajemnie włazić na głowy. Cieszy też oczywiście możliwość życia nieskrępowanego różnej maści opłatami czy otrzymywanie regularnych, pełnowartościowych posiłków - oraz oczywiście przyjemne towarzystwo!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec zawieszę też zdjęcie z niesamowicie przyjemnej imprezy pożegnalnej, którą zorganizowali mi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Polacy&lt;/span&gt;! Było tak fajnie, że goście walili drzwiami i oknami. Poniżej na przykład widać, jak jeden z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Polaków&lt;/span&gt; włazi przez parapet:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7Dtypk2qbrM/ThA-GWdjEZI/AAAAAAAAD7o/3Ud05n7eZwQ/s1600/DSC00801.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-7Dtypk2qbrM/ThA-GWdjEZI/AAAAAAAAD7o/3Ud05n7eZwQ/s400/DSC00801.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5625064213415399826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;A było to trzecie piętro, o ile dobrze pamiętam! Akrobaci, akrobaci. Na imprezie odbyła się charakterystyczna dla prymitywnych środowisk plemiennych ceremonia wymiany darów: ja przekazałem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Polakom&lt;/span&gt; wiele skarbów, których nie chciałem ze sobą wozić (jak na przykład duży i solidny fotel dmuchany, który przyniósł nam na imprezie sporo radości) oraz torbę jedzenia (kilka puszek kaszubskich ryb, worek suszonych jabłek oraz czekoladę z Iron Manem, by nie wyliczać dalej). &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Polacy&lt;/span&gt; zrewanżowali się cudami w rodzaju słynnej konspiracyjnej publikacji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mgła&lt;/span&gt; oraz oprawionego rocznika magazynu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Perspektywy&lt;/span&gt; z roku 1970. Skąd to wytrzasnęli? Mam nadzieję zapytać ich podczas rewizyty - wiedzą już, że w te wakacje nasza rezydencja stoi przed nimi otworem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Breaking news&lt;/span&gt;: Dawczyni Połowy Moich Genów pojechała właśnie z ojcem do szpitala, gdyż zrąbała się efektownie z hamaka i nie była pewna, czy nie ma pękniętych żeber. Prześwietlenie nic na szczęście nie wykazało, ale cała historia strasznie mi się podoba - to jedna z tych, pod którymi można postawić pytanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;are these the type of problems white people have?&lt;/span&gt; Miejmy nadzieję, że spadanie z hamaka faktycznie będzie tu  przez jakiś czas naszym największym zmartwieniem!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-7784816060670566081?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/7784816060670566081/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/07/przenosiny-zakonczone.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7784816060670566081'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7784816060670566081'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/07/przenosiny-zakonczone.html' title='Przenosiny zakończone!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/--vMbcL0034U/ThA-FodWlfI/AAAAAAAAD7Y/GWMhAp31ozI/s72-c/DSC00807.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-7646922698772651060</id><published>2011-07-01T18:10:00.004+02:00</published><updated>2011-07-01T18:16:28.792+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uwiecznianie rzeczy uwiecznienia niewartych'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stancja'/><title type='text'>Dobytek spakowany!</title><content type='html'>Większość widać tutaj!&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-8clNAoxTfC8/Tg3xxVjzLEI/AAAAAAAAD7A/S4LOK-buR4c/s1600/DSC00795.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-8clNAoxTfC8/Tg3xxVjzLEI/AAAAAAAAD7A/S4LOK-buR4c/s400/DSC00795.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5624417339558800450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku mogę teraz wyjść na spotkanie z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Polakami&lt;/span&gt;!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-7646922698772651060?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/7646922698772651060/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/07/dobytek-spakowany.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7646922698772651060'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/7646922698772651060'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/07/dobytek-spakowany.html' title='Dobytek spakowany!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-8clNAoxTfC8/Tg3xxVjzLEI/AAAAAAAAD7A/S4LOK-buR4c/s72-c/DSC00795.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-1178745938750066353</id><published>2011-06-30T22:41:00.004+02:00</published><updated>2011-06-30T23:34:30.640+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauczycielskie życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uwiecznianie rzeczy uwiecznienia niewartych'/><title type='text'>Ostatnia wizyta w pracy!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-Qe6jUT004yo/TgzkSGbQcxI/AAAAAAAAD6Q/g1TMTLqqMb0/s1600/DSC00792.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Qe6jUT004yo/TgzkSGbQcxI/AAAAAAAAD6Q/g1TMTLqqMb0/s400/DSC00792.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5624121034292622098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tak jest, dzisiaj pożegnałem się ze szkołą językową, w której pracowałem przez ostatnie dwa lata! Nasza sekretarka dostała ode mnie połówkę whisky, ja dostałem na pamiątkę plik teczek z logo szkoły, aż żal było więc się żegnać - życie jednak toczy się dalej! Miejmy nadzieję, że i na Kaszubach uda się znaleźć coś podobnie satysfakcjonującego. Mój ostatni wyjazd z miasteczka, w którym mieści się szkoła, przebiegał w wyjątkowo ponurej atmosferze: wiał zimny wiatr i lało jak z cebra, a ja - zwiedziony porannym upałem - przez cały dzień zasuwałem w krótkich spodniach i lekkiej, letniej koszuli. Mogłem przynajmniej zasłaniać się przed deszczem kartonowym pudłem, które dostałem w Biedronce - i do którego mam zamiar spakować przynajmniej część książek z mieszkania!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do pożegnań: dawno, dawno temu wysiadłem zimą na jednej z wiejskich stacyjek na trasie pociągu do pracy; nakręciłem tam wtedy krótki film o najlepszej poczekalni PKP na świecie. Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem powtórzenia tej wizyty - a że więcej okazji mogłem już nie mieć, we wtorek wyskoczyłem tam z pociągu i narobiłem nieco zdjęć. Czas na porównanie lutego 2010 z czerwcem 2011!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/S3SCWrSYoYI/AAAAAAAABRc/XWqWOOnYcsc/s1600-h/DSC00522.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/S3SCWrSYoYI/AAAAAAAABRc/XWqWOOnYcsc/s400/DSC00522.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437113976231600514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Teraz:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-kfcStOtbexY/TgzkStmrqTI/AAAAAAAAD6o/j7UgG6UO6II/s1600/DSC00777.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-kfcStOtbexY/TgzkStmrqTI/AAAAAAAAD6o/j7UgG6UO6II/s400/DSC00777.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5624121044809525554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wtedy:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/S3R5vvvyjNI/AAAAAAAABP8/v0fmLA5qASo/s1600-h/DSC00511.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/S3R5vvvyjNI/AAAAAAAABP8/v0fmLA5qASo/s400/DSC00511.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437104511320755410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Teraz:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-7i_i5VYKIug/TgznMzbeyQI/AAAAAAAAD64/RXiNbldusEI/s1600/DSC00786.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-7i_i5VYKIug/TgznMzbeyQI/AAAAAAAAD64/RXiNbldusEI/s400/DSC00786.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5624124241828825346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wtedy:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/S3SFGhGEb1I/AAAAAAAABSU/jCV5gIwXwm4/s1600-h/DSC00557.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/S3SFGhGEb1I/AAAAAAAABSU/jCV5gIwXwm4/s400/DSC00557.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437116997152567122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tak jest, ściany maleńkiej poczekalni mieściły tyle napisów, że i ja zdecydowałem się dorzucić swoje trzy grosze. Co stało się z moim wkładem w dworcową kulturę?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-E8LCgpMuZFk/TgzkSbOSVmI/AAAAAAAAD6g/qI_QNQnfMRg/s1600/DSC00770.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-E8LCgpMuZFk/TgzkSbOSVmI/AAAAAAAAD6g/qI_QNQnfMRg/s400/DSC00770.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5624121039875364450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wyblakł niemal kompletnie! Jeśli jednak dobrze się przyjrzycie, powinno Wam się udać dostrzec przynajmniej niewyraźne kontury. Morał: jeśli chcesz, by dzieło wytrzymało pokolenia, zamiast długopisu użyj farby lub markera! Oto dowód:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dNmiU3eWrPU/TgzkSBAHAVI/AAAAAAAAD6Y/781qEYDCcMk/s1600/DSC00779.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-dNmiU3eWrPU/TgzkSBAHAVI/AAAAAAAAD6Y/781qEYDCcMk/s400/DSC00779.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5624121032836579666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zegar z poczekalni jest tak piękny, jak był ponad rok temu - chociaż napisów otacza go jeszcze więcej. To się nazywa solidna robota!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-7PjH1XR2PuU/TgzkSh-ZstI/AAAAAAAAD6w/ge-my6r5HL0/s1600/DSC00789.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-7PjH1XR2PuU/TgzkSh-ZstI/AAAAAAAAD6w/ge-my6r5HL0/s400/DSC00789.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5624121041687786194" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zafascynowała mnie też betonowa donica, w której dogorywały słabowite roślinki. Czy nie wygląda, jakby stopniowo tonęła w płytach peronu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dosyć jednak tych wspominek; wyśpię się lepiej solidnie przed moim &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ostatnim dniem&lt;/span&gt; w mieście uniwersyteckim. Wyjeżdżam w sobotę, około południa - większość jutrzejszego dnia spędzę więc pewnie na pakowaniu, a wieczór - jeżeli wszystko wypali - w towarzystwie i w dużo bardziej przyjemny sposób!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3710941260253142869-1178745938750066353?l=zamaskowanyanglista.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/feeds/1178745938750066353/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/06/ostatnia-wizyta-w-pracy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/1178745938750066353'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3710941260253142869/posts/default/1178745938750066353'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zamaskowanyanglista.blogspot.com/2011/06/ostatnia-wizyta-w-pracy.html' title='Ostatnia wizyta w pracy!'/><author><name>Zamaskowany Anglista</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18140296073346700678</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_FtahRXTQM80/StPLR7Ub94I/AAAAAAAAAUA/36dR7qkG_nA/S220/5647657364853eb0ac507c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Qe6jUT004yo/TgzkSGbQcxI/AAAAAAAAD6Q/g1TMTLqqMb0/s72-c/DSC00792.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3710941260253142869.post-329702763681422399</id><published>2011-06-28T19:32:00.002+02:00</published><updated>2011-06-28T20:02:44.433+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejskie przygody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='V'/><title type='text'>Graffiti wczoraj i dziś!</title><content type='html'>Przedstawię Wam dzisiaj trzy dzieła, wszystkie z tego samego muru. Moje wnioski co do ich wieku oparte są na stopniu wyblaknięcia kolorów oraz na własnych obserwacjach! Na początek graffiti najstarsze:&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-XgyuVKheIXM/TgoVUuYAr2I/AAAAAAAAD5w/1MowgXTGoqo/s1600/DSC00750.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-XgyuVKheIXM/TgoVUuYAr2I/AAAAAAAAD5w/1MowgXTGoqo/s400/DSC00750.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5623330530515791714" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Teraz graffiti względnie nowsze:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-_q0euVtkp-8/TgoVU8orZNI/AAAAAAAAD54/cMIj26bRjSI/s1600/DSC00749.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-_q0euVtkp-8/TgoVU8orZNI/AAAAAAAAD54/cMIj26bRjSI/s400/DSC00749.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5623330534343795922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I na koniec - graffiti współczesne:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-cD-xfFcxOAA/TgoVVCu93rI/AAAAAAAAD6A/lRNMuLB7r1c/s1600/DSC00748.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-cD-xfFcxOAA/TgoVVCu93rI/AAAAAAAAD6A/lRNMuLB7r1c/s400/DSC00748.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5623330535980785330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Powyższy projekt badawczy sponsorowany był przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wnioski nie są zbyt budujące, poprawię więc Wam humor dobrymi wieściami: nasz ulubiony serial, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;V&lt;/span&gt;, doczekał się po niewczesnym zgodnie beatyfikac
